Astoria Bydgoszcz przegrała wysoko z Legią Warszawa. Krótki odpoczynek po spotkaniu z Biofarmem Basket Poznań nie był wystarczający, aby ze stołeczną ekipą walczyć jak równy z równym. Krócej niż ostatnio zagrał w Warszawie Hubert Mazur, jeden z liderów bydgoskiej drużyny, który po meczu przeanalizował słabszą dyspozycję zespołu.


Dotkliwa porażka to efekt krótkiego odpoczynku po meczu z Basketem Poznań, czy Wasza dyspozycja była dziś na tyle słaba, że nie dało się wyciągnąć tego wyniku nawet gdybyście mieli tydzień odpoczynku?

Hubert Mazur Ciężko cokolwiek mądrego powiedzieć po takim meczu. Graliśmy dzisiaj fatalnie, a Legia zagrała bardzo agresywnie, na pewno to była ich duża przewaga. Poddaliśmy się w pewnym momencie i dlatego ten mecz tak wyglądał. Spodziewaliśmy się tu oczywiście ciężkiego meczu, rywalem miała być Legia, która ma piekielnie mocny skład, atmosfera na meczu jest wspaniała. Dziś byliśmy jednak tłem w tym pojedynku.

 

Co przekazywał Wam trener podczas przerw przy tak wysokiej przewadze Legii? Cokolwiek mówił to raczej nie wpływało na obraz Waszej gry.

– Dokładnie, tak to wyglądało. Mieliśmy zmieniać obronę, chcieliśmy trochę zaskoczyć Legię stawiając strefę, ale szybko ją zwinęliśmy, bo dwie, trzy trójki wpadły. Obojętnie co by nam mówił trener – na tak dysponowaną Legię nie było sposobu.

 

Trochę Wam zaczęły puszczać nerwy w pewnym momencie, pojawiały się przewinienia techniczne.

– Na pewno tak, nie chcę mówić, że sędziowie doprowadzili trochę swoimi decyzjami do nerwowych chwil z naszej strony. To było niepotrzebne, strata była już bardzo duża. Sędziowie podjęli kilka dyskusyjnych decyzji, a my niepotrzebnie tak zareagowaliśmy. Dostaliśmy dwa przewinienia techniczne, jedno z nich dotyczy Mateusza Fatza i to dyskwalifikuje go z następnego spotkania. Jak widać ponieśliśmy spore straty, bo Mateusz na pewno przydałby nam się w kolejnym starciu, ale musimy walczyć bez niego.

 

Kilka kolejek temu mecze dla Astorii wygrywała, w dużym uproszczeniu, trójka koszykarzy. Teraz, od trzech spotkań przestało to działać.

– Zespoły mają scouting, patrzą na statystyki, oglądają mecze i widzą jak to wygląda. Rzeczywiście w dwóch meczach punktowało u nas praktycznie trzech zawodników, ale musimy uruchomić cały zespół, aby włączył się do zdobywania punktów. Mecze wygrywa się jednak obroną, jeżeli będziemy trzymać wysoki poziom w defensywie to na pewno będzie nam łatwiej, a to właśnie u nas dość mocno szwankuje. 109 straconych punktów to jest bardzo dużo i tu jest  problem. Kiedy zagra się dobrze w obronie to w ataku jest zdecydowanie łatwiej. Musimy się na tym skupić, bo punkty przyjdą, nie ma znaczenia kto je będzie zdobywał.

 

Po meczu z Basketem Poznań trener Kaźmierczyk powiedział, że nie widział drużyny. Tutaj, w Warszawie ten duch zespołowości wrócił?

– Mecz z Poznaniem rzeczywiście wyglądał jakby banda indywidualistów się zebrała i każdy chciał zdobywać punkty. Każdy chciał wygrać, ale to nie wychodziło. Dziś zagraliśmy bardziej drużynowo, zdecydowanie inaczej to wyglądało. Chcieliśmy zwrócić na to uwagę, żeby być zespołem, dzielić się piłką, ale dziś obojętnie jak byśmy zagrali to przy tak dysponowanej Legii ciężko byłoby o dobry wynik.

 

Końcówkę spotkania przesiedział Pan na ławce, to wynik decyzji trenera, chciał postawić na innych, czy po prostu był Pan zmęczony? W środę nie odpoczął Pan ani na chwilę.  

– To decyzja trenera, żaden uraz mi nie doskwiera.

 

Nie pomógł Wam dziś Piotr Robak, najskuteczniejszy zawodnik Astorii w tym sezonie, dlaczego go zabrakło?

 – Piotrek choruje od dwóch dni, był mocno odwodniony, ale chciał przyjechać, pomóc. Jego gry zabrakło, to dla nas spora strata.

 

Play – offy wydawały się być dla Was na wyciągnięcie ręki, jednak trzy porażki z rzędu skomplikowały sprawę awansu do ósemki. Trochę Wam też przeszkodziły w utrzymaniu formy Mistrzostwa Polski do lat 20?

– Na pewno to było dla nas utrudnienie, bo mieliśmy problem, żeby zagrać pięciu na pięciu na treningu przez dłuższy czas, a to naprawdę spory kłopot. Tymi porażkami skomplikowaliśmy sobie sprawę, ale nadal jesteśmy w ósemce i nie możemy tego stracić. Mamy cztery mecze z czego trzy u siebie i te spotkania musimy wygrać oraz spróbować powalczyć w Tychach, bo w obecnym sezonie nie zrobiliśmy żadnej niespodzianki. Wielu myślało, że play-offy są już blisko, ale niestety wciąż musimy się o nie bić.

 

Bijąca się o awans do TBL Legia ma szanse na sukces w pańskiej opinii?

– Jasne, że ma, bardzo dużą rotacją dysponują legioniści. Legia jest według mnie naprawdę mocnym kandydatem do awansu. Będzie bardzo ciekawie, bo są jeszcze Łańcut i Krosno, które też chcą awansować i sam jestem bardzo ciekaw jak to się zakończy.

 

 



Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments