Stephen Curry odbył pełny trening i według Steve’a Kerra wystąpi w pierwszym meczu sezonu przeciwko Los Angeles Lakers. Niedzielny uraz kostki nie przekreślił więc jego udziału w inauguracji rozgrywek. Golden State Warriors nadal mają jednak problemy. Brandin Podziemski zmaga się z bólem pleców, a Kristaps Porzingis nie pojedzie z drużyną do Los Angeles na środowe spotkanie.
W niedzielę Stephen Curry przestraszył kibiców, kiedy podczas otwartego dla kibiców sparingu wewnętrznego zaczął utykać i opuścił parkiet. Już wtedy Steve Kerr uspokajał, że sytuacja nie wygląda poważnie. Poniedziałkowe zajęcia przyniosły znacznie bardziej konkretną informację.
Tak wyglądała ta sytuacja z niedzielnego treningu:
Curry trenował bez ograniczeń, a trener potwierdził, że ma zagrać przeciwko Lakers. Spotkanie odbędzie się w Los Angeles w środę (dla nas będzie to noc z środy na czwartek).
– Zawsze się martwię, kiedy Steph schodzi z parkietu utykając – przyznał Kerr. Dodał jednak, że sam zawodnik od razu zapewniał go, iż wszystko jest w porządku. Udział w pełnym treningu daje więc znacznie więcej powodów do spokoju niż sama pierwsza wypowiedź po urazie. Pozostaje jednak kwestia obciążenia lidera na początku sezonu. Warriors już wcześniej ostrożnie zwiększali jego aktywność po problemach z kolanem z poprzednich rozgrywek. Kerr sygnalizował, że początkowo Curry może grać mniej niż 32 minuty na mecz.
Warriors mają jednak też inne powody do niepokoju. Brandin Podziemski nie uczestniczył w niedzielnym i poniedziałkowym treningu z powodu bólu dolnej części pleców. Jego dostępność jest oceniana na bieżąco. Dla rotacji obwodowej ma to znaczenie, bo nawet przy zdrowym Currym ktoś musi przejąć część odpowiedzialności za prowadzenie gry. Jeżeli zabraknie kolejnego zawodnika, trudniej będzie jednocześnie utrzymać jakość ataku i ograniczać minuty lidera.
Pod koszem nadal niepewna pozostaje sytuacja Kristapsa Porzingisa. Łotysz nie poleci z zespołem do Los Angeles, a Warriors nie przedstawili konkretnego terminu jego powrotu. To utrudnia również wdrażanie nowego ataku. Ustawienia z pięcioma zawodnikami wychodzącymi na obwód mają znacznie większą wartość, gdy środkowy naprawdę zmusza rywala do pilnowania rzutu za trzy.
Kerr potwierdził za to, że w pierwszej piątce na inaugurację znajdzie się debiutant Yaxel Lendeborg. Trener będzie więc od początku łączył doświadczenie swoich liderów z odpowiedzialnością powierzoną nowemu zawodnikowi. Najważniejsze jednak dla Warriors jes to, że Curry ma grać i że nie stało mu się nic poważnego.
Czy słuchałeś już nowego odcinka podcastu PROBASKET?










