PLK: Czy wsiedliśmy do DeLorean’a? Wiśnia i Koszar mają po 20 lat, czyli podsumowanie 6 kolejki

PLK: Czy wsiedliśmy do DeLorean’a? Wiśnia i Koszar mają po 20 lat, czyli podsumowanie 6 kolejki
Listopad 16 08:14 2016 Print This Article

Włodarze ligi przygotowali na przedłużony weekend kilka ciekawych pojedynków. Rosa podejmowała świetnie biegający zespół King Szczecin i pojedynek Brazeltona z Robinsonem. Lider z Torunia gościł zawsze groźną Polpharmę z ekspresyjnym Hicksem i potężnym Sajusem. Ale zdecydowanie ozdobą 6 kolejki był mecz PGE Turowa Zgorzelec z Energą Czarni Słupsk. Nie zawiedliśmy się i oglądaliśmy ciekawe widowisku o czym piszę później. Czasami mówi się o młodzieży w natarciu. W minionej kolejce to młodzi zostali przyćmieni przez doświadczenie, a honor młodzieży bronił Litwin w barwach Polpharmy –Sajus. Na potwierdzenie podam, iż średnia wieku zawodników meczu wybranych przeze mnie wynosi przeszło 30 lat. Zapraszam do przeczytania mojego subiektywnego podsumowania.

Anwil Włocławek- Polfarmex Kutno 78-69

W Dzień Niepodległości drużyna z Włocławka podejmowała gości z Kutna. Dotychczas Trener Milicić nie mógł być zadowolony z postawy swojej drużyny w pierwszych kolejkach sezonu. Bilans 2-3 mówił sam za siebie. Do tego gospodarze musieli radzić sobie bez swojego podstawowego rozgrywającego- Kamila Łączyńsiego, który doznał kontuzji. Rolę Kamila przejął Robert Skibniewski do spółki z Nemanją Jaramazem. Do składu wrócił Tyler Haws po urazie głowy.

Od pierwszego gwizdka mecz był pod kontrolą Anwilu Włocławek. Najwyższe prowadzenie włocławian sięgnęło 18 punktów w połowie 4 kwarty. Po tym fragmencie autorami 13 pkt. z rzędu byli goście i na dwie minuty do zakończenia meczu doskoczyli na 4 punkty. Na więcej nie było stać drużyny Polfarmexu, która w całym meczu nie objęła prowadzenia ani razu.

Kutnianie bardzo dobrze atakowali tablicę gospodarzy zbierając 11 piłek, w czym prym wiedli Mateusz Bartosz (3 zb. w ataku) i Michael Frazer (2 zb.). Jednak nie byli zdolni do obrony obręczy pozwalając na zdobywanie punktów ze strefy podkoszowej czy to po grze tyłem do kosza, czy to po wjazdach. Z 78 punktów gospodarzy, aż 40 pochodziło spod kosza.

Wśród zawodników Polfarmexu dobrze zaprezentował się Mateusz Bartosz, który zanotował 13 pkt. i 7 zb. Dardan Berisha zdobył 12 pkt., ale z 11 rzutów z gry.

Z dołka rzutowe zdaję sie wychodzić (pomału) Michał Chyliński, który zdobył 15 pkt. z 9 rzutów z gry. Zastępujący “Łączkę” Robert Skibniewski do 9 punktów dołożył 6 asyst.

MVP spotkania: Nemanja Jaramaz, który był najlepszym strzelcem meczu z 17 punktami. Trafił 4/5 rzutów za trzy, z którymi Anwil w ostatnim czasie miał problemu, w obliczy nie najlepszej dyspozycji Tylera Hawsa. Solidne wzmocnienie trenera Milicica.

BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski- MKS Dąbrowa Górnicza 70-60

Zespół z Ostrowa Wielkopolskiego dokonał licznych zmian (w składzie i sztabie trenerskim) już w pierwszych kolejkach sezonu, a po znacznym wzmocnieniu strefy podkoszowej stanął naprzeciw bardzo trudnego wyzwania jakim był MKS Dąbrowa Górnicza, który w zeszłej kolejce świetnie się zaprezentował pokonując aktualnego Mistrza Polski-Stelmet.

W Ostrowie przez pierwsze 5 minut kibice oglądali wyrównany pojedynek, a wtedy popis rozgrywania dał wcześniej krytykowany przeze mnie Aaron Johnson, który do końca kwarty rozdał 3 asysty. Druga kwarta to kontynuacja tego co widzieliśmy w końcówce pierwszej części. Konsekwentna gra gospodarzy w ataku połączona z bardzo dobrą grą w defensywie była efektem 17 punktowego prowadzenia Stali na zakończenie pierwszej połowy.

Przełom 3 i 4 kwarty to zryw podopiecznych trenera Anzulovića i zmniejszenie strat do 9 punktów. Były to ostatnie podrygi zawodników gości w tym dniu, a gospodarze spokojnie dowieźli wygraną do ostatnich sekund meczu.

Po cichu można mówić o tym, iż MKS Dąbrowa Górnicza jest drużyną własnego boiska. Na razie jest to mała próbka bo zaledwie dwóch meczów. Jednak porównując to co zaprezentowała tydzień temu we własnej hali ze Stelmetem, a to jak zagrali ze Stalą może budzić pewne obawy o mecze wyjazdowe. Na razie przed nimi wyzwanie pokonania Rosy we własnej hali. Czekamy na kolejne mecze na terenie rywali. Nie chodzi tu o sam wynik, ale sposób gry, skuteczność i intensywność. W poprzednich podsumowaniach kolejki chwaliłem dąbrowian za świetną intensywność w defensywie. W Ostrowie nie było tego widać, a uwidacznia się to w statystykach rzutowych gospodarzy, którzy za dwa zaliczyli bardzo dobrą skuteczność 58.6%, za trzy 36.7% przy 30 oddanych próbach. Paradoksalnie wzmocnienie strefy podkoszowej Stali pomogło w łatwości znajdowania pozycji na obwodzie. 30 prób z dystansu do 29 za 2 jest symptomatyczne dla tego jakim składem i jaki styl ma prezentować drużyna Slam Stali Ostrów Wielopolski pod wodzą trenera Rajkovića.

W jej barwach na wyróżnienie zasłużył krytykowany przeze mnie Aaron Johnson, któremu zarzucałem średnią organizację gry i problemy ze współpracą z kolegami w drużynie. Tym meczem pokazał, że się myliłem i potrafił obsłużyć świetnym podaniem w pick and rollu m.in. King’a. Zagrał bardzo dobre zawody z ławki i do 14 pkt. dołożył 5 asyst.

Wśród gości bardzo dobrze zagrał Jeremiah Wilson autor 21 pkt. (najwięcej w meczu) i 6 zb. Rocky Trice pokazał swoje możliwości fizyczne notując wszechstronną linijkę 7 pkt., 4 as., 3 przech., 2 bl. w tym efektowny na Ochońce rzucającym za trzy.

MVP spotkania ląduje w rękach debiutanta Shawn’a King’a. Jego umiejętności defensywne oraz siła będą bardzo przydatne dla zespołu. W starciu z podkoszowymi dąbrowian zdobył 9 pkt. i zebrał 13 piłek oraz straszył rywali pod koszem blokując 4 rzuty. Eval na poziomie 25. Wszedł w ligę jak przysłowiowy dzik w szyszki. Bardzo ciekawy zawodnik do obserwowania w kolejnych meczach.

