Atlanta Hawks wróciła do własnej hali i pokonała New York Knicks w trzecim spotkaniu pierwszej rundy fazy play-off. Dzięki temu zespół z Georgii objął prowadzenie 2-1 w rywalizacji do czterech zwycięstw. To, co rzuca się w oczy, to słabo zagrana końcówka przez podopiecznych Mike’a Browna dzisiejszej nocy. Co ciekawe to już drugi taki przypadek z rzędu.



New York Knicks rozpoczęli tegoroczne play-offy od zwycięstwa we własnej hali z Atlanta Hawks. W drugim spotkaniu również przez długi czas wydawało się, że to Jalen Brunson i spółka wyjdą z tego starcia zwycięsko. Nowojorczycy prowadzili przez większość spotkania, zaczynali czwartą kartę, mając 12 punktów zaliczki i na pięć minut przed końcem prowadzili ośmioma punktami.

Kolejne minuty należały jednak do Hawks, którzy zanotowali run 11-0 i wyszli na prowadzenie. W końcówce, gdy przewaga Jastrzębi wynosiła jeden punkt, dwa rzuty wolne zmarnował C.J McCollum. Knicks mieli pięć sekund na rozegranie akcji, ale decydującego rzutu nie trafił Mikal Bridges. W ten sposób podopieczni Quina Snydera wyrównali stan rywalizacji na 1-1.

Minionej nocy rywalizacja przeniosła się do Atlanty. Lepiej w trzecie spotkanie weszli Hawks, którzy w połowie pierwszej kwarty wyszli na prowadzenie i nie oddawali go praktycznie do końcowej syreny, długimi momentami wypracowując nawet dwucyfrową zaliczkę. W ostatnich minutach na wyższe obroty wskoczyli goście, przewaga gospodarzy zaczęła topnieć.

Knicks trafili dwie trójki z rzędu, a po akcji 2+1 Jalena Brunsona wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Na zegarze pozostała nieco ponad minuta regulaminowego czasu gry. W tym czasie punktowali już jedynie gospodarze. Decydujący rzut, jak się później okazało na wagę zwycięstwa, trafił C.J McCollum.

Na 12,5 sekundy przed końcem Mike Brown wziął czas. Wydawało się, że Knicks mają wystarczająco dużo czasu, żeby przynajmniej spróbować oddać rzut. Rozegranie ostatniej akcji poszło jednak kompletnie nie po myśli zespołu z Wielkiego Jabłka. Hawks aktywnie pracowali w obronie, uniemożliwiali rywalom oddanie rzutu, a wejście Jalena Brunsona na kosz zakończyło się stratą, po której piłkę przechwycił Jonathan Kuminga i zamknął tym samym spotkanie, przypieczętowując wygraną gospodarzy. Zespół z Georgii objął prowadzenie 2-1 w całej serii.

Widać więc jak na dłoni, że to już druga z rzędu bardzo słabo zagrana końcówka przez Knicks. W drugim spotkaniu zespół zanotował trudny do wytłumaczenia przestój w kluczowym momencie i wypuścił, wydawało się dość bezpieczną przewagę, a dzisiaj mimo pogoni, wyjścia na prowadzenie zagrał fatalnie w ostatniej akcji, kiedy było jeszcze sporo czasu, żeby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Atmosfera w Nowym Jorku nie jest najlepsza, co po dwóch tak rozczarowujących przegranych jest zupełnie zrozumiałe. Jasno powiedzieli też o tym dwaj liderzy.

– Chciałbym dzielić się lepszymi informacjami, na razie ciężko coś powiedzieć. Nasza gra, moja gra, nie były wystarczająco dobre – skomentował Jalen Brunson.

– Nigdy się nie poddajemy, niezależnie od tego, jak wygląda mecz. Ale spotkania trzeba zamykać, a nam się to znowu nie udało. To frustrujące, musimy teraz znaleźć na to odpowiedź – skwitował Karl-Anthony Towns.

Czwarte spotkanie serii pomiędzy New York Knicks a Atlanta Hawks zostanie rozegrane w nocy z soboty na niedzielę w hali State Farm Arena w Atlancie. Dla Brunsona i spółki będzie to kluczowy wieczór, w razie kolejnej przegranej ich sytuacja zrobi się już arcytrudna. Powrót ze stanu 1-3 udał się bowiem do tej pory jedynie 13 zespołom w 298 przypadkach.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    7 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany