LeBron James wybrał Philadelphię 76ers, a Golden State Warriors zostali z pustymi rękami. Warriors mają jeszcze trzy wolne miejsca w składzie i kilka milionów dolarów do wydania. To ostatni dzwonek na to, by pomyśleć o zmianach w zespole. Wśród nazwisk branych pod uwagę są zarówno stali bywalcy plotek transferowych, jak i gracze, którzy mogliby trafić do zespołu wyłącznie drogą wymiany, jeśli klub zdecyduje się pomyśleć odważniej.



Kiedy w piątek LeBron James ogłosił, że przenosi się do Philadelphii 76ers, Golden State Warriors musiało na szybko wymyślić kolejny plan. Drużyna z San Francisco chętnie widziała w swoich szeregach legendę NBA, jednak po raz kolejny im nie wyszło. Wcześniej rozważali zakontraktowanie Giannisa Antetokounmpo czy Jaylena Browna. W oczekiwaniu na tych graczy nieco zaspali i teraz muszą szukać na ostatnią chwilę wzmocnień.

Insider Brett Siegel gościł w podcaście Clutch Scoops u Tomera Azarly’ego i naświetlił jak wygląda sytuacja kadrowa Warriors po tym, jak plan z LeBronem się nie ziścił. Z jego relacji wynika, że GSW nie planuje w najbliższym czasie żadnych transakcji wymiany, ale ma trzy wolne miejsca w składzie i około 8 milionów dolarów do wydania. To oznacza kontrakty minimalne, nie żadne hojne oferty. Siegel wymienił cztery nazwiska, które Warriors mają obecnie na radarze. Pierwszym jest Kelly Olynyk, zawodnik, którego nazwisko krąży wokół Golden State Warriors od dwóch, trzech lat i który realnie może wylądować w Bay Area na kontrakcie minimalnym. Drugim graczem jest Brandon Williams, który dobrze spisywał się w minionym sezonie w Dallas Mavericks. Kolejny na liście mógłby być Gabe Vincent, którego zespół od dawna śledzi. Czwartym, i chyba najbardziej sentymentalnym, jest Gary Payton II.

– Wciąż istnieje między nimi obopólne zainteresowanie tym, żeby sprowadzić go z powrotem, prawdopodobnie w roli rezerwowego, wchodzącego z ławki – powiedział Siegel.

Sytuacja Golden State Warriors jest w tym momencie dość niewygodna. Zespół musi budować skład wokół Stephena Curry’ego i Draymonda Greena, ale bez gwiazdy pokroju LeBrona Jamesa, która miała być brakującym elementem układanki. Poprzedni sezon GSW zakończył się w play-in. To nie jest wynik, który pozwala patrzeć w przyszłość z pełnym spokojem. Jeśli Warriors chcą w kolejnym sezonie realnie powalczyć o play-offy, będą potrzebować więcej niż tylko minimalnych kontraktów wymienionych przez Siegla.

Co więcej, Golden State Warriors od dawna szukają wszechstronnego skrzydłowego, który potrafi bronić kilku pozycji naraz i wnieść na parkiet energię. Dobrze by się w tym prezentował Jeremy Sochan*. Polak wciąż jest niezastrzeżonym wolnym agentem, więc Warriors mogliby go podpisać, jeśli pozwoliłaby im na to sytuacja. Jego profil pasowałby do tego, czego Warriors szukają po nieudanej pogoni za Jamesem. To oczywiście na razie czysta spekulacja, nieoparta na żadnych konkretnych doniesieniach czy źródłach, ale czemu by sobie nie spekulować.

*W pierwszej wersji artykułu błędnie wskazałam, że Jeremy Sochan miałby trafić do GSW w ramach wymiany. Na dzień dzisiejszy jest on wciąż niezastrzeżonym wolnym agentem. Fragment został poprawiony.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    3 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany