Liga oficjalnie potwierdziła, że w przyszłym sezonie będzie eksperymentować z tzw. challengem – rozwiązaniem dobrze znanym w różnych dyscyplinach sportu. NBA postanowiła dać trenerom nieco więcej możliwości w kontekście kontrolowania przebiegu spotkania.


Pisaliśmy o tym wcześniej, teraz liga oficjalnie potwierdziła wprowadzenie rozwiązania od następnych rozgrywek. Trenerzy NBA w trakcie meczu będą mieli do wykorzystania jeden challenge. Jeżeli sędziowie przyznają im rację, challenge zostanie zachowany, jeśli nie zostanie utracony, całkiem przejrzyste zasady. Nigdy wcześniej w lidze nie było podobnego rozwiązania. Można się jednak spodziewać, że szkoleniowcy z tej możliwości “protestu” będą korzystać dopiero w czwartych kwartach, w decydujących akcjach.

Pomysł poparli wszyscy właściciele drużyn NBA. Challenge był używany w G-League w dwóch ostatnich sezonach oraz w trakcie ligi letniej. Króliki doświadczalne ligi przyniosły rezultaty godne zaufania, dlatego rozwiązanie zostanie przeniesione do NBA. Warto jednak zaznaczyć, że w ostatnich dwóch minutach czwartej kwarty i w trakcie całej dogrywki nie będzie możliwości skorzystania z challenge’u, gdyż wtedy wszystkie kontrowersyjne sytuacje będą przez sędziów sprawdzane.

Żeby skorzystać z challenge’u, zespół musi mieć time-out. Jeśli zrobi to nie mając przerwy na żądanie będzie to karane przewinieniem technicznym. Trenerzy, by zasygnalizować chęć sprawdzenia akcji muszą zakręcić do sędziego palcem. Brzmi jak rozsądne rozwiązanie, które powinno nieco uspokoić wybuchowy temperament trenerów.

NBA: Minuty Collinsa i Younga pójdą w górę


4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Krzysztofjumpmancormaclukasz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
lukasz
Gość
lukasz

Ciekawe czy naprawdę pod koniec 4 kwarty i w dogrywce sędziowie będą sprawdzać każdą sporną akcję. Jak w przypadku Gianisa kiedy wyszedł za linię outu i zdobył punkty na wygraną. Albo jakiś czas temu Durant wyrzucił piłkę ewidentnie stojąc poza boiskiem. To są sytuację irytujące dla oglądających jak i samych zawodników. Jeśli zmiana przepisów tego nie zmieni to uważam ruch za bezsensowny.

Samo sprawdzenie akcji na życzenie świetna sprawa, ale wypacza sens jeśli nie można go użyć w decydującym momencie, a sędziowie nie przykładają się do swojej roboty.

Krzysztof
Gość
Krzysztof

Nierealne. To utrudniłoby drukowanie meczy. Zarówno NBA czy Champions League to tak duże pieniądze, że liczy się głównie kasa. Tak duża kasa przepływa na zakładach buchmacherskich, że kontrolę muszą mieć nad tym. Od połowy lat 90′ ciągle się tylko mówi o poprawieniu uczciwości sędziowania w piłce i koszu, ale nadal po 25 latach budzi to te same zastrzeżenia i kontrowersje jak wcześniej. Dobrze, że choć na mistrzostwach świata w piłce nożnej w 2018 zrobili pierwszy krok w stronę uczciwości, ale nadal bardzo daleko do ideału. Sporty indywidualne są lepiej sędziowane jak tenis ziemny, ale też dużo prostsze w interpretacji i… Czytaj więcej »

cormac
Gość
cormac

ostatnio było jęczenie że przez to sędziowskie sprawdzanie mecze się wydłużają, no to teraz będą jeszcze dłuższe

jumpman
Gość

w ostatnich dwóch minutach czwartej kwarty i w trakcie całej dogrywki nie będzie możliwości skorzystania z challenge’u, gdyż wtedy wszystkie kontrowersyjne sytuacje będą przez sędziów sprawdzane.
Jeśli sędziowie nie uznają akcji za sporną a zawodnicy i trener tak?
dziwny przepis, nic nie burzyłby a tak polecą techniki, gdy graczę będą naciskać na rozpatrzenie powtórki w gorących końcówkach… jak słynny spór sędziego z Sereną w tenisie, gdy nie miała challengu i ewidentny błąd sędziego i się kłócił, nie przyznał a kamery wszystko wyłapały… czas pokaże jak to wyjdzie