Gdyby Kawhi Leonard wybrał Los Angeles Lakers znów mielibyśmy jednego zdecydowanego faworyta do mistrzostwa. Znów jedna drużyna byłaby na ustach wszystkich i znów prowadzilibyśmy dyskusję, czy takie pierścienie należy traktować na równi z innymi? Na szczęście to koniec! Nie ma już w NBA “super-teamów”, czyli zespołów składających się z trzech gwiazd z czołówki ligi. Życzenie Adama Silvera się spełniło. Możemy wrócić do uczciwej, zaciętej rywalizacji!


Najpiękniejsze w tym szalonym okienku transferowym jest to, że nie ma już “super-teamów”. Kawhi Leonard nie wybrał Lakers. Durant opuścił Warriors. Pozostali zawodnicy tak wybierali drużyny, aby co najwyżej dobrać się w pary, a Russell Westbrook będzie grać w Houston Rockets z Jamesem Hardenem!

Dwóch liderów, dwie gwiazdy w jednej drużynie, to wydaje się być naturalne środowisko dla drużyny koszykarskiej.

W ostatnich latach latach ideę “super-teamu” zapoczątkował Danny Ainge, który ponad 10 lat temu sprowadził do Boston Celtics Kevina Garnetta i Raya Allena. Następny był LeBron James, który “przeniósł swoje talenty do Miami“, gdzie razem z Dwyanem Wadem i Chrisem Boshem zdobyli dwa mistrzostwa. Potem na jeszcze bardziej pokręcony pomysł wpadł Kevin Durant, który jako jeden z najlepszych zawodników NBA postanowił dołączyć do drużyny, która w sezonie zasadniczym wygrała 73 z 82 meczów. Absurd!

LeBrona, Duranta, Garnetta, Allena, Bosha łączyła motywacja – chcieli za wszelką cenę zdobyć mistrzostwo, którego nie mieli. Z uwagi na to w jakim stylu się to odbyło tzn. że ich drużyny były “super-teamami” wiele osób uważa, że niemożna tych pierścieni traktować na równi z innymi.

Wcześniej oczywiście też były próby tworzenia “super-teamów”, ale np. Charles Barkley dołączył do Rockets, a Karl Malone do Lakers, kiedy ich kariery zbliżały się ku końcowi.

W Stanach Zjednoczonych panuje obsesja zdobycia mistrzostwa. Jest to naturalne dla sportowej rywalizacji, ale jednak należy pamiętać o zasadach uczciwej rywalizacji. Kiedy więcej, niż dwie gwiazdy tworzą jedną drużynę, ta równowaga zaczyna być zachwiana.

Powrót do drużyn, które mają dwie gwiazdy, dwóch liderów, wydarzył się sam bez ingerencji zewnętrznej ligi, mimo że było to wielkie marzenie Adama Silvera, komisarza NBA. Analitycy podkreślają, że odbyło się to w sposób naturalny, ponieważ zawodnicy zrozumieli, że w “super-teamach” ten trzeci zawsze traci. Albo tracą wszyscy trzej godząc się na niższe pensje. Kibice i media inaczej traktują takie drużyny, a sami koszykarze mają czasem mniejszą rolę na boisku. Dzielenie się odpowiedzialnością na trzech w przypadku zawodników, którzy chcą być liderami nie jest dla nich łatwe. Niektórzy oddają mniej rzutów, czy pozwalają na oddanie rzutu na zwycięstwo komuś innemu itp.

Pierwszym graczem w tym okienku transferowym, który dał sygnał do powrotu do starego wzorca był Kevin Durant. Ustalił wcześniej z Kyriem Irvingiem, że idą do Brooklyn Nets. Po swojemu zrobił też Kawhi Leonard, który nie chciał tworzyć “super-teamu” z LeBronem Jamesem i Anthonym Davisem w Lakers. Razem z Paulem Georgem będą liderami Clippers. Osamotniony w Thunder Russell Westbrook też zdecydował, że chce grać razem z Jamesem Hardenem w Rockets, mimo że wiele osób zastanawia się czy ten duet będzie potrafił grać razem.