Polski Cukier Toruń- Polpharma Starogard Gdański 86-78

Lider z Torunia podejmował zawsze groźną Polpharmę. Strzeleckie trio Miles-Hicks-Flieger wsparte potężnym podkoszowym Sajusem starło się ze świetnie naoliwioną toruńską defensywą. Rywalizowały ze sobą drużyny, które lubią ryzykować w ataku czego efektem jest ilość notowanych strat- Polpharma średnio traci 17 piłek w meczu i jest pod tym względem najgorszą drużyną ligi. Toruń pomimo liderowania w tabeli traci aż 15 piłek w meczu i jest 5 najczęściej tracącą piłkę drużyną w lidze. W tym meczu nie było inaczej i gospodarze zanotowali 16 strat, a goście aż 20. Ilość straconych posiadań nie wpłynęła negatywnie na przebieg i jakość meczu. Obie drużyny grały ofensywną koszykówkę i przekroczyły swoje średnie punktów w meczu.

Przez 35 minut Polpharma nie pozwalała podopiecznym trenera Winnickiego na uzyskanie większego niż kilkupunktowego prowadzenia. W decydujących minutach mecz w swoje ręce przejęli gracze Polskiego Cukru- Wiśniewski-Sulima-Weaver, którzy zanotowali fragment 15-4 w 3 min i 20 sek. zostawiając zwycięstwo w Toruniu.

Pomimo słabszego defensywnie meczu torunian udało im się przedłużyć serię zwycięstw do 6. Indywidualne umiejętności przechyliły szalę zwycięstwa na stronę gospodarzy. Świetnie dobrane i wszechstronne ustawienia piątek graczy torunian są bardzo ciężkie do rozszyfrowania, gdyż trener Winnicki ma wiele różnych możliwości zestawienia grającej piątki zależnie od wymagań i charakterystyki rywali oraz sytuacji meczowej.

Już zacieram ręce na najbliższy weekend i pojedynek ultraofensywnego King Szczecina z defensywnie usposobionym Polskim Cukrem Toruń. Robinson vs. Trotter. Kikowski vs. Wiśniewski i jeszcze kilka innych rywalizacji na pozycjach, które świetnie się będzie oglądać.

Podsumowując mecz ze strony Polpharmy to kolejny już raz rewelacyjne zawody rozegrał Martynas Sajus, który do 16 pkt. z 7 rzutów dołożył 10 zbiórek i był najlepszym zawodnikiem gości. Fenomenalny gracz, któremu wróżyć można dużą karierę biorąc pod uwagę jak w wieku 20 lat radzi sobie z bardziej doświadczonymi rywalami. Polecam obserwować rozwój i karierę tego zawodnika. Świetny transfer trenera Budzinauskasa. Jeszcze kilka takich meczów i zabraknie mi epitetów określających jego grę.

Anthony Miles był najlepszym strzelcem gości- 18 pkt. z 11 rzutów. Słabsze zawody rozegrał tym razem Marcin Flieger , który miał problem z trafianiem do kosza kończąc mecz z 6 pkt. i 6 as., ale tylko 1 rzut z 10 znalazł drogę do celu.

W barwach torunian najwięcej punktów rzucił Trotter- 17 pkt. Bardzo dobrze w małe minuty grał Tomasz Śnieg, który w 15 minut zdobył 8 pkt., 3 as. i 3 przech. Kyle Weaver do 13 pkt. dołożył po 3 as. i zb.

MVP spotkania: Łukasz Wiśniewski. Koszykarskie IQ i doświadczenie- świetnie ogląda się Łukasza w formie. Nie do zastąpienia po obu stronach boiska. 14 pkt., 6 as., 4 zb., 4 przech.

TBV Start Lublin- AZS Koszalin 68-74

Lublinianie podejmowali AZS Koszalin w pogoni za premierowym zwycięstwem w sezonie 16/17. Tym razem trener Zakelj mógł skorzystać ze wszystkich najlepszych zawodników Startu. Goście do meczu podchodzili w mało komfortowych nastrojach notując bilans 1-4. Mimo początku sezonu było to istotne spotkanie dla obu drużyn w kontekście dalszej walki w PLK i tego jakie cele przed sobą stawiają na dalszą część sezonu.

Kibice gospodarzy mogli mieć nadzieję na końcowy sukces będąc świadkiem świetnych pierwszych 10 minut graczy z Lublina. Kolejne bardzo dobre minuty wyprowadziły gospodarzy na 14 pkt. prowadzenie, a przez 12 minut meczu lublinianie pozwolili gościom rzucić zaledwie 11 pkt. Rozluźnienie graczy Startu pozwolił na zryw i 12 punktów z rzędu AZS-u, które doprowadziły do stykowego wyniku i tylko 3 pkt. prowadzenia na koniec 1 połowy.

3 kwarta to załamanie gry gospodarzy i wyjście na jej koniec na 8 pkt. prowadzenie gości, którego nie oddali już do końca meczu. W zeszłym tygodniu wskazywałem na to, iż Koszalin ma problem w skuteczności w rzutach za trzy, która przy ilości oddawanych przez nich rzutów stanowiła nie mały problem dla trenera Ignatowicza. W starciu ze Startem właśnie ten element zadecydował o wygranej Koszalina. Trafili 9 rzutów za trzy na skuteczności 39% (przy 31% gospodarzy). Było to najlepszy mecz gości w sezonie pod tym względem, chociaż nie przekroczyli 40%.

Wśród koszalinian bardzo dobrze grała ławka rezerwowych, która wygrała rywalizację z ławką Startu aż 16 do 42. Świetnie z ławki grał Remon Nelson – 15 pkt., 4 as. i Sławomir Sikora- 13 pkt. (razem 4/8 za trzy, Sikora 2/3!, delikatnie mówiąc nie jest znany z rzutów za trzy).

W barwach Startu na wyróżnienie zasłużył Stefan Balmazović, który odzyskał celownik i zdobył 27 pkt. z 14 rzutów, w tym 4 na 6 za trzy. Dołożył do tego 7 zbiórek. Brandon Peterson zanotował 16 pkt. i 5 zb. Wyjmując Balmazovića, to Start trafił jedynie 2 na 13 rzutów zza łuku.

MVP spotkania: Darrell Harris, który ograniczył Petersona na tablicach i miał najlepszy wskaźnik eval w drużynie gości- 21. 11 pkt. i 9 zb. Kolejny solidny mecz.

Stelmet BC Zielona Góra- Miasto Szkła Krosno 87-72

Mistrz podrażniony porażką z dąbrowskim MKS-em podejmował nadspodziewanie dobrze spisującego się beniaminka z Krosna. Miasto Szkła przyjechało bez większego ciśnienia do CSiR-u z tzw. planem na „Małysza”, czyli zagrać dobry mecz.

Pierwsze minuty wskazywały na to, iż tym razem Stelmet nie zamierza dawać żadnej taryfy ulgowej i bez zbędnych emocji rozprawić się z drużyną przyjezdną. Pierwsza kwarta- 31-14 i 10 pkt. Przemysława Zamojskiego były wyrokiem dla krośnian. Praktycznie niemożliwym jest odrobienie takiej straty z drużyną Stelmetu na jej parkiecie.

Druga kwarta to zmniejszenie prowadzenia do 13 pkt., ale w 3 kwarcie gospodarze po raz kolejny docisnęli gaz i w pewnym momencie osiągnęli przewagę 25 pkt. Czwarta kwarta to już spokojne dowiezienie wygranej.

Świetna egzekucja i „swing” piłką były nie do zatrzymania przez gości. Fantastyczną statystyką asyst popisali się gospodarze, którzy na 34 celne rzuty z gry zanotowali, aż 23 asysty. 11 celnych rzutów pochodziło z gry indywidualnej lub dobitek, co wskazuje na jakim poziomie wykonywali elementy zagrywek zawodnicy z Zielonej Góry. Do tego świetna skuteczność zza linii trzech punktów- 59% (13/22), która była wyższa niż za 2- 52.5%. Chciałbym zobaczyć miejsce rozłożenia rzutów za trzy, bo coś mi mówi, że duża cześć z nich pochodziła z rogów boiska po świetnych rozrzutach Łukasza Koszarka.

