Zespół SuperSonics stał się ligową legendą. Pewnego dnia, w pewnym mieście… ale potem biznes okazał swe brutalne oblicze i przeniósł drużynę do pozbawionej magii Oklahomy. Sonic przez ostatnie lata stali się widmem, które pewnego dnia ma powrócić i znów włączyć się do koszykarskiej rywalizacji. Czy tak będzie? Po podpisaniu nowej umowy zbiorowej wątek na ligowych korytarzach ma znów odżyć.


Wcześniej w tym roku Adam Silver wykluczył możliwość rozszerzenia ligi o kolejną drużynę. Wszystko co NBA budowała przez ostatnie lata, budowała w oparciu o funkcjonowanie 30 organizacji sportowych. Biznes kręcił się dobrze i jednomyślność władz ligi, właścicieli drużyn oraz związku zawodników czyniły rozwijanie ligi bardzo przyjemnym procesem. Silver albo nie chciał, albo bał się zmiany środowiska. Dołączenie do puli drużyn jeszcze jednej wydaje się drobnym usprawnieniem, ale logistycznie i papierkowo stanowi ogromne wyzwanie dla wszystkich zaangażowanych stron.

Według źródeł z Seattle, rozmowy o powrocie SuperSonics mogą rozpocząć się zaraz po oficjalnym podpisaniu CBA (Collective Bargaining Agreement). Już przy okazji podpisywania nowego porozumienia z telewizjami, niektórzy w środowisku ligi naciskali na jej rozszerzenie, bo wiązałoby się do z dodatkowymi dolarami w ligowej kasie. Rzekomo większość zarządu NBA jest przekonana, co do słuszności powiększenia ligi o kolejną lub kolejne drużyny. Jest tylko kilku przeciwników, których głos w tej sprawie brzmi stanowczo i jednoznacznie.

Liga zdaje sobie sprawę, że w 2008 popełniła błąd odbierając ukochanych Sonics miastu Seattle i przenosząc drużynę do Oklahomy. Sprawa zakończyła się przeogromnym skandalem. – Jest 14 przekonanych, że rozszerzenie ligi jest dobrym pomysłem. […] Tylko dwóch jest na nie, reszta może zmienić swoje zdanie – mówią źródła przepytane przez SonicsRising.com. Generalnie wiele kwestii sprowadza się do nowej hali. Jeżeli Seattle posiadałoby już teraz gotową na NBA arenę, Silver na pewno miałby więcej motywacji do rozmów z Chrisem Hansenem – jednym z biznesmenów, którzy naciskali na utworzenie organizacji kilka lat temu, gdy na włosku wisiała przyszłość Sacramento Kings.

Sytuacja jest bardzo niejasna i na ten moment trudno cokolwiek powiedzieć. Pogłoski są interesujące, bo zawsze są, ale tak naprawdę liga do tej pory nie skomentowała niczego w sposób, który wskazywałby na chęć powiększenia puli o kolejne organizacje. Sonics Rising jest przekonane, że Silver może poruszyć temat w grudniu lub lutym przyszłego roku. Poza tym Seattle jeśli chce zostać potraktowane poważnie, to potrzebuje mocnych argumentów, bo w kolejce stoją rzekomo Louisville, Omaha, Las Vegas, Pittsburgh, Vancouver i Mexico City.

NBA: Podział zysków bez zmian, emerytowani zawodnicy zyskają


5
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Grzegorz EsCikosRzut z Dystansutłoknr1 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
tłoknr1
Gość
tłoknr1

to było największe świństwo ligi w historii

Rzut z Dystansu
Gość

Fajnie byłoby też, gdyby Vancouver znowu miało swoją drużynę w NBA. Rynek co prawda jest tam niewielki, ale z sentymentu do dawnych Vancouver Grizzlies chciałbym, żeby właśnie tam znowu był klub w NBA. Ciekawe tylko jaka nazwa? Może Vancouver Beavers, a może Vancouver Reindeers…? A może powrót do nazwy z charlotte, Vancouver Bobcats? Kanadę zamieszkują rysie, więc byłoby OK 😉

Cikos
Gość
Cikos

Payton,Kewm,Schrempf…..to byly czasy 🙂

Cikos
Gość
Cikos

Oczywiscie KEMP!

Grzegorz Es
Gość
Grzegorz Es

Polecam film sonicsgate