“Super-teamy” zmieniają się w “superduety”, a to oznacza częste zmiany klubów przez największe gwiazdy, aby łączyć się w pary. Jalen Rose zwrócił na to uwagę w jednym z programów stacji ESPN. Mało kto wybiera dziś grę w jednej drużynie przez całą karierę. Kiedyś chęć bycia ikoną jednego klubu było naturalne. Tak zrobił Kobe Bryant, Tim Duncan czy Dirk Nowitzki. Dziś z czołówki graczy idą tą drogą tylko Steph Curry i Damian Lillard. Jest za wcześnie, aby dołączyć do nich Giannisa, ale rzeczywiście jest duża szansa, że całą karierę spędzi w Bucks.

Oczywiście nie bądźmy naiwni i nie wierzmy, że to tylko chęć rywalizacji i większej odpowiedzialności na boisku zaważyła na decyzjach zawodników o zmianach klubów i łączeniu się w pary. Seth Greenberg (dziś analityk ESPN, a przez ponad 30 lat asystent lub pierwszy trener w NCAA) słusznie zauważył, że podpisywanie krótkich kontraktów (dwu lub trzyletnich) jeszcze z opcją zawodnika na ostatni rok jest celowe i podyktowane chęcią zarobienia jeszcze większych pieniędzy.

Z roku na rok rośnie Salary Cap, czyli limit płac wszystkich zawodników w drużynie (artykuł czym jest Salary Cap i od czego zależy znajdziecie tutaj). To oznacza, że co roku zespoły dysponują większymi budżetami. Dlatego często największym gwiazdom może nie opłacać się podpisywanie wieloletnich umów. Po dwóch czy trzech latach mogą podpisać kolejny kontrakt na podobny okres, ale za większe pieniądze. Poza tym mogą też sami o sobie decydować i jeśli coś pójdzie nie tak, zespół nie osiągnie oczekiwanego poziomu, to po prostu mogą odejść bez żadnych konsekwencji jako “wolni agenci“.

Wracając jednak do “superduetów”,  Jalen Rose wybrał jego zdaniem pięć najlepszych. Przynajmniej na papierze, bo przecież Kevin Durant i Klay Thompson leczą poważne kontuzje. Tak wygląda jego lista:

Do tej listy możemy jeszcze dopisać (kolejność przypadkowa):

  • Giannis Antetokounmpo i Khris Middleton (Bucks)
  • Jamal Murray i Nikola Jokić (Nuggets)
  • Damian Lillard i CJ McCollum (Blazers)
  • Luka Doncić i Kristaps Porzingis (Mavs)
  • Donovan Mitchell i Rudy Gobert (Jazz)
  • Joel Embiid i Ben Simmons (Sixers)
  • LaMarcus Aldridge i DeMar DeRozan (Spurs)
  • Blake Griffin i Andre Drummond (Pistons)
  • Kemba Walker i Jayson Tatum (Celtics)

To są liderzy swoich drużyn. W Sixers można się zastanawiać, czy Simmonsa nie powinien zastąpić Tobias Harris, ale to już zweryfikuje parkiet. Podobnie w przypadku Mike’a Conleya w Jazz, który wydaje się, że odsunie się lekko w cień i będzie wsparciem dla Mitchella, ale to też dopiero “życie pokaże“.

Dzięki temu, że w najlepszych drużynach mamy po dwie wyróżniające się gwiazdy sprawia, że rywalizacja w NBA jeszcze bardziej się wyrówna. Jeśli spojrzymy na Konferencję Zachodnią, to mamy tam tak naprawdę osiem drużyn, które powinny awansować do play-offów. Brak jakiejkolwiek z nich w ósemce będzie sensacją. Mam na myśli: Nuggets, Rockets, Jazz, Warriors, Lakers, Clippers, Spurs i Blazers (kolejność przypadkowa). Może też być tak, że o kolejności miejsc 4-8 zdecydują jedna lub dwie wygrane.

Spełniło się zatem życzenie Adama Silvera (i moje również) – nie ma już w NBA drużyny złożonej z trzech supergwiazd. Mamy więcej silnych zespołów, które mają dwóch wyróżniających się liderów.

Dzięki temu w nowym sezonie powinniśmy być świadkami jeszcze większej rywalizacji, niż dotychczas. Mecze będą bardziej zacięte, a co za tym idzie trudniej będzie przewidzieć jak to się wszystko ułoży. Gdyby jeszcze chociaż jeden z tych “superduetów” z Zachodu grał na Wschodzie! Byłoby idealnie, ale w końcu nie można mieć wszystkiego od razu.

