Przez chwilę wydawało się, że będzie zmuszony wrócić do Europy. Ostatecznie wylądował jednak w Bostonie na kolejny sezon NBA. Shams Charania poinformował, że Boston Celtics oraz Swiatosław Mychajluk porozumieli się w sprawie kontraktu na jeden sezon. Wartość umowy to minimum dla weterana.
Celtowie interesowali się 26-latkiem od dłuższego czasu. Już na początku sierpnia mówiło się, że chcą go dodać do składu. To efekt udanych występów ukraińskiego skrzydłowego w barwach Charlotte Hornets pod koniec ubiegłego sezonu. Mychajluk wylądował tam po nieudanym epizodzie w Nowym Jorku. Większość poprzednich rozgrywek spędził bowiem w drużynie New York Knicks, ale wystąpił w zaledwie 13 spotkaniach, w których zagrał łącznie 40 minut.
Knicks bez żalu oddali go więc przed trade deadline do Hornets w ramach wymiany z udziałem czterech drużyn, w której pozyskali Josha Harta. W nowym klubie Mychajluk świetnie się odnalazł. Dostał więcej minut i większą rolę. Rozegrał 19 meczów, notując w nich średnio 10,6 punktu przy ponad 40-procentowej skuteczności rzutów z dystansu. Trójki to zresztą jego najmocniejsza strona, odkąd w 2018 roku trafił do NBA w drugiej rundzie draftu.
Mychajluk w żadnym z dotychczasowych klubów — a reprezentował już bawet sześciu różnych drużyn — nie potrafił zagrzać miejsca na dłużej. Czy w Bostonie będzie inaczej? Celtics wciąż mają w składzie jedno wolne miejsce. Wiele wskazuje na to, że w pierwszej kolejności jest zarezerwowane dla Blake’a Griffina, choć ostatnio władze bostońskiej drużyny sprawdzały też na treningach pokazowych kilku innych zawodników, w ty m.in. TJ Warrena.