Koszykarze KSK Noteci Inowrocław nie będą miło wspominać meczu w Warszawie. Podopieczni trenera Łukasza Żytki zostali rozgromieni przez Legię Warszawa m.in. z powodu słabszej niż zwykle grze w defensywie. Środkowy KSK Noteci, Karol Michałek zwraca również uwagę na zabójczą skuteczności legionistów zza łuku.

Na pewno liczyliście się z tym, że w Warszawie będzie ciężko, ale aż tak wysokiej porażki chyba się nie spodziewaliście?

Karol Michałek – Dokładnie, nie myśleliśmy, że rozmiary porażki będą aż takie. Szczerze mówiąc liczyliśmy, że może uda nam się wypaść pozytywnie, może uszczknąć punkty lepszemu zespołowi ze stolicy. Patrzyliśmy również na zmiany w Legii, mają nowego trenera, podejrzewaliśmy, że to wpłynie na zawodników i „niestety” wpłynęło, zagrali znacznie lepiej niż dotychczas i to było widać podczas meczu.

 

Szybkie faule Łukasza Ratajczaka trochę wpędziły Was w kłopoty, to wasz mocny punkt, a już po kilku minutach miał na swoim koncie trzy przewinienia.

– Tak, jest naszym pierwszym podkoszowym i jego trzy faule w pierwszej kwarcie trochę ustawiły mecz, ograniczyły jego pobyt na boisku. Mam nadzieję, że godnie go zastąpiłem, w tym elemencie nie doszukiwałbym się przyczyn naszej porażki. Ogólnie jako zespół zagraliśmy słabo. Nie pokazaliśmy tego, co zwykle gramy w obronie, w meczach domowych . Tutaj w ogóle nasza defensywa nie funkcjonowała. Legioniści zabili nas też skutecznością.

 

Właśnie, próbowaliście różnych wariantów w defensywie, gra strefą na chwilę pomogła, ale Legia zaczęła trafiać trójki i w trzeciej kwarcie straciliście aż 36 punktów.

– Wszystko się zgadza niestety. Nasza dyspozycja rzutowa też nie była na najwyższym poziomie, choć w sumie trafiliśmy zza łuku 6/19, ale przy dorobku Legii (13 celnych trójek –  przyp. R.K) to i tak wygląda blado.

 

Pozostaje Wam się skupiać na pozostałych meczach, a nie będą one łatwe. Tutaj się nie udało, ale nawiążecie walkę ze Zniczem, Tychami, czy Sokołem?

– Naszym podstawowym celem będzie wygrać z zespołami niżej notowanymi i tam właśnie szukać cennych dla nas punktów w walce o ósemkę. Ciężką pracą i twardą obroną można czasem sprawić niespodziankę i będziemy starać się to zrobić.

 

Do przerwy przegrywaliście już różnicą 23 punktów. Trener Żytko w szatni  próbował wykrzesać w Was iskierkę nadziei na korzystny rezultat, czy mieliście się skupiać na ograniczeniu strat, uniknięciu pogromu?

– Mieliśmy gdzieś jakąś nadzieję na dogonienie rywala. Kiedy tego nie ma, to nie ma sensu wybiegać na boisko. Staraliśmy się dać z siebie co mamy najlepsze, ale to nie był nasz dzień.

 

Przygotowując się do tego meczu oglądaliście wideo z ostatnich spotkań Legii. Jak bardzo różniła się dziś Legia trenera Bakuna od Legii Michała Spychały?

– To na pewno inny zespół, ale też grali szybkim atakiem, pod tym względem Legia się nie zmieniła. Naszym zadaniem miało być szybkie zatrzymanie ataku przeciwnika, niestety z tego się nie wywiązaliśmy. Słaba postawa w obronie i kiepska skuteczność złożyły się na taki wynik.






ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj