Astoria Bydgoszcz nie sprawiła niespodzianki w Warszawie, ale wygranej poszuka na własnym terenie. Wczorajszy mecz zaczął się dla bydgoszczan lepiej niż pierwsze starcie, ale Legia Warszawa paradoksalnie wygrała jeszcze wyżej niż dzień wcześniej. O ocenę szans Astorii zapytaliśmy Pawła Lewandowskiego, kapitana Astorii Bydgoszcz.

Początek meczu wyglądał lepiej niż wczoraj, postawiliście się Legii, ale później to gospodarze zdominowali wydarzenia na boisku. Co było pańskim zdaniem przyczyną tego, że Legia zdołała Wam jednak uciec jeszcze przed przerwą?

– Wydaje nam się, że zagraliśmy lepsze zawody niż wczoraj. Ciężko powiedzieć czemu tak wyszło, Legia ma taki skład, wykorzystywali praktycznie każdy nasz błąd, a takie nam się przytrafiały. Wczoraj był problem ze skutecznością, dzisiaj mieliśmy już lepszą skuteczność z dystansu, zbiórki też były na styku. Legia wykorzystała swoje doświadczenie, każdy nasz najmniejszy nawet błąd potrafiła wykorzystać i mieć z tego korzyść i stąd też te prawie 30 punktów różnicy.

Trochę za wysoka kara?

– Wynik wygląda jak wygląda, wiemy jak zagraliśmy. Mamy wrażenie, że postawiliśmy dziś cięższe warunki Legii niż wczoraj, a wynik jest dla nas jednak gorszy. Porażka jest porażką, w play-off nie ważne, czy się przegra jednym punktem, czy czterdziestoma, efekt jest taki sam. Wracamy teraz do Bydgoszczy, chcemy pokazać się przed naszą publicznością i jeszcze wygrać jakiś mecz w tym sezonie.

W czym dostrzegacie nadzieję na pokonanie warszawian?

– Szukamy bardziej w sobie niż w przeciwnikach, na pewno nie będziemy faworytem, ale zawsze pojedynczy mecz można wygrać. Na pewno musimy zagrać na 110% , każdy z nas i wtedy będziemy mieć szansę pokonać Legię. Zaangażowanie, chęci i wtedy na pewno będzie szansa.

I chyba trochę mniej nerwów, bo te wkradły się dziś w wasze szeregi, nie tylko na boisku, ale i na ławce rezerwowych. Dorian Szyttenholm w momencie, gdy już wysoko przegrywaliście ciskał o podłogę czym popadnie.

– To są jednak emocje, nerwy, każdy chce, każdemu zależy, każdy by chciał, tymczasem człowiek się stara jak może, a wynik ucieka jeszcze bardziej. Czasami jest naprawdę ciężko, może ktoś z boku patrzeć na to i myśleć: co oni odstawiają? Po co się tak denerwują? Jak ktoś bardzo czegoś chce to ciężko to opanować. Później dopiero po paru godzinach dopiero się analizuje i myśli po co w ogóle się tak zachowałem, ale w danym momencie te nerwy się pojawiają, a przecież wiemy, że nie są dobrym doradcą.

Chcieliście wyrwać tu Legii zwycięstwo żeby powalczyć w tej rywalizacji. Liczyliście, że łatwiej będzie Wam w pierwszym meczu, czy tym, który właśnie za nami?

– Nie przyjechaliśmy tu na wycieczkę, wczoraj tak się ułożyło, że od początku było wiadomo jak mecz się ułoży, Legia nie miała potrzeby, żeby się na nas rzucać. Dzisiaj założyliśmy sobie, żeby ta pierwsza kwarta wyglądała dużo lepiej i to nam się udało. Niestety pozostałe trzy kwarty nie poszły po naszej myśli.

W Bydgoszczy jesteście w stanie przedłużyć rywalizację?

– Założenia nie zmienią się pewnie bardzo, przez tydzień wielkich zmian nie będzie. Znamy się już dość dobrze, to był czwarty mecz w tym sezonie z Legią, zaraz będzie piąty, mam nadzieje, że też szósty. Zadecyduje pewnie dyspozycja dnia, analizujemy oczywiście, robimy scouting, ale sezon pokazał, że jak my gramy dobrze, na swoim poziomie, to albo wygrywamy, albo jesteśmy bardzo blisko pokonania rywala. Z takim rywalem jak Legia jest ciężko grać, naprawdę.

Legia jest mocniejsza niż w sezonie zasadniczym? Sądzicie, że może osiągnąć swój cel?

– Krosno dominowało, nie miało żadnego słabszego momentu, kto wie, czy taki słabszy okres nie przypadnie na play-off? Życzę Legii jak najlepiej, mamy tu swojego wychowanka z Astorii, Mateusza Bierwagena, znam też dobrze Tomka Andrzejewskiego także życzę chłopakom sukcesu. Na pewno będą mieć ciężko, żeby ten awans wywalczyć.






ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj