W pierwszej rundzie tegorocznego draftu Golden State Warriors postawili na Yaxela Lendeborga. Wybrany z 11. numerem draftu NBA 2026 skrzydłowy trafił do organizacji szukającej sposobu na wydłużenie ery sukcesów z udziałem Stephena Curry’ego. W tle wyboru pojawił się jednak jeszcze jeden temat — szeroko komentowana rozmowa właściciela klubu,Joe Lacoba, oraz generalnego menedżera, Mike’a Dunleavy’ego Jr., którą uchwyciły transmisyjne kamery.
Mamy link do ukrytej wyprzedaży w oficjalnym sklepie NIKE – sprawdź: https://tidd.ly/3TqrX4W
Zanim nazwisko Yaxela Lendeborga wybrzmiało pod kopułą Barclays Center, świat obiegło nagranie pokazujące Joe Lacoba i Mike’a Dunleavy’ego Jr. w dość ożywionej wymianie zdań, którą niektórzy uznali wręcz za kłótnię. Ten ostatni szybko jednak w swoim stylu uciął spekulacje dotyczące braku porozumienia co do kierunku, w jakim Golden State Warriors mają podążać.
– Sprzeczaliśmy się o to, które pole golfowe w San Francisco jest najlepsze, a on się ze mną nie zgadzał. Ale wiecie, to kwestia gustu – zażartował Dunleavy, by po chwili dodać: – A tak serio, jeśli chodzi o tego drugiego zawodnika, o którym wspomnieliście, i inne podobne opcje, to był naprawdę mocny draft. Mieliśmy poczucie, że gdy dojdzie do wyborów z numerami 9, 10 i 11, będziemy z dużym zainteresowaniem obserwować, kto będzie jeszcze dostępny.
Podczas jednak gdy wszyscy związani z ekipą z San Francisco czekali na rozwój wydarzeń, Lacob wykazywał typową dla siebie niecierpliwość. Jak wyjaśnił GM: – Chcieliśmy wszystko dokładnie sprawdzić. Upewnić się, że nie przeoczymy czegoś, co nagle spadnie nam z nieba albo okaże się wyjątkowo korzystne. Tym właśnie się zajmowaliśmy. Myślę, że Joe mówił wtedy coś w stylu: „Daj spokój, po prostu wybierzmy już tego gościa”. A ja odpowiedziałem: „Joe, mamy czas. Dają nam pięć minut”.
Mimo intensywności rozmów, sztab był zgodny co do wyboru. Choć zespół rozważał wymiany, w tym m.in. starania o Treya Murphy’ego III, oraz uważnie obserwował Braydena Burriesa (wybranego z nr 10 przez Milwaukee Bucks), Lendeborg od początku figurował na szczycie ich listy.
Nowy nabytek Warriors również nie tracił czasu i tuż po wyborze zaskoczył dziennikarzy szczerym wyznaniem na temat swojego nowego kolegi z drużyny, Stephena Curry’ego. Jako wielki fan Kyriego Irvinga, 23-latek przez lata traktował lidera Golden State jako swojego sportowego antagonistę.
– Dla mnie to historia, która zatoczyła koło. W 2016 roku byłem wielkim fanem Kyriego Irvinga, dlatego nie przepadałem za Stephenem Currym – przyznał Yaxel z uśmiechem. Dodał jednak szybko, że to uczucie należy do przeszłości: – Teraz będę miał okazję grać z nim w jednej drużynie i uczyć się od niego każdego dnia. To coś wyjątkowego. Spotkałem go już kilka razy. To świetny gość, bardzo autentyczna osoba. Możliwość obserwowania z bliska tego, co robi na parkiecie, będzie dla mnie ogromnym zaszczytem. Jestem naprawdę podekscytowany.
Debiutant nie oszczędził też Draymonda Greena, nawiązując do zaciekłej rywalizacji między uczelniami Michigan a Michigan State. Zapytany o ewentualne przejęcie numeru 23 od drugiego ze swoich przyszłych klubowych kolegów w zamian za noszenie barw rywali, odpowiedział stanowczo: – Nie ma mowy. Nie znoszę tych gości. Spędziłem tam tylko rok, ale i tak zdążyłem ich znienawidzić. Mogą gadać, co chcą, tylko że niewiele mogą powiedzieć, skoro w tym sezonie dwa razy z nimi wygrałem. Dla mnie zawsze będą młodszym bratem. Nigdy nie będę reprezentował przegranych.
