Zetkama Doral Nysa Kłodzko ma realną szansę na udział w fazie play-off. Czy zespołowi Marcina Radomskiego uda się ta sztuka bez odniesienia zwycięstwa na obcym parkiecie?


Beniaminek zaskakuje swoją postawą we własnej hali, gdzie wygrały jak dotąd tylko Znicz Basket Pruszków i Miasto Szkła Krosno. Ostatnią ofiarą Zetkamy Doralu była ACK UTH Rosa Radom, która po tej porażce jest już poza pierwsza ósemką. Trener Marcin Radomski ocenił występ swoich podopiecznych jako bardzo dobry.

„Bardzo dobre spotkanie. W moim odczuciu znowu skuteczność jest na przyzwoitym poziomie. Indywidualnie szukaliśmy miejsca tam, gdzie czuliśmy przewagę nad drużyną gości i dosyć skrzętnie to zrealizowaliśmy. Pomimo tej presji udało nam się dogrywać do Rafała pod kosz, gdzie stamtąd dalej szły akcje. Cieszy mnie to, że Marcin Kowalski wziął więcej rzutów na siebie i to z pozytywnym skutkiem. Uważam, że zagraliśmy dobre spotkanie. Pozostaje ten niedosyt na koniec, ale tu słowa uznania dla drużyny gości. Nie wierzyłem w to, że przez całe spotkanie będą oni potrafili tak agresywnie bronić, a jednak to im się udało” –  podsumował po meczu Marcin Radomski.

Zetkama Doral potrafi się postawić niemal każdemu we własnej hali, ale na obcym terenie traci przynajmniej połowę swojego potencjału, co nie pozwala tej drużynie wygrywać. Szkoleniowiec beniaminka nie potrafi postawić pełnej diagnozy, ale pokusił się o wymienienie elementów, które zwycięstwa jego ekipy ograniczają:

„Na pewno długa podróż, to jest jedna z rzeczy, która powoduje, że nie gramy z taką intensywnością, z jaką powinniśmy, a bez  naszej intensywności, bez biegania do przodu, bez walki o zbiórki w ataku, jesteśmy w jakimś stopniu ograniczeni. Natomiast w ostatnich meczach pokazuje się, że na wyjazdach  spada nam o dużo skuteczność. Bardzo możliwe, że jest to związane z tablicami, bo jednak tutaj gramy na miękkich tablicach, a w pierwszej lidze nie gra się już na takich, wszędzie są twarde. To naprawdę jest różnica dla zawodników, jeżeli cały tydzień trenują na miękkich tablicach i nagle przechodzą na twarde. W drugą stronę jest już dużo łatwiej przejść z twardych na miękkie. Tak jak mówię: wyjazdy, brak energii, jaka być powinna i tablice. To są podstawowe rzeczy. Cały czas walczymy. Myślę, że do końca sezonu uda się to osiągnąć” – powiedział trener Zetkamy Doralu.

 

Czy beniaminek skończy sezon zasadniczy z bilansem 0-15? Zespół czekają jeszcze pojedynki w Prudniku, Siedlcach, Poznaniu i w Katowicach. Jeśli się nie uda to tym większy szacunek powinien wzbudzić ten zespół, jeśli znajdzie się w najlepszej ósemce ligi.

Teraz skupiamy się na Prudniku, by w końcu po raz pierwszy wygrać na wyjeździe – podkreśla Marcin Radomski.

źródło: kosz.doral.pl

 


Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments