Rzut z dystansu Joe Johnsona równo z końcową syreną dał ekipie Brooklyn Nets zwycięstwo nad Denver Nuggets. Natomiast w trzech innych spotkaniach kibice mieli okazję oglądać dogrywki.


Pewne zwycięstwo odniosła ekipa Cleveland Cavaliers, która pokonała Sacramento Kings 120:100. Ojcem sukcesu był Kyrie Irving, autor 32 punktów, a triple-double dołożył Lebron James (21-10-10). Ekipa Los Angeles Lakers bardzo dobrze trzymała się w meczu przeciwko Indianie Pacers. Ostatecznie jednak zespół z Kaliforni przegrał jedynie 87:89. Dogrywki potrzebowali zawodnicy Los Angeles Clippers, aby pokonać najsłabszą w lidze Philadelphie. Po dogrywce również triumfowali Orlando Magic, którzy dość niespodziewanie pokonali na wyjeździe Atlante Hawks. Dogrywkę także oglądano w Memphis, gdzie po bardzo dobry meczu (33 punkty) Damiana Lillarda jego Blazers pokonali Grizzlies 112:106. W pozostałych meczach zwycięstwa odniosły ekipy New Orleans Pelicans oraz Oklahoma City Thunder.

CHARLOTTE HORNETS (26-26) – (27-24) CHICAGO BULLS 108:91

Będący w coraz większym dołku, zawodnicy Chicago Bulls tym razem mierzyli się z nieobliczalną ekipą Charlotte Hornets. Dla Byków zwycięstwo w tym spotkaniu byłoby nie lada wyzwaniem, ponieważ musieli sobie radzić bez dwóch podstawowych zawodników, Jimmiego Butlera oraz Derricka Rose’a.

Już od pierwszych minut wiadomo było, że to nie będzie łatwe spotkanie na ekipy z Wietrznego Miasta. Gospodarze bardzo szybko wyszli na dziesięciopunktowe prowadzenie, które z biegiem czasu powiększali. Goście mieli problem zarówno po stronie ataku, jak I po stronie obrony. Kolejny obiecujący występ prezentował w pierwszej kwarcie E’twaun Moore (7 punktów w pierwszej części, który pod nieobecność Butlera, wskoczył do pierwszej piątki Bulls. Jego skuteczna gra na nic niestety się zdała, ponieważ po dwunastu minutach goście tracili do rywali aż osiemnaście punktów.

W drugiej części obie drużyny na samym początku miały problemy ze zdobywaniem punktów. Na niekorzyść Bulls, kiedy worek z punktami otworzył się znów więcej padło łupem gospodarzy, którzy w połowie kwarty prowadzili już 48:27. Powrót na parkiet podstawowych graczy zmienił trochę obraz gry gosci, jednak wciąż przewaga po dwóch kwartach wynosiła aż piętnaście oczek. W końcówce dobry fragment gry zaliczył Kemba Walker zdobywając siedem z trzynastu swoich punktów.

W trzeciej części przewaga znów bardzo szybko wzrosła i przekroczyła barierę dwudziestu punktów różnicy. Hornets bez problemu kontrolowali spotkanie pewnie krocząc w stronę zwycięstwa. Pozytywne słowa dla Bulls można kierować praktycznie wyłącznie w kierunku Pau Gasola. Hiszpan dzielnie radził sobie z obroną Hornets grając wszechstronnie w ataku.

Mimo że goście mogli być już praktycznie spokojni o wynik przed czwartą kwartą, to początek należał do gości, którzy zmniejszyli stratę do czternastu oczek. Graczom Hornets, jednak z biegiem czasu wracała skuteczność, dzięki czemu odnieśli spokojne i pewne zwycięstwo 108:91.

Nie do zatrzymania dla Bulls był tego wieczoru Kemba Walker, autor 30 punktów. Dla gości 22 punkty, 10 zbiórek i 7 asyst zanotował Pau Gasol, jedyny wyróżniający się gracz w ekipie Freda Hoiberga.

[ot-video][/ot-video]

DETROIT PISTONS (27-26) – (35-16) TORONTO RAPTORS 89:103

Od początku spotkania obie drużyny toczyły w miarę wyrównany bój, choć przewaga delikatnie przeważała na stronę gospdoarzy, którzy po dobrej grze całego zespołu sukcesywnie budowali przewagę, która z czasem wzrosła nawet do ośmiu oczek. W samej końcówce jednak, duet Terrence Ross oraz DeMar Derozan podgonili nieco wynik zmniejszając stratę do dwóch punktów.

