W Minnesocie muszą się przygotować na zupełnie nowe doświadczenie. Połączenie LaMelo Balla z Anthonym Edwardsem wygląda naprawdę ciekawie, ale na ten moment bardzo trudno ocenić, czy to kierunek, który poprowadzi zespół do walki o tytuł. Chris Finch cieszy się jednak z obecności Balla, bo pomoże ściągnąć wiele obowiązków z lidera składu.
Trener Minnesota Timberwolves Chris Finch uważa, że zespół popełnił błąd, wykorzystując Anthony’ego Edwardsa w roli rozgrywającego w poprzednim sezonie. To między innymi przyczyniło się do tego, że tego lata Timberwolves zdecydowali się pozyskać LaMelo Balla. – Prawdopodobnie zrobiliśmy Anthony’emu krzywdę, momentami ustawiając go w zeszłym sezonie jako rozgrywającego. W końcu się to na nas zemściło. Spisywał się naprawdę świetnie, ale w play-offach rywale po prostu podwajali go akcja za akcją. Musimy przywrócić go na jego naturalną pozycję i częściej wykorzystywać bez piłki – przyznał.
– Nie stwarzaliśmy mu wystarczająco dużo okazji do rzutów za trzy po otrzymaniu podania. Kiedy spojrzymy na liczby LaMelo w grze z kolegami z zespołu, jego wpływ na efektywność i produkcję jest ogromny. Kon Knueppel trafiał za trzy z o siedem punktów procentowych lepszą skutecznością, gdy LaMelo był na parkiecie, niż wtedy, gdy go na nim nie było. To ogromna różnica w przypadku świetnego strzelca. (…) Oczywiście LaMelo jest również fenomenalnym talentem sam w sobie. Potrzebowaliśmy jednak kogoś, kto będzie łączył poszczególne elementy. Potrzebowaliśmy gry na pozycji rozgrywającego – dodał.
Finch zaznaczył również, że liczy na to, iż Ball pomoże częściej wykorzystywać Rudy’ego Goberta jako adresata alley-oopów. Edwards w poprzednim sezonie notował rekordowe średnie 28,8 punktu na mecz, trafiał 48,9% rzutów z gry i 39,9% za trzy. Nieco spadły natomiast jego średnie w asystach (3,7) i zbiórkach (5). Edwards był jednak tak mocno obciążony odpowiedzialnością za ofensywę, że ostatecznie zaczęło to szkodzić zespołowi. W półfinale Konferencji Zachodniej San Antonio Spurs konsekwentnie podwajali lidera Wolves, eliminując go z kolejnych akcji. Minnesota przegrała serię w sześciu meczach.
Ball powinien dać inną jakość. W całej karierze notuje średnio 7,3 asysty i jest niezłym strzelcem. W poprzednim sezonie trafiał 36,8% rzutów za trzy. Powodem do obaw pozostaje jego historia urazów, ale w sezonie 2025/26 rozegrał aż 72 spotkania, notując średnio 20,1 punktu i 7,1 asysty. Timberwolves mają również bardzo mocne wsparcie wokół obu gwiazd – Rudy’ego Goberta, Jadena McDanielsa, Ayo Dosunmu, Donte DiVincenzo i innych. Pod względem balansu skład wygląda więc bardzo dobrze. W Minnesocie liczą przede wszystkim na to, że obecność Balla zdejmie część presji z Edwardsa i pozwoli mu wrócić do bardziej naturalnej roli.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!









