Jimmy Butler czuł, że po kontuzji zawiódł Stephena Curry’ego i ludzi, którzy zaufali mu w Golden State Warriors. Dziś zapowiada powrót do walki o mistrzostwo, a klub nadal wierzy, że warto na niego poczekać. Nowe doniesienia Anthony’ego Slatera z ESPN pokazują jednak, że za pozostawieniem 37-latka stoją również konkretne kalkulacje dotyczące ceny ewentualnych transferów.


– Naprawdę czułem, że zawiodłem Stepha – powiedział Butler. Wspominając kontuzję, wymienił również Draymonda Greena i Steve’a Kerra, którzy uwierzyli, że pomoże drużynie wygrywać.

Trudno obwiniać zawodnika o zerwanie więzadła krzyżowego. Jego słowa pokazują jednak, jak bardzo zależy mu na wykorzystaniu szansy otrzymanej w Warriors i jak mocno przeżył to, że kolejna wspólna próba walki o tytuł zakończyła się kontuzją.

Butler chce wrócić i nadal uważa, że będzie ważnym wsparciem dla Curry’ego. Problem polega na tym, że klub musi oceniać również scenariusz, w którym jego powrót okaże się trudniejszy, niż sam zawodnik przewiduje.

Według Slatera Warriors nie wykazywali latem chęci proponowania Butlera w wymianach za Anthony’ego Davisa albo Jaylena Browna. Brali pod uwagę wybory w drafcie, których wymagałyby takie transakcje, oraz zobowiązania wynikające z kontraktów obu zawodników.

O tym jak trudna to jest decyzja pisaliśmy już tutaj. Warriors mogą spróbować pozyskać lepszego zawodnika, ale to może się wiązać z ogromnymi kosztami i wtedy zabraknie środków na kolejne potrzebne zmiany. Sama decyzja o wytransferowaniu Butlera niczego nie rozwiąże.

Jest też druga strona tej historii. Jak pisze Slater, rynek postrzega kontuzjowanego Butlera, z wygasającą umową wartą około 56,8 mln dolarów, jako zawodnika o ujemnej wartości transferowej. Tymczasem podobno Mike Dunleavy nadal uważa go za ważną część zespołu na kolejne lata.

Innymi słowy, rynek uważa, że do Butlera należy jeszcze coś lub kogoś dorzucić, a Warriors mogą wierzyć, że powinien być wysoko oceniany. Jeśli tak oceniają sytuację, trudno oczekiwać, że oddadzą go za zawodników, których sami uznają za słabszych od zdrowego Butlera.

Pozostaje pytanie, jak blisko tej dawnej wersji będzie po powrocie będzie Butler? Ma 37 lat, przeszedł poważną operację kolana, a samo dopuszczenie do gry nie gwarantuje jeszcze odzyskania dawnej formy.

Przewidywany termin powrotu nadal mieści się między styczniem a lutym. To orientacyjny przedział, który może pozostawić niewiele czasu na ocenę jego formy przed decyzjami transferowymi, bo okienko transferowe zamknie się w tym sezonie 11 lutego.

Właśnie dlatego deklaracje wiary w Butlera mogą iść w parze z pozostawianiem sobie innych możliwości. Joe Lacob dopuszczał zarówno wymiany w trakcie sezonu, jak i dalszą współpracę z zawodnikiem, jeśli ten odzyska formę. Kończące się umowy Butlera i Greena pozwalają klubowi rozważać różne rozwiązania.

Pamiętajmy, że kontrakt Butlera może zainteresować drużynę, która chce skrócić swoje zobowiązania finansowe. Warriors mogliby w zamian sprowadzić zawodnika z umową na kolejne lata, choć przy wartościowym graczu zapewne musieliby dołożyć wybory draftowe lub młodych koszykarzy.

Czekanie do lata również nie gwarantuje lepszego rozwiązania. Miejsce w budżecie pomaga, ale najpierw musi pojawić się zawodnik, na którego warto je przeznaczyć. Wielu czołowych graczy podpisuje przedłużenia, a dopiero później zmienia kluby w transferach.

Z perspektywy Warriors najważniejsze powinno więc być to, która droga rzeczywiście zwiększy szanse zespołu. Jeśli dostępne wymiany wymagają zbyt dużych ustępstw, pozostawienie Butlera może być rozsądną decyzją. Nadal jednak oznacza uzależnienie bardzo dużej części planu od jego zdrowia.

Do tego dochodzi sytuacja Curry’ego. Ma 38 lat, a każdy kolejny sezon oczekiwania zmniejsza liczbę okazji do zbudowania wokół niego drużyny zdolnej jeszcze powalczyć z najlepszymi.

– Chcę pomóc tym chłopakom zdobyć kolejne mistrzostwo. I zdobyć swoje – zapewnił Butler. Ambicji i pewności siebie mu nie brakuje, ale niestety za chwilę życie może go zweryfikować.

To zrozumiałe dlaczego Warriors nadal na niego czekają. Trudno jednak założyć, że po powrocie rozwiąże ich najważniejsze problemy. Najbliższe miesiące powinny pokazać, czy wiara klubu ma wystarczające oparcie w jego formie, aby poświęcić na ten plan kolejną część kariery Curry’ego.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Poprzedni artykułNBA: Powrót Seattle SuperSonics zagrożony?
    Michał Pacuda
    Założył PROBASKET w 2001 roku. Pisał o koszykówce w Dzienniku Metro i Onet.pl. Od 12 roku życia trenował kosza. Studiował w USA, gdzie grał z drużyną NJCAA w mistrzostwach Stanów Zjednoczonych. Po powrocie do Polski przez cztery lata był trenerem na poziomie kadetów i juniorów. Skomentował ponad 200 meczów NBA i WNBA w Orange sport, Canal+ Sport i TVP Sport oraz Igrzyska Olimpijskie w nSport HD. W latach 2013-2016 pełnił rolę rzecznika prasowego reprezentacji Polski koszykarzy. Był z kadrą na dwóch EuroBasketach - współtworzył projekt Kosz Kadra. Przez sześć lat w Polskiej Lidze Koszykówki wdrażał strategię komunikacji (WWW, video i Social Media). Jest specjalistą w dziedzinie Public Relations oraz Marketingu w sporcie. Obecnie, oprócz zarządzania PROBASKETEM, prowadzi polskie biuro prasowe Jeremiego Sochana i odpowiada za kwestie marketingowe Sochana w Polsce oraz komentuje mecze NBA w TVP Sport.
    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    1 Komentarz
    najstarszy
    najnowszy oceniany