Ostatnie dni są dla kibiców Los Angeles Lakers niezwykle trudne. Najpierw kontuzji doznał Luka Doncić, a następnie z gry do końca sezonu zasadniczego został wyeliminowany Austin Reaves. Wszystkie oczy fanów zwróciły się ku LeBronowi Jamesowi, który nie ukrywa, że dewastujący była dla niego informacja o urazie Reavesa.
W końcówce sezonu zasadniczego Los Angeles Lakers będą zmuszeni polegać na LeBronie Jamesie, który jako jedyny spośród trójki największych gwiazd, pozostaje zdrowy. Najpierw klub poinformował, że w starciu z Oklahoma City Thunder naciągnięcia ścięgna udowego drugiego stopnia doznał Luka Doncić, a kilkanaście godzin później dodał, że z urazem mięśni brzucha zmaga się Austin Reaves. Obaj gwiazdorzy wypadają z gry przynajmniej do końca sezonu zasadniczego.
Splot nieszczęśliwych zdarzeń sprawia, że Lakers trudno będzie obronić 3. miejsce w Konferencji Zachodniej na koniec sezonu. W ostatnich dniach sezonu zasadniczego będą musieli także w głównej mierze polegać na 41-letnim Jamesie. Skrzydłowy został zapytany przez dziennikarzy o to, jak zareagował na kontuzje Doncicia i Reavesa.
— To był oczywiście cios prosto w serce, w klatkę piersiową, w kręgosłup, ale dowiedzieliśmy się o tym dość szybko. Austin zmagał się z bólem, wiedzieliśmy, że czeka go badanie rezonansem. Obudziłem się po drzemce, zobaczyłem tę wiadomość i powiedziałem: Cholera — powiedział James.
Jeszcze przed kontuzją Doncicia Lakers wygrali 16 z ostatnich 18 spotkań. Ich znakomita seria była głównie zasługą fenomenalnej gry Słoweńca. Bez niego trudno oczekiwać, by byli w stanie rywalizować choćby o zwycięstwo w pierwszej rundzie play-offów. W marcu Doncić notował średnio 37,5 punktu, osiem zbiórek i 7,4 asysty. Teraz rozgrywający ma udać się do Europy, by spróbować leczenia, które ma szybciej przywrócić go do pełnej sprawności.
Już w pierwszym meczu bez Doncicia i Reavesa Lakers przegrali z dużo niżej notowanymi Dallas Mavericks. James zanotował w tym spotkaniu 30 punktów, 15 asyst i dziewięć zbiórek.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!










