Siarka Tarnobrzeg była wczoraj bardzo blisko sprawienia niespodzianki w meczu z wyżej notowanym Polfarmexem Kutno. Podopieczni Zbigniewa Pyszniaka prowadzili do przerwy, ale po niej dała o sobie znać wąska rotacja i zmęczenie.


Niespodzianki nie było, Polfarmex wywiózł z Tarnobrzega cenne zwycięstwo, a Siarka wciąż musi heroicznie walczyć o każdy pojedynczy sukces, który przybliży ją do utrzymania w lidze. Poważnym problemem może być jednak niezdolność do gry Mfona Udofii i odnowienie kontuzji Gary’ego Bella.

– Chciałem zespołowi podziękować, naprawdę za dobrą walkę, zabrakło skuteczności snajperzy oddali chyba 36 rzutów, a sześć trójek wpadło tylko. Był taki moment, końcówka trzeciej, początek czwartej kwarty, kiedy mieliśmy przestój, ale mimo wszystko uważam, że zagraliśmy niezłe zawody. Już nie będę wracał do niedzielnego blamażu, ale jakbyśmy tak wtedy grali jak dzisiaj, to… nie będę kończył, bo szkoda słów. Szkoda, że w pewnym momencie zabrakło zimnej krwi, trochę rzutów osobistych. Pecha mamy, bo Udofia chyba już do końca nie będzie grał, dzisiaj Bellowi chyba odnowiła się kontuzja, z powrotem narzeka. Jest źle jeżeli chodzi o rozgrywających – przyznał Zbigniew Pyszniak.

Co zatem z zawodnikiem na pozycji rozgrywającego? Kto będzie pełnił rolę playmakera? Nieco światła na  ten temat rzucił szkoleniowiec Siarki Tarnobrzeg:

– Na nowego zawodnika jest już za późno, a obcokrajowiec nie wchodzi w rachubę, bo koszta są bardzo duże. Mamy pecha, w tamtym roku kontuzje teraz ciągle ktoś ma  kontuzję, gramy w zasadzie sześcioma zawodnikami. Nawet dzisiaj pech chciał, że Rycerz się zatruł i od trzech dni siedzi w domu z zatruciem żołądkowym. Jak pech to pech, nie wiem, może Patoka będzie rozgrywał.

Tarnobrzeżanie mają przed sobą jeszcze sześć spotkań w których muszą szukać zwycięstwa. Nie będzie o to łatwo, gdyż prawdopodobnie z gry wyłączony został już do końca sezonu Mfon Udofia, a nie wiadomo jeszcze co ze zdrowiem Gary’ego Bella.

– Udofia narzekał na ból, przeszedł badania i wyszło, że ma jakiś problem z biodrami, od urodzenia jak się okazało. Jednak nie jest to problem z pachwiną, a  biodrami. Lekarz powiedział, że absolutnie ani do treningu, ani do gry się nie nadaje w związku z czym jesteśmy w kropce. Mówią, że może mu to zaszkodzić, spowodować kalectwo, sam zawodnik przyznał, że nigdy nie przechodził badań pod tym kątem. Będziemy dalej grać, walczyć, może jakiś mecz, czy dwa uszczkniemy i będzie wtedy chyba w miarę dobrze.  Porażka w Lublinie będzie nam się odbijać czkawką, ale trzeba to przełknąć i walczyć dalej – podsumował szkoleniowiec gospodarzy wczorajszego spotkania.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o