Głośna sprawa dotycząca niejasnych motywów podpisania przez Kawhia Leonarda kontraktu z firmą wspieraną przez właściciela LA Clippers cały czas nie doczekała swojego zakończenia. NBA prowadzi śledztwo i nie ustaliła, kiedy ma ono dobiec końca. To oznacza, że ciągle istnieje zagrożenie, iż kontrakt zawodnika zostanie unieważniony. Liga bada, czy nie złamano zasad salary-cap.
Śledztwo NBA dotyczące domniemanego obchodzenia limitu płac przez Los Angeles Clippers w związku z Kawhim Leonardem wciąż trwa i nie ma wyznaczonej daty jego zakończenia. Dochodzenie rozpoczęto prawie siedem miesięcy temu, a przesłuchania nadal są prowadzone. – Pozostało jeszcze sporo pracy do wykonania i nie ma ustalonego harmonogramu jego zakończenia – mówił rzecznik NBA.
Sprawa dotyczy umowy sponsorskiej wartej 28 milionów dolarów między Leonardem a firmą Aspiration — obecnie bankrutującą spółką, w którą zainwestował właściciel Clippers Steve Ballmer. Źródła znające sprawę potwierdzają, że śledczy wciąż rozmawiają z działaczami Clippers oraz byłymi pracownikami Aspiration, którzy mieli styczność z tą umową. Nie wiadomo jednak, czy sam Leonard lub ktoś z jego otoczenia został już przesłuchany.
Śledztwo rozpoczęło się po publikacji dziennikarza Pablo Torre. Z ujawnionych dokumentów wynikało, że Ballmer zainwestował 50 milionów dolarów w Aspiration poprzez swoją spółkę we wrześniu 2021 roku. W tym samym miesiącu Clippers podpisali z Aspiration umowę wartą 300 milionów dolarów, a sześć miesięcy później firma zawarła kontrakt sponsorski z Leonardem.
Ballmer przyznał, że przedstawił Leonardowi firmę Aspiration, ale zaprzeczył, jakoby nakazał spółce podpisanie z nim umowy. Zarówno Leonard, jak i dyrektor sportowy LAC – Lawrence Frank publicznie zaprzeczyli jakimkolwiek nieprawidłowościom. – Cieszymy się, że prowadzone jest śledztwo i w pełni je popieramy – powiedział Frank. – Liczymy na rzetelną ocenę tych zarzutów i chcemy, aby prawda wyszła na jaw.
Leonard wypowiedział się równie stanowczo. – Nikt z nas nie zrobił nic złego. Zapraszamy do przeprowadzenia śledztwa – stwierdził. Były dyrektor generalny Aspiration – Andrei Cherny, również zaprzeczył zarzutom obchodzenia limitu płac, twierdząc, że umowa zawierała liczne zobowiązania ze strony Leonarda i była poprzedzona szczegółowymi analizami wewnętrznymi.
Jednak trzech byłych wysokich rangą menedżerów firmy — dyrektor finansowy Rojeh Avanesian, dyrektor operacyjny Mike Shuckerow oraz dyrektor technologiczny Eric Anderson — przedstawiło wspólne oświadczenie podważające tę wersję. Według nich w firmie pojawiały się obawy dotyczące wysokich kosztów tej umowy oraz jej braku zgodności z marką i strategią biznesową Aspiration.
ESPN dotarło również do 19-stronicowej umowy Leonarda z Aspiration i pokazało jej fragmenty pięciu agentom zawodników oraz źródłu związanemu ze związkiem zawodników NBPA. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że zapisy kontraktu są w większości standardowe. Dwóch agentów zwróciło jednak uwagę na tzw. klauzulę „beliefs”, która pozwala Leonardowi odmówić wykonania zobowiązań sprzecznych z jego osobistymi przekonaniami.
Pięciu agentów i przedstawiciel NBPA zgodnie uznali, że sam kontrakt nie wskazuje na próbę obejścia limitu płac. Jeżeli Adam Silver będzie chciał wyciągnąć jakiekolwiek konsekwencje, musi postępować zgodnie z ustaloną ścieżką w umowie zbiorowej (CBA). Najpierw przedstawi wyniki śledztwa niezależnemu arbitrowi wyznaczonemu wspólnie przez NBA i NBPA, a te zdecyduje, czy istnieją podstawy do nałożenia sankcji.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!










