Sytuacja wokół Portland Trail Blazers staje się coraz bardziej napięta, a przyszłość jednej z najbardziej zasłużonych organizacji NBA w regionie Pacific Northwest wciąż stoi pod wielkim znakiem zapytania. Od czasu przejęcia sterów przez nowego właściciela, Toma Dundona, klub z Oregonu znalazł się w samym centrum kontrowersji, które wykraczają daleko poza parkiet koszykarski. Podczas gdy drużyna zbroi się sportowo, sprowadzając gwiazdy pokroju Ja Moranta, za kulisami trwa bezwzględna walka o pieniądze, która może zakończyć się historyczną relokacją zespołu.
Czy wiesz, że właśnie ruszyła świetna promocja na buty AIR JORDAN? Ponad 300 modeli w rozmiarach 40-45! Więcej informacji tutaj.
Fundamentem obecnego kryzysu jest impas w negocjacjach pomiędzy klubem a władzami Portland w sprawie modernizacji Moda Center. Tom Dundon, znany ze swojego bezkompromisowego podejścia do biznesu, dąży do uzyskania pełnego finansowania publicznego na renowację hali, a w idealnym scenariuszu – na budowę zupełnie nowego obiektu. Miasto przedstawiło niedawno arkusz warunków 20-letniej umowy najmu, oferując 600 milionów dolarów z funduszy publicznych, jednak obwarowało to szeregiem wymagań, w tym roczną opłatą w wysokości 3 milionów z tytułu podatku od nieruchomości oraz koniecznością zatrudnienia pracowników zrzeszonych w związkach zawodowych.
Reakcja klubu była chłodna, a przedstawiciele Portland Trail Blazers wprost zarzucili radzie miasta uprawianie „polityki”. Jeden z radnych, Mitch Green, odbił piłeczkę, twierdząc, że to reprezentanci zespołu „zachowują się niewłaściwie” i podkreślając, że opinia publiczna będzie domagać się większej przejrzystości w tej sprawie. Z kolei Jason Quick z „The Athletic” raportował, że w obliczu tego konfliktu Blazers zaczęli już analizować inne niedawne umowy dotyczące aren, m.in. w Oklahoma City oraz Utah, co wznieciło plotki o możliwej wyprowadzce.
Tajemnicą poliszynela jest, że Dundon w krótkim czasie zyskał w lidze reputację właściciela szukającego oszczędności na każdym kroku, co budzi niesmak zarówno wśród fanów, jak i innych właścicieli klubów NBA. Jego działania są postrzegane jako drastyczne środki, które mogą negatywnie wpłynąć na kulturę organizacji. Ostatnim uderzeniem była głęboka restrukturyzacja zespołu transmisyjnego, w wyniku której pracę straciły legendarne postacie związane z klubem od dekad, takie jak Michael Holton czy Neil Everett.
– Na początku tego roku Portland Trail Blazers przeprowadzili znaczącą redukcję zatrudnienia w strukturach klubu, zwalniając 70 pracowników w ramach programu cięcia kosztów. Teraz podobny los spotka dział Blazers Broadcasting – część pracowników zostanie zwolniona, a z pozostałymi nie zostaną przedłużone wygasające umowy – napisał Maury Brown z Forbesa, zauważając przy tym, że podobne metody nowy właściciel PTB stosował także w NHL, po przejęciu Carolina Hurricanes. Co ciekawe, sam Dundon argumentował już jakiś czas temu, że jego działania mają na celu maksymalizację efektywności, a oszczędności nie dotkną samych zawodników, którzy mają mieć zapewnione najlepsze warunki do wygrywania.
Mimo że NBA tradycyjnie dąży do zachowania stabilności swoich franczyz, narastający konflikt z miastem sprawia, że scenariusz relokacji przestaje być jedynie teoretyczny. John Hollinger zasugerował, że jeśli negocjacje nie nabiorą tempa, Dundon może zacząć poważnie rozważać inne rynki, choć znalezienie lepszego miejsca niż Portland nie jest oczywiste. No i pozostaje jeszcze kwestia reakcji ligi.
– Trudno sobie wyobrazić, by liga pozwoliła Dundonowi popsuć wielomiliardowe plany związane z rozszerzeniem NBA, zajmując rynki w Seattle lub Las Vegas. Niektórzy wskazują na Austin albo Nashville, ale wygląda na to, że te miasta są już praktycznie zarezerwowane odpowiednio dla Spurs i Grizzlies. Wszystko wskazuje bowiem na to, że w kolejnych sezonach oba kluby będą rozgrywać tam po kilka spotkań w roli gospodarza – napisał dziennikarz „The Athletic”.
Głos w sprawie zabrał również Zach Lowe, który na antenie swojego programu wręcz błagał władze ligi o interwencję, by nie dopuścić do utraty koszykówki w Oregonie, dodając, że fani w Portland, znani ze swojej wyjątkowej lojalności, zasługują na lepsze traktowanie.
– Portland to fantastyczny rynek dla NBA z bogatą i ciekawą historią. Liga nie może tego tak po prostu spieprzyć. Nie można pozwolić, by ten człowiek przejął klub, wyprowadził go z Portland i pozostawił cały region Pacific Northwest bez drużyny NBA – przynajmniej do czasu powrotu ligi do Seattle. Portland to świetne miasto dla koszykówki, a tamtejsi kibice zasługują na coś znacznie lepszego – podkreślił znany analityk.
Paradoksalnie, podczas gdy struktury organizacyjne klubu drżą w posadach, sytuacja sportowa Trail Blazers wygląda najlepiej od lat. Po powrocie do play-off i spektakularnym transferze Ja Moranta, zespół wydaje się gotowy do walki o najwyższe cele. Świeżo upieczony All-Star, Deni Avdija, oraz w pełni zdrowy Damian Lillard dają nadzieję na sukcesy, które Dundon może później wykorzystać jako uzasadnienie swojej bezwzględnej strategii biznesowej. Niemniej jednak, dla tysięcy wiernych kibiców w Portland, sukces na parkiecie może mieć gorzki smak, jeśli ceną za niego będzie utrata tożsamości klubu lub – co gorsza – jego całkowite zniknięcie z mapy miasta.
Czy wiesz, że właśnie ruszyła świetna promocja na buty AIR JORDAN? Ponad 300 modeli w rozmiarach 40-45! Więcej informacji tutaj.
–