Dlaczego uważam budowanie “super-teamów” za nieuczciwe? Wyjaśniam to także w najnowszym Podcaście PROBASKET.

Dziękuję, że przeczytałeś ten tekst do końca. Jeśli uznasz go za ciekawy, proszę podziel się nim ze swoimi znajomymi w mediach społecznościowych.

– Przypominam, że dzisiaj (wtorek 16 lipca) o godz. 23:59 kończy się duża promocja w oficjalnym sklepie Nike. Wspólnie z kolegami z redakcji wybraliśmy 10 najciekawszych produktów, które można kupić z dużą zniżką. Rabat może wynieść nawet 60% i obejmuje prawie wszystkie produkty z wyprzedaży (nie tylko te koszykarskie). Warto sprawdzić!

– Jak już mam nadzieję wiecie, wróciły Podcasty PROBASKET. Na stałe, już na pewno. Zachęcam do wysłuchania najnowszego nagrania, gdzie wspólnie z Krzyśkiem Sendeckim z Radia Zet rozmawiamy przez dwie godziny o tym co wydarzyło się w NBA w ostatnich dniach. Niestety transfer Westbrooka do Rockets nastąpił już po nagraniu, ale o tym porozmawiamy w kolejnym podcaście, który ukaże się pod koniec lipca.

– Jeśli chcecie otrzymywać ode mnie maile z informacjami, co dzieje się w NBA i na PROBASKET, to zachęcam do zapisania się do Newslettera. W kolumnie po prawej stronie, tam gdzie są bannery, znajduje się odpowiednia ramka. Należy podać swoje imię oraz adres e-mail.
Nie jest to typowy Newsletter ze zdjęciami, kafelkami itd. To moja osobista wiadomość z najważniejszymi w danej chwili informacjami. Ostatnią wysłałem w piątek po transferze Westbrooka do Rockets. Jak wyglądał ten mail możecie zobaczyć tutaj.

– W ostatnim Newsletterze podziękowałem wszystkim, którzy byli z nami w pierwszych dniach lipca. Chciałbym to zrobić także tutaj. Bardzo dziękuję za zaufanie i polecanie nas znajomym. Dzięki Wam PROBASKET kolejny raz pobił swój rekord odwiedzin. Tylko 1 lipca zanotowaliśmy 170 tysięcy odsłon, a w kolejnych dniach nie było ich wiele mniej. Dziękuję w imieniu swoim oraz kolegów z Redakcji. W wakacje nie zwalniamy tempa!

Z najważniejszych i najciekawszych informacji ostatnich dni:

  • NBA będzie testować challenge. Jak w siatkówce. Nie wiem czy to źle, czy dobrze. Zobaczymy, ale mam nadzieję, że nie przekombinują.
  • Pamiętacie historię, że LeBron James odda numer 23 Anthony’emu Davisowi? Nic z tego. Nike się nie zgodziło, bo za dużo już wyprodukowała koszulek, bluz, spodni, akcesoriów z 23 LBJ. Dlatego LeBron jeszcze jeden sezon zagra z 23, a Davis wybrał numer 3.
  • Ciekawą historię opowiedział Amar’e Stoudemire. Pat Riley zadzwonił do niego w 2010 roku i zapytał czy nie chciałby grać z LeBronem i Wadem w Miami. Oczekiwał jednak szybkiej decyzji, a Amar’e chciał zrobić rozeznanie na rynku. Heat postawili na Bosha i przez cztery lata zdobyli dwa mistrzostwa. Ciekawe jak potoczyłaby się historia NBA, gdyby to Stoudemire był ich głównym podkoszowym.
  • Steph Curry będzie pod dużą presją w nowym sezonie. Skład Warriors się mocno zmienił, kontuzjowany jest Klay Thompson, a rywale na Zachodzie są jeszcze mocniejsi. Twierdzi, że jest podekscytowany nowym składem Wojowników. Na razie jednak nie mógł wykonać wsadu podczas turnieju golfowego. Próbował trzy razy. Musiało zaboleć.
  • Ruszyła sprzedaż lipcowego wydania Magic Basketball. Trzymam kciuki za powodzenie tego projektu. Potrzebujemy dobrej gazety o koszykówce w Polsce.