W ekipie Miasta Szkła dobre zawody rozegrał Royce Woolridge, który do 17 punktów dołożył 6 zbiórek i 3 asysty. Chris Czerapowicz zdobył 16 punktów, ale piłka nie znajdowała tak często drogi do kosza jak zwykle, gdyż potrzebował do tego , aż 16 rzutów.

Wśród zwycięzców już tradycją stały się dobre występy Przemysława Zamojskiego (18 pkt., 6 zb., 4/5 za trzy, 7/8 z gry) i Nemanji Djurisića (11 pkt.) Dobry mecz rozegrał Armani Moore autor 14 pkt. co jest nowością i jego najlepszym wynikiem w sezonie.

MVP spotkania: Łukasz Koszarek- generał parkietu. Oprócz 8 asyst i 5 zbiórek również trafiał do kosza- 15 pkt. z 7 rzutów i eval 27. Co tu dużo pisać- „Koszar” w trybie play-offowym.

Rosa Radom- King Szczecin 82-79

Radomianie po przygnębiającej porażce z Polpharmą, w której rzucili jedynie 54 punkty w meczu podejmowali King Szczecin, który w tym sezonie już dwukrotnie przekraczał próg 100 punktów w meczu (Turów przekroczył raz właśnie w meczu ze Szczecinem i to jedyne drużyny, którym się to udało). Rosa liczyła na poprawę formy strzeleckiej oraz bilansu w lidze, który do tego meczu wynosił 3-3.

Mecz przebiegał w bardzo szybkim tempie. Oba zespoły oddały 135 rzutów z gry w ciągu 40 minut, co dało średnio rzut co 17.7 sekundy, a trzeba doliczyć do tego 46 rzutów osobistych oraz aż 27 akcji zakończonych stratami. W szczególności wskazać trzeba na zespół King Szczecin, który oddał 76 rzutów z gry. Średnio w sezonie oddają przeszło 63 rzuty (3 miejsce w lidze)- najwięcej średnio oddaje Stelmet- 66.2 rzutu/mecz. Pokazuje to jak szybkie tempo gry narzuciły obie strony. Rosa podjęła rzuconą rękawicę i grała w stylu, który pasował drużynie gości. Mogło się skończyć bardzo źle dla zespołu z Radomia.

Jednak szczecinianie mieli problemy z poziomem skuteczności z gry. Są w czołówce ligowej jeśli chodzi o skuteczność za 2 oraz za 3, która wynosi odpowiednio 57% (2 miejsce w lidze) i 37.3% (4 miejsce). W meczu z Rosą nie zbliżyli się do tych wyników i zanotowali jedynie 47.1% za 2 i 28.6% za trzy, a trzeba zaznaczyć, iż 42 rzuty pochodziły zza lini 6.75 metra przy 34 za dwa. Dodając do tego dwukrotnie większą liczbę fauli niż gospodarze (13 do 26) to wygranie meczu było znacznie utrudnione.

Pomimo słabszej formy strzeleckiej oraz dużej liczby przewinień mecz toczył się głównie wokół remisu lub delikatnej przewagi jednej ze stron (częściej radomianie). Michał Sokołowski trafiając pierwszy z 2 wolnych wyprowadził Rosę na 3 pkt. prowadzenie i po zbiórce Browna zegar wskazywał niecałe 6 sekund do zakończenia meczu. King był w zasięgu jednego rzutu, ale ostatni rzut rozpaczy nie znalazł drogi do kosza gospodarzy, którzy mogli cieszyć się ze zwycięstwa.

