Jego pozycja w San Antonio jest nie do podważenia. Gregg Popovich od 20 lat prowadzi drużynę, niemal co roku licząc się w walce z najlepszymi drużynami. Jednak ostatni rok był dla niego bardzo trudny. Pod koniec sezonu zmarła jego żona Erin, a zespół miał ogromne problemy ze znalezieniem swojej tożsamości bez Kawhiego Leonarda.

Nie jesteśmy w stanie w żaden sposób podważyć pozycji Gregga Popovicha. To jeden z najlepszych trenerów w historii NBA. Podczas dwudziestu lat pracy zdobył z San Antonio Spurs pięć mistrzowskich tytułów i był w stanie utrzymać drużynę na szczycie przez te wszystkie lata. Ta historyczna trwałość Spurs stała się inspiracją dla wielu ekip, które rozpoczęły budowę własnych struktur. Najlepszym przykładem są tutaj Golden State Warriors, którzy w kolejnych latach staną przed wyzwaniem utrzymania swojego trzonu.

Popovich nigdy nie określił, kiedy ma zamiar zakończyć karierę na stanowisku pierwszego trenera Spurs. W międzyczasie objął reprezentację Stanów Zjednoczonych, którą poprowadzi podczas przyszłorocznych Mistrzost Świata. Według najnowszych doniesień Adriana Wojnarowskiego, ludzie wokół Popa nie mają pewności, czy ten zostanie w lidze ponad sezon 2019/2020. Ma 69 lat, nadal w dobrym zdrowiu. Niemniej śmierć żony mogła zmienić podejście Popovicha, szczególnie wobec jego rodziny i chęci spędzania czasu ze swoimi dziećmi.

Niewykluczone, że rozgrywki 2018/2019 będą ostatnimi w kairerze Gregga Popovicha i generalny menadżer Spurs – R.C. Buford rzekomo się na to przygotowuje. Pojawiły się nawet przypuszczenia, że sezon 2019/2020 Pop spędzi na podróżowaniu po Stanach Zjednoczonych i przygotowywaniu reprezentacji do najważniejszej międzynarodowej imprezy, czyli letnich Igrzysk Olimpijskich. Na razie jednak Pop ma do rozwiązanie problem Kawhiego Leonarda i na nim skupia swoją energię.

Podcast PROBASKET 013 – Co zrobi LeBron? Kto zagrozi Warriors? Czekamy na wielkie transfery w NBA!

NBA: Kuzma i Ball dostali po rękach


Dodaj komentarz

3 komentarzy do "NBA: Kiedy dobiegnie końca era Popovicha?"

avatar
   
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karol
Gość

Szkoda by było, gdyby skończył karierę po tym sezonie, brakuje mu 138 zwycięstw do pierwszego na liście trenerów Dona Nelsona. 3 sezony po 46 i mamy nowego lidera, czego mu życzę!

Grzegorz Es
Gość

niestety ale pop zaczął się i skończył wraz z TD, piszę to z całym szacunkiem dla tego trenera, nawet jak miał skład emerytalny ale grał timmy to grali dwa razy w finale, po zakończeniu kariery przez TD grają jak grają, nadal są groźni ale to nie jest ten top level co kiedyś

jesionek
Gość

Kto wie, co by było, gdyby Leonard był zdrowy i chętny do gry? Podpisaniem Aldridge’a wymietli pół składu, a LA nigdy nie zastąpi TD, to fakt, mało kto byłby w stanie. Pop i tak zdziałał dużo z tymi, którymi dysponował w ostatnich 2 latach.