– Zapraszam tradycyjnie do specjalnej grupy dyskusyjnej na Facebooku – jest tam już ponad 1700 osób. Wiele dyskusji było bardzo ciekawych. Dają nowe spojrzenie. Dołączycie?

– Archiwum moich tekstów znajdziecie tutaj.

– Znajdziecie mnie na TwitterzePROBASKET również. PROBASKET jest też na Facebooku i mamy już 35 tysięcy fanów.

– Zapraszam do kontaktu: redakcja [at] probasket . pl

Podcast PROBASKET 018: Clippers i Lakers – nowe potęgi NBA? Podsumowanie transferów 2019

Podcast PROBASKET 018:

0’01’36 – Kawhi Leonard i Paul George w Los Angeles Clippers!
0’25’45 – Kto oprócz Clippers jest mocny na Zachodzie?
0’59’15 – Kto jest faworytem na Wschodzie? Czy Sixers będą w czołówce?
1’14’15 – Kto jeszcze będzie walczył o play-offy na Wschodzie?
1’23’00 – Najwięksi przegrani? New York Knicks!
1’40’30 – Debiut Ziona Williamsona w Lidze Letniej.
1’45’00 – Michałki Krzysztofa, czyli czy Warriors powinni zastrzec numer Duranta?
1’53’45 – Durant i jego pozew, czyli jaką siłę mają fake newsy.
1’58’20 – Nowe buty Giannisa, Nikola Mirotić wybiera Europę zamiast NBA, a Carmelo Anthony już chyba powinien ogłosić zakończenie kariery.

22
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
13 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
NYKaczorTokijumpmanLittleBitCorkyMichał Pacuda Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
manute
Gość
manute

J. Rose to był chyba najlepszy zawodnik nba, który nigdy nie zagrał w meczu gwiazd.

NYKaczor
Gość
NYKaczor

nie wiem czy najlepszy, ale z pewnością jeden z lepszych

Ktoś
Gość
Ktoś

“Kiedy więcej, niż dwóch graczy tworzy jedną drużynę ta równowaga zaczyna być zachwiana.” Rozumiem kontekst, ale jak brać to dosłownie to brzmi dziwnie.

Nadchodzący sezon zapowiada się ciekawie

jumpman
Gość

tylko na ten moment KD i Klay w duetach nie istnieją. Klay oby od lutego czy po allstarze… jest DAngello i Steph na ten moment, jak wróci Klay może być tercet, chyba że Draymond Green znów wrócić na poziom all star w regular (jednak bardziej potrzebne jest to w PO). Porzi po kontuzji na ten moment też jest zagadką. oby wrócili w formie. Ciekawe jak w poprzednim zarzucano Boogiemu i GSW, branie pod skrzydła “kolejnego allstara” a teraz cisza, chyba kibice zdali sobie sprawę, że spadł z tego poziomu (no chyba, że magicznie w tym sezonie wróci… wg mnie lepiej… Czytaj więcej »

Pat
Gość
Pat

Green nie zagra sezonu zycia, je bez powodu jest ballhandler DR. W tym sezonie akcji przez Greena bedzie przechodzic mniej (imo).

NYKaczor
Gość
NYKaczor

Pat, a teraz poprosimy Cię o tłumaczenie na polski

LeBron Dżem
Gość
LeBron Dżem

Moje życzenie też się spełni w nadchodzącym sezonie jak Sixers wszystkich rozjadą na parkiecie, a ten Rose to niech już lepiej nic nie pisze bo wszystkie jego przewidywania na ten sezon to można sobie wsadzić tak samo jak te z offseason. Zwykły atencjusz.

M.Anthony
Gość
M.Anthony

Wydaje mi się, że Autor artykułu podchodzi do tematu zbyt romantycznie (co w żadnym wypadku nie jest niczym złym 🙂 ). Przede wszystkim opinia o tym kto jest gwiazdą w lidze jest bardzo subiektywna. Niektórzy mogliby do gwiazd zaliczyć także np. Cousinsa (mimo niepewnej sytuacji) i wtedy mamy drużynę z 3 wielkimi nazwiskami. Drużyny które na przestrzeni ostatnich lat zdobywały mistrzostwo miały w składzie co najmniej 3 zawodników na poziomie all-star. Najwyraźniej jest to sposób na zwycięstwo – czy można winić zawodników lub manegerów drużyn, że w uczciwy sposób chcą wygrać mistrzostwo? Golden State wychowało sobie 3 znakomitych zawodników (Curry,… Czytaj więcej »