Warto przy tym zauważyć, że droga Lendeborga do NBA nie była typowa. Karierę zaczynał w Arizona Western, by przez UAB (Uniwersytet Alabama w Birmingham) trafić do Michigan. Już w 2025 roku zgłosił się do draftu, ale ostatecznie zdecydował się pozostać na uczelni na jeszcze jeden sezon. Decyzja ta okazała się strzałem w dziesiątkę. Podczas gdy rok wcześniej Dunleavy widział w nim „tylko” spory talent, to podczas tegorocznego draft combine w Chicago w pełni się przekonał, że z tej mąki będzie chleb.
– Szczerze mówiąc, zauważyłem zupełnie innego zawodnika. Był bardziej dojrzały, skupiony na właściwych rzeczach. Wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że musimy naprawdę poważnie go rozważyć, bo jest unikalny na boisku i odpowiedni jako osoba – chwalił swój nowy nabytek.
Było za co. 23-letni skrzydłowy w ostatnim sezonie poprowadził Wolverines do tytułu mistrzowskiego, notując średnio 15,1 punktu, 6,8 zbiórki i 3,2 asysty na mecz. Został również wybrany graczem roku konferencji Big Ten, imponując wszechstronnością po obu stronach boiska. Co ciekawe, wraz z nim barwy drużyny reprezentowali inni zawodnicy wybrani w pierwszej rundzie tegorocznego draftu – Aday Mara (Oklahoma City Thunder) i Morez Johnson Jr. (Dallas Mavericks, gdzie dołączył zresztą do swojego trenera z uczelni, Dusty’ego Maya).
Wracając jednak do zawodnika o dominikańskich korzeniach, za jego sportowym sukcesem stoi także poruszająca historia osobista. Zawodnik zadedykował swój wybór w drafcie matce, Gel, która walczy z rakiem wyrostka robaczkowego. To ona była jego największym wsparciem, przypominając mu przy każdym drafcie: – Oglądasz? Bo pewnego dnia to możesz być ty.
W wieku 23 lat (we wrześniu skończy 24) Lendeborg jest jednym z najstarszych graczy wybranych w pierwszej rundzie tegorocznego draftu, co u niektórych budzi wątpliwości co do jego potencjału. Mike Dunleavy Jr. zbył jednak te obawy krótkim komunikatem: – Nie ma czym się martwić, bo nie ma jeszcze 38 lat.
Nowy zawodnik GSW to zresztą modelowy przykład „łącznika” (ang. connector), czyli typu gracza, którego trener, Steve Kerr, uwielbia w swoim systemie opartym na szybkim podejmowaniu decyzji i ciągłym ruchu bez piłki. Przy swoim wzroście (206 cm) i imponującej rozpiętości ramion przekraczającej 220 cm, jawi się on jako wszechstronny defensor, zdolny do efektywnego pilnowania wszystkich pięciu pozycji na boisku.
Jego unikalność polega na rzadkim połączeniu siły fizycznej z instynktem rozgrywającego; na uczelni Michigan często pełnił rolę „point forwarda”, co w Golden State ma pozwolić mu na odciążenie liderów w kreowaniu akcji. Choć jego rzut z dystansu na poziomie 37,3% budzi optymizm, eksperci jako słabszą stronę punktują brak dynamiki w kreowaniu własnych pozycji po koźle, określając go raczej jako gracza skutecznego w liniach prostych niż błyskotliwego kreatora dryblingu
Głównym „znakiem zapytania” pozostaje jednak jego wiek – jako niemal 24-latek jest postrzegany jako zawodnik o bardzo wysokim pułapie startowym, ale potencjalnie ograniczonym marginesie dalszego rozwoju w porównaniu do nastoletnich talentów. Niemniej dla Warriors, rozpaczliwie potrzebujących wsparcia na skrzydle wobec kontuzji kluczowych graczy, jak Jimmy Butler czy Moses Moody, jego fizyczna gotowość i dojrzałość boiskowa czynią go idealnym elementem układanki walczącej o natychmiastowe sukcesy. W tym kontekście niewykluczone, że Yaxel zostanie wrzucony na głęboką wodę już od pierwszego dnia obozu treningowego.
Mamy link do ukrytej wyprzedaży w oficjalnym sklepie NIKE – sprawdź: https://tidd.ly/3TqrX4W