Po stronie gospodarzy z dobrej strony na przełomie pierwszej i drugiej kwarty pokazał się mało wykorzystywany w tym sezonie Darrun Hilliard. Rezerwowy rzucił siedem kolejnych punktów dla swojego zespołu, co znów zbudowało przewagę Pistons.

Raptors gonili wynik i w połowie kwarty po celnej trójce Kyle’a Lowry’ego wreszcie wyszli na prowadzenie 38:36. Jak się później okazało, goście prowadzenia nie oddali do końca pierwszej połowy wygrywając ją 49:43. Dobry fragment gry zaliczył także Jonas Valanciunas. Litwin po pierwszych dwóch kwartach miał na koncie 12 punktów i 5 zbiórek, dzielnie przeciwstawiając się grze Andre Drummonda (3 punkty, 9 zbiórek).

Trzecią część świetnie rozpoczął Kyle Lowry, dzięki któremu Kanadyjczycy osiągnęli najwyższe, bo jedenastopunktowe prowadzenie. Przez resztę kwarty nawet dobra gra Drummonda oraz Ilyasovy nie wystarczyła, aby gospdoarze powrócili na prowadzenie. Kwartę zakończył rzutem niemal przez całą długość boiska Drummond, co dało jemu i jego drużynie nadzieję na zwycięstwo. Po trzech kwartach gospodarze przegrywali różnicą pięciu punktów.

Nadzieję w decydujacej części rozwiał dość szybko Lowry, który swoją skuteczną grą, podobnie jak w trzeciej kwarcie wyprowadził swój zespół na ponad dziesięć oczek przewagi. Przewaga gości w ostatniej części nie podlegała żadnej dyskusji. Raptors wygrali tę część 33:24 i pewnie zwyciężyli w Detroit 103:89.

Najskuteczniejszym graczem Raptors był Lowry, autor 25 punktów. Dla Pistons 17 oczek zdobył Ilyasova.

[ot-video][/ot-video]

CLEVELAND CAVALIERS (37-14) – (21-31) SACRAMENTO KINGS 120:100

[ot-video][/ot-video]

INDIANA PACERS (28-24) – (11-43) LOS ANGELES LAKERS 89:87

[ot-video][/ot-video]

PHILADELPHIA 767ERS (8-44) – (35-17) LOS ANGELES CLIPPERS 92:98

[ot-video][/ot-video]

BROOKLYN NETS (14-39) – (21-32) DENVER NUGGETS 105:104

[ot-video][/ot-video]

ATLANTA HAWKS (30-24) – (23-28) ORLANDO MAGIC 110:117

[ot-video][/ot-video]

MEMPHIS GRIZZLIES (30-22) – (26-27) PORTLAND TRAIL BLAZERS 106:112

[ot-video][/ot-video]

MINNESOTTA TIMBERWOLVES (16-37) – (19-32) NEW ORLEANS PELICANS 102:116

[ot-video][/ot-video]

PHOENIX SUNS (14-39) – (39-14) OKLAHOMA CITY THUNDER 106:122

[ot-video][/ot-video]

5
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
ArturKobekobasAndreAndrzejgrooha Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
grooha
Gość
grooha

Po jakiemu to? “Będący w coraz większył dołki,” 😉

Andrzej
Gość
Andrzej

Zły wynik: MEMPHIS GRIZZLIES (30-22) – (26-27) PORTLAND TRAIL BLAZERS 112:106

Andre
Gość
Andre

Błąd przy wyniku Clippers vs 76ers – to co, może pośmiejecie się z pomyłek Wojtka Michałowicza ???

kobas
Gość
kobas

Przestancie juz mówić że Phila to najslabsza druzyna ligi. Ma najslabszy bilans w lidze. Po transferze Smitha grają lepszy basket od Lakers czy Nets. I znowu się okaże nie będą mieli najgorszego bilansu na koniec sezonu 🙂

ArturKobe
Gość
ArturKobe

zwróćcie uwagę na te wyniki bo ciągle są pomyłki , nie wypada w wynikach prawda ?:) Drommound buzzer roku 😀