Chwilę temu pisaliśmy o tym, że Golden State Warriors dodali nowego zawodnika do składu, jakim jest Brandon Williams. Zaraz po tym, jak przez prawie dwa miesiące od początku letniego okienka transferowego nie dodali do składu ani jednego zawodnika z rynku wolnych graczy. Minęło kilka godzin, a pojawiła się kolejna nowa umowa w klubie z San Francisco. Generalny menedżer Warriors chyba w końcu się obudził.
Shams Charania z ESPN opublikował na swoim profilu na X następujące informacje:
- Wolny agent, skrzydłowy Georges Niang, uzgodnił z Golden State Warriors warunki rocznej umowy o wartości 3,9 miliona dolarów.
- Niang, który w całej karierze trafia 40% rzutów za trzy punkty, rozpocznie swój 11. sezon w NBA po tym, jak opuścił cały sezon 2025/26 z powodu kontuzji.
- Golden State obsadziło we wtorek dwa wolne miejsca w składzie na sezon regularny, osiągając porozumienia z Georgesem Niangiem i Brandonem Williamsem. Warriors celowali w obu zawodników przez ostatni miesiąc, a teraz obaj dołączają do zespołu na rocznych kontraktach za minimum.
Georges Niang ma 33 lata na karku i miano ligowego weterana, który gra na skrzydle i umie rzucać z dystansu. Jego skuteczność zza łuku na przestrzeni całej kariery w NBA to blisko 40% trafień, biorąc pod uwagę tylko sezony zasadnicze. Z kolei występów w najlepszej koszykarskiej lidze świata ma już równo 600, z czego ponad 50 w play-offach.
Niang prawdopodobnie może liczyć na około 15-20 minut z ławki w Golden State, o ile zdrowie mu dopisze. W ataku to głównie strzelec za trzy po podaniach. Rozciągająca grę czwórka zawsze jest w cenie. W obronie ma mankamenty, o których należy pamiętać. Czy ten transfer porywa? Nie. Czy to dobry stosunek jakości do ceny? Tak. Czy to będzie game-changer? Oczywiście, że nie.
Ten kontrakt nie ratuje Warriors, ale po miesiącach posuchy, możemy w końcu napisać, że zrobili coś. Sprawdźcie, jak Niang radził sobie w sezonie 2024/25:
Przeczytaj też:










