Okazuje się, że nie wszystkim podoba się pomysł organizowania zupełnie nowej ligi pod szyldem NBA. Już w przyszłym roku wystartują zupełnie nowe rozgrywki na Starym Kontynencie. Nie będą one częścią rywalizacji w NBA, ale to amerykańska liga będzie odpowiadać za ich organizację. Okazuje się, że niektórzy koszykarze mają z tym pewien problem.
Dyrektor wykonawczy związku zawodników (NBPA) – David Kelly powiedział, że mają „poważny problem” z tym, że zawodnicy NBA nie otrzymają części przychodów generowanych przez NBA Europe, której start planowany jest przed sezonem 2027/28. – To przedsięwzięcie jest wyraźnie budowane na plecach obecnych i byłych zawodników NBA oraz na całym kapitale, który wypracowali dla tej ligi. A następnie tworzona jest konkurencyjna liga, w której nie uczestniczą i z której przychodów nie mają żadnego udziału. Mamy z tym bardzo poważny problem – powiedział Kelly.
– Na podstawie obecnego układu zbiorowego można argumentować, że liga ma do tego prawo. Jednak w kolejnym CBA nie będzie mogła tego zrobić, jeśli wynegocjujemy porozumienie zgodnie z naszymi oczekiwaniami – dodał. Kelly uważa, że zawodnicy powinni otrzymywać część przychodów generowanych przez NBA Europe, ponieważ będą one zaliczane do tzw. basketball-related income (BRI), czyli rocznych przychodów ligi. Obecnie zawodnicy NBA otrzymują od 49% do 51% BRI ligi. Kelly nie uważa jednak, że w przypadku NBA Europe zawodnikom powinien przypaść równie wysoki udział. Jego zdaniem możliwe jest jednak wypracowanie „uczciwej” proporcji, która będzie korzystna zarówno dla ligi, jak i NBPA.
Związek nie rozmawiał jeszcze z NBA na temat ewentualnego wypowiedzenia obecnego układu zbiorowego w październiku 2028 roku. Taki ruch oznaczałby zakończenie obowiązywania CBA po sezonie 2028/29. Przyznał jednak, że prowadzone są nieformalne rozmowy dotyczące części kwestii, które niepokoją związek. – Na tym etapie są to po prostu spokojne rozmowy, podczas których przedstawiamy część naszych problemów. Kiedy jednak przyjdzie czas na negocjowanie CBA, będziemy bardzo stanowczy w kwestii niektórych rzeczy, które są dla nas ważne i które muszą się zmienić – powiedział Kelly.
W ubiegłym miesiącu Kelly dwukrotnie jasno zaznaczał, że NBPA sprzeciwia się zasadom dotyczącym drugiego progu podatkowego (second apron), obowiązującym w obecnym CBA. – Nie jesteśmy fanami second apron. Powiedziałbym, że nikt nie jest jego fanem. Może poza 30 albo 31 osobami, jeśli doliczyć Adama (Silvera) – powiedział Kelly, odnosząc się do właścicieli klubów i komisarza NBA. Liga argumentuje, że jednym z powodów wprowadzenia second apron była potrzeba zwiększenia wyrównania poziomu rywalizacji.
Adam Silver wielokrotnie podkreślał, że w ciągu ostatnich ośmiu lat NBA miała ośmiu różnych mistrzów. Kelly zauważył jednak, że second apron obowiązuje dopiero od trzech sezonów. Dodał, że sam jest zwolennikiem wyrównanej rywalizacji i uważa, że można było ją zapewnić również w ramach poprzedniego CBA. – Mieliśmy bardzo dobry system, który działał. Liga była w stanie wynegocjować umowę telewizyjną NBA w ramach poprzednich zasad. Uważam, że wyrównanie poziomu rywalizacji było wymówką, której użyto, aby wprowadzić coś, co w rzeczywistości służy kontroli kosztów – stwierdził Kelly.
– System przerzuca cały ciężar na zawodnika, ponieważ właściciele jasno pokazali, że nie zamierzają przekraczać drugiego progu podatkowego ze względu na wszystkie negatywne konsekwencje, które mają się pojawić po jego przekroczeniu – zakończył Kelly. To zwiastuje wiele trudnych rozmów na linii związek zawodników – liga. Strony mają sporo czasu, by wypracować wspólne stanowisko, ale czy ewentualny lock-out wchodziłby w grę? David Kelly wydaje się na ten moment bardzo zmotywowany, by bez ustępstw bronić stanowiska koszykarzy.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!