W barwach pokonanych dobre zawody rozegrał Taylor Brown, który do 14 pkt. (z 14 rzutów) dodał 10 zbiórek. Po raz kolejny koncertowo rozgrywał Russell Robinson, który rozdał 9 asyst i świetnie przechwytywał notując ich 6. Dołożył do tego 12 punktów, ale również na słabej skuteczności 33% (z 12 rzutów). Michał Nowakowski dalej trafiał na dobrej skuteczności za trzy (3/6) i ustrzelał 13 pkt. notując 7 zbiórek.

W ekipie gospodarzy prym wiedli liderzy Gary Bell jr., który uzyskał rzadkie dla obwodowego double-double składające się z zbiórek – 15 pkt. i 11 zb. Michał Sokołowski miał 14 pkt. i 6 zb. Darnell Jackson tym razem wspomógł swój zespół w ataku notując 5/5 z gry i kończąc z 13 pkt.

MVP spotkania: Kolejny już raz najlepszym zawodnikiem Rosy jest Tyrone Brazelton, który notuje linijkę 19 pkt. , 6 zb., 5 as. , 2 przech. i 9 razy był faulowany.

Trefl Sopot- Siarka Tarnobrzeg 78-70

Faworyt był jeden, ale Siarka nie zamierzała oddać tego meczu już na starcie. Przez ponad 20 minut na prowadzeniu była drużyna z Tarnobrzegu. Dopiero z początkiem czwartek kwarty gospodarzom udało się wyjść na 5 punktów przewagi, a najwyższym prowadzeniem w meczu było to osiągnięte na jego zakończenie- 8 pkt. Przez większą część pojedynku Siarka skutecznie odpowiadała Treflowi. Bardzo dobrze prezentował się Travis Releford, którego próbki umiejętności mogliśmy zauważyć przed tygodniem w starciu z Polskim Cukrem. Tym razem był najlepszym strzelcem meczu zdobywając 23 pkt. z 17 rzutów dodając 7 zbiórek i 3 asysty. Dzielnie wspierał go Brandon Brown autor 16 pkt. z 14 rzutów. Double-double zanotował weteran Tomasz Wojdyła- 10 pkt. i 10 zb. Na pochwały zasłużył Jakub Patoka, który do 12 pkt. z 6 rzutów dołożył po 3 zbiórki i asysty oraz 2 przechwyty. Tarnobrzeżanie mieli problem ze skutecznym kończeniem akcji. Jedynie 41.9% z gry, ale jest to wynik i tak wyższy o 2.4% niż średnia z sezonu podopiecznych trenera Pyszniaka (2 najgorszy wynik w lidze). Do tego mieli problem ze skutecznością z linii- jedyne 58.8% (w sezonie 67% i 5 najgorszy wynik w lidze). W meczu trzymała ich ofensywna deska, gdzie zebrali 13 piłek- 4 więcej od gospodarzy.

Kolejne słabe spotkanie/małe minuty rozegrał żegnający się z klubem z Tarnobrzega Darien Nelson-Henry. Nie do końca jestem przekonany, czy brak odpowiednich umiejętność stanął wielkiemu brodaczowi do sprawdzenia się w PLK, czy brak pomysłu i schematów w ataku na odpowiednie jego wykorzystanie. Mam wrażenie, że Siarka nie potrafiła umieścić go w odpowiednim miejscu i sytuacji z piłką tak aby groził swoimi centymetrami i grą tyłem do kosza. Podwojenie centra ustawionego tyłem do kosza powodowało, że Siarka nie wiedziała jak radzić sobie z tym utrudnieniem i w wyniku czego mieli problem z organizacją gry.

Trefl przy nieobecności Filipa Dylewicza ma bardzo duże problemy w strefie podkoszowej, ale rywal z Podkarpacia nie potrafił wykorzystać słabości rywali w tym elemencie. Sopocianie mają problem z rotacją w strefie podkoszowej, ale w skuteczności na obwodzie też nie grzeszą- po tym meczu ich skuteczność za trzy w sezonie wynosi 30.9% i jest trzecim od końca wynikiem w lidze. Tym razem rzuty za trzy uratowały zwycięstwo gospodarzom. Trafili 10 z 22 rzutów (45.5%) i zanotowali identyczną skuteczność za dwa jak za trzy. Piotr Śmigielski popisał się wszechstronnością rzucając 13 pkt., zbierając 4 piłki i rozdając 3 asysty. Artur Mielczarek zanotował 12 pkt. z 9 rzutów.

MVP spotkania: zostaje nim Anthony Ireland, który do 17 pkt. dołożył 3 zb. i 3 as. oraz 2 przech. Bezbłędny na linii rzutów wolnych, w tym 4 wolne w ostatnich 2 minutach meczu.

PGE Turów Zgorzelec- Energa Czarni Słupsk 83-81

Na starcie tych dwóch ekip ostrzyłem sobie zęby. Świetne match-up’y zawodników: Carter-Blassingame, Ikovlev-Cesnauskis, Archibeque-Kravish/Jackson miały być wisienką na torcie. I były. Liczyłem na twardy fizycznie pojedynek w bardzo dobrym tempie i tego też byliśmy świadkami. Obie drużyny chciały atakować pomalowane i szukać pozycji po minięciu pierwszej linii czy to szybkim przejściu pick and roll’a. Mało było miejsca na boisku, ale dużo ciekawych rozwiązań taktycznych oraz wykorzystywania przewag w rywalizacji na pozycji. Pod koszami byliśmy świadkami pojedynku wagi ciężkiej Archibeque- Kravish, którzy zebrali odpowiednio 5 i 4 zbiórki na ofensywnej tablicy.

Był to wyrównany pojedynek, w którym zmiana prowadzenia następowała 13 krotnie, a remis widniał na tablicy, aż 10 krotnie, w tym na 22 sek. do końca po osobistych Jacksona. Decydujące punkty na 7 sek. do zakończenia meczu zdobył Kirk Archibeque, który zebrał zablokowany rzut Ikovleva przez Jacksona. Po czasie dla trenera Stelmahersa przed szansą wygrania meczu stanął Jerel Blassingame, który do tego momentu spudłował wszystkie swoje rzuty z gry ….. nie trafił i tym razem. Jego vis a vis Tweety Carter grał bardzo dobrze notując 15 pkt. i 6 as. W szeregach Czarnych na pochwały zasłużył duet podkoszowych Jackson-Kravish. Pierwszy z nich w niskie minuty jakie otrzymał (niecałe 16) zdążył zdobyć 16 pkt. i 8 zb., a Kravish trafił 19 pkt. z 12 rzutów i zebrał 7 piłek. W swoim drugim meczu w barach słupszczan dobrze zaprezentował się Chavaughn Lewis- 15 pkt. z 11 rzutów.

Gospodarze mieli w swoich szeregach większą liczbę pewnych strzelców. Michał Michalak zdobył 16 pkt. z 15 rzutów, a Denis Ikovlev zaistniał w każdej rubryce statystycznej- 11 pkt., 5 zb., 5 as., 3 przech., 1 bl., ale też 6 strat z 12 całej drużyny co dość mocno go obciąża.

MVP spotkania: Kirk Archibeque. Tutaj nikt nie może mieć wątpliwości- 19 pkt., 13 zb., 3 bl. i decydujące w meczu punkty po ofensywnej zbiórce. Ma wszystko czego wymaga się od zawodnika podkoszowego: grę w post, solidny rzut, potrafi opanować deskę, a do tego chroni obręcz. Jest 6 strzelcem ligi, 3 zbierającym, 9 najskuteczniejszym z gry (aż 63.6%), i 19 blokującym oraz notuje 86% z linii rzutów wolnych- 14 miejsce w lidze (1 wśród centrów).

Paweł Doniec

  Tagi:
Redakcja
Redakcja

Redakcja PROBASKET - oficjalne konto.

Zobacz więcej tekstów

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz