Może Washington Wizards w końcu się przełamią? Zespół Scotta Brooksa gościł na własnym parkiecie Boston Celtics i ostatecznie pokonał rywala różnicą 25 punktów. To druga wygrana Czarodziei w sezonie regularnym. W DC chcieliby rozpocząć wspinaczkę w górę wschodniej tabeli, ale nadal jest kilka spraw, które niepokoją.

BOSTON CELTICS – WASHINGTON WIZARD 93:118


STATYSTYKI

Boston Celtics przyjechali do Waszyngtony dysponując drugą najgorszą defensywą w lidze, ciut lepszą jedynie od New York Knicks. Pozwalając Washington Wizards na 118 punktów, potwierdzili tylko, że po bronionej stronie parkietu mają jeszcze sporo pracy do wykonania. Okazało się, że goście nie byli przygotowani na najlepszy mecz w karierze Otto Portera Jr. Skrzydłowy Wizards wspiął się na wyżyny swojego talentu gwarantując znakomite ofensywne uderzenie swojej drużynie.

Mecz w gruncie rzeczy zakończył się po pierwszej kwarcie – jednej z największych katastrof Celtics odkąd trenerem jest Brad Stevens. Zespół z Bean-City przegrał tę odsłonę 8:34! Gospodarze zbudowali 26-punktową przewagę, której nie oddali już do samego końca, spokojnie kontrolując przebieg spotkania. Porter zanotował na swoje konto 34 oczka (14/19 FG, 3/5 3PT), 14 zbiórek, 4 asysty, 3 przechwyty i 3 bloki. Naprawdę godna podziwu linijka wychowanka Georgetown.

To druga noc z rzędu, w której Porter przekracza dla Wizards granicę 20 punktów. Swoim występem zapewnił drużynie zwycięstwo, którego ta naprawdę potrzebowała. – Zapewnia ci wiele momentów, którymi wygrywa się mecze – mówił o Porterze trener Scott Brooks. – Zobacz, jak sobie radzi na półdystansie, zobacz jego skuteczność z gry. Rozwinął także rzut z dystansu i jest coraz lepszy w zbiórkach ofensywnych – dodał szkoleniowiec.

Zaczęli grać dla niego izolacje i nie wiedzieliśmy, jak go pokryć – mówił po wszystkim wyraźnie rozczarowany postawą swojej drużyny Isiaiah Thomas. Porter to obok Marcina Gortata jedyny gracz, który nie zawiódł wraz ze startem sezonu. Bradley Beal narzekał poprzedniej nocy na dyskomfort w prawym ścięgnie podkolanowym i zagrał tylko 11 minut, a John Wall ponownie musiał opuścić parkiet przez niesportowy faul drugiego stopnia, jakiego dopuścił się na Marcusie Smarcie, gdy na zegarze pozostawało przeszło 5 minut do końca spotkania.

NBA wcześniej ukarała rozgrywającego grzywną w wysokości 25 tys. dolarów za incydent z sędzia podczas meczu Wizards przeciwko Houston Rockets. W starciu z C’s zanotował 19 punktów (6/16 FG), 7 asyst, 3 zbiórki. Gortat spędził na parkiecie 32 minuty i w tym czasie zapisał na swoje konto 13 oczek (6/9 FG), 9 zbiórek, 2 asysty i 2 bloki. Polak kontynuuje solidną grę dla swojej drużyny. Dopiero przekonamy się, jak wpłynie to na jego pozycję w drużynie, gdy powróci Ian Mahinmi.

C’s nadal bez Ala Horforda, który nie przeszedł protokołu związanego ze wstrząśnieniem mózgu. To pierwsza porażka drużyny z Bostonu przeciwko Wizards od 27 grudnia 2014. Z 23 punktami (6/18 FG, 10/10 FT), 10 asystami skończył Thomas. 21 punktów z 14 rzutów zapewnił Avery Bradley. Z ławki kolejne 20 oczek Smarta. Celtics spróbują się odkuć w starciu z New York Knicks, natomiast Wizards czeka poważniejszy sprwadzian, bo do stolicy przyjadą mistrzowie z Cleveland.

[ot-video][/ot-video]

fot. Keith Allison, Creative Commons


1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
murdi Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
murdi
Gość
murdi

Porter świetny progres, czego nie można powiedzieć o Bealu. Ten to ma progres w kłapaniu dziobem a gra jak koleś z ławki a nie S5. Najbardziej przepłacony gracz ligi.