jumpman
Gość

Fajne spostrzeżenia i te przykłady – w piłce nożnej to było widać, ale najlepiej gdy kopciuszek pokonywał niezgranych gwiazdorów. Względem charakteru i atmosfery warriors, patrząc z zewnątrz myślałem, że KD tam szedł właśnie jak gdzieś wspominał, podobała mu się gra i koleżeństwo, ta wspólna wiara i cel warriors, stąd zdziwienie moje przy takim odejściu – myślałem, że zagrzeje tam w sumie do końca. Jeśli mu pasuje i z korzyścią dla konkurencyjności ligii, to ta zmiana i pozostałe są ok… jednak względem cyferek to batalie 1-1 czy runy dynastii dawały najwięcej publiki i przychodów (bulls, lakers i warriors-cavs), może wewnątrz środowiska… Czytaj więcej »

M.Anthony
Gość
M.Anthony

Dzięki za odpowiedź!
Na szczęście system podatku od luksusu jest tak brutalny, że taka sytuacja nigdy nie powinna mieć miejsca 😉 Swoją drogą Warriors z DMC, KD, Currym i Thompsonem przed tym sezonem mieli możliwość stworzenia “hiperteamu”.. co z tego wyszło najlepiej wie Kawhi Leonard i Nick Nurse. Ostatecznie różne rzeczy dzieją się podczas sezonu regularnego i w play-offach. Kto jeszcze pamięta o Oklahomie z Carmelo, Westbrookiem i Georgem… nie wiadomo co przyniesie sezon ale zapowiada się naprawdę nieźle.

jumpman
Gość

o ile dobrze kojarzę, to w poprzednim sezonie z 3miesiące top 10 zachodu dzieliła różnica 1-2 spotkań… w tym sezonie może i oby, to się utrzymało dłużej. faworyci spadli, więc teraz bez presji walka o wynik, na świeżo. houston czekało, kiedy gsw dopadną kontuzje czy kłótnie, aby nastał ich czas, a tu sie pomieszało i mają sporą konkurencję, więc faktycznie może być petarda. Wschód nie wiem jak przewidujecie, zgadujecie, ale coś wygląda na 76 vs Bucks, 4 drużyny coś zagrają i całą reszta… chyba że polecą wymiany… PS> jak realne jest zobycie Beala przez Heat? ktoś wspomniał, że Wiz chcieliby… Czytaj więcej »

manute
Gość
manute

Z dawnych lat. Chyba pierwszy celowo zbudowany superteam to Lakers w sezonie 1968/69. Do supergwiazd jakimi byli wówczas J. West i E. Baylor dochodzi niejaki W. Chamberlain.

jumpman
Gość

tak wygląda a potem 1973 knicks do Fraziera dodali Jerrego Lucasa i Earla “The Pearl” Monroea. oceniając historię ligii to było zawsze, tylko prasa kiedyś była lokalna, potem stanowa o tym pisała a krajowa (USA) o największych, znało sie krótki wpis w kolumnie sportowej, potem tv i era kablówki i satelity, ale też reportaże i mniej info spod lady i papparazzi, internet a w zasadzie social media i indergroundowe kontakty pozmieniały co my wiemy, skąd i jak… i jak oceniamy te wymiany, dynastie, umówione deale. Bardzo rzadko ktoś ma pretensje do klubów lab 60tych np. o tworzenie superteamów i dominacje… Czytaj więcej »

guma
Gość
guma

Chyba pierwszy raz się z Panem redaktorem zgadzam 🙂 p.s. wyłączcie ten irytujący podcast 😉

LittleBitCorky
Gość

Przeczytałem akapit i już wiedziałem kto to napisał. Masło maślane. Pozdro.

Toki
Gość
Toki

Duety, duety. Najlepszy duet w historii koszykówki to Kobe Bryant i Shaquille Oneal.
Jak to możliwe, że para mało lubiących się graczy w dodatku ze sobą rywalizujacych zdobywa trzy tytuły i gra cztery razy w finale? Strach pomyśleć co stało by się gdyby lubili się jak Lebron i Wade.