O tym że koszykówka zmienia się z sezonu na sezon, gra ewoluuje, a o zwycięstwach decydują inne czynniki niż 10 czy 15 lat temu słyszymy z każdej strony i na każdym kroku. Zmienia się również pojęcie pozycji zawodnika na boisku. Skrzydłowi rozgrywają, rozgrywający rzucają, centrzy wychodzą na obwód. W niniejszym artykule przyjrzymy się wysokim zawodnikom rzucającym za trzy.


Cofnijmy się do 23 dnia listopada 2018. Milwaukee Bucks przegrywają mecz z Phoenix Suns, a Brook Lopez mierzący 7 stóp (co najmniej 213cm) kończy to spotkanie ze skutecznością 3 celnych rzutów z gry na 17 oddanych. Przestrzelił wszystkie 12 prób zza łuku. Z ulgą mogą odetchnąć Steph Curry i Antoine Walker, których 0/11 za trzy zostaje wymazane z list niechlubnych rekordów. Nieco ponad miesiąc później, Lopez odpala 15 prób za trzy, trafiając 7. Wyrównał tym samym rekord kilku innych zawodników podkoszowych, którzy w pojedynczym meczu rzucali zza łuku 15 razy. Lopez gra w NBA jedenasty sezon, w pierwszych ośmiu trafił w sumie… 3 rzuty za trzy. Zaczął grozić tą bronią właściwie nagle, a jego przykład jest znakiem obecnych czasów. W następnych akapitach prześledzimy ewolucję gry zawodników mierzących 7 stóp i więcej (określanych przez Amerykanów jako 7-footers) pod kątem rzucania za 3, oczywiście ze statystycznego punktu widzenia.

Historia

Nieoficjalnie, pierwszy rzut za trzy w historii NBA miał miejsce 12 października 1979 roku, a jego autorem był gracz CelticsChristopher Ford. Była to pierwsza noc pierwszego sezonu, w którym wprowadzono linię rzutów za trzy. W całym meczu wpadły dwie trójki na 13 prób. Na pierwszą trójkę zawodnika o wzroście powyżej 7 stóp trzeba było poczekać jeszcze półtora roku, do marca 1981 roku, a jej autorem był Marvin Webster – podkoszowy gracz New York Knicks. Od tamtego czasu zmieniło się właściwie wszystko. Poniższy wykres obrazuje sumaryczną liczbę minut (niebieska linia) graczy określanych mianem 7-footers, oraz ich liczbę celnych rzutów za trzy (czerwona linia).

Poza początkowym wzrostem ilości minut, wykorzystanie 7-footerów na parkietach NBA jest raczej stałe. Sezony zaznaczone cyframi (1) i (2) to oczywiście rozgrywki skrócone z powodu lockoutu. Celne rzuty za trzy w wykonaniu najwyższych zawodników rosną za to w niewyobrażalnym tempie. W ciągu zaledwie 4 lat, ich liczba powiększyła się prawie siedmiokrotnie – z poziomu 240 trójek w sezonie 2014-15, do prawie 1600 w poprzednich rozgrywkach. Kolejnymi cyframi zaznaczono pewne „kamienie milowe”, które obserwowaliśmy na przestrzeni lat:

(3) W sezonie 1988-89 swój talent rzucania z daleka z nad głowy pokazał światu mierzący 7’7 (ponad 230cm) Manute Bol.

(4) Sezony 1995-96 i 1996-97 to w sumie blisko 100 celnych rzutów za trzy Arvydasa Sabonisa, dla którego były to dwa pierwsze sezony w NBA. Nigdy potem nie rzucał już z taką częstotliwością i skutecznością, trzeba jednak pamiętać że w latach 1994-1997 linia rzutów za trzy w NBA była przesunięta, a jej odległość od kosza została skrócona na całym obwodzie do tej, którą mamy obecnie w narożnikach boiska (22ft czyli 6,71m).

(5) Kolejny wzrost w okresie 1999-2003 związany z debiutem w lidze Dirka Nowitzkiego. Sezon 2002-03 był rekordowym w całej jego karierze pod względem liczby celnych rzutów za trzy (łącznie 148).

(6) Jeszcze jeden pik w latach 2005-2010 i trzy wiodące nazwiska: Andrea Bargnani, Dirk Nowitzki, Channing Frye.

Do tego momentu w historii obserwowaliśmy jednostki. Jeden, czasem trzech zawodników z grona tych powyżej 7 stóp rzucało większość trójek wśród tej grupy koszykarzy. Wszystko zmieniło się mniej więcej 4 sezony temu (moment ten oznaczony jest (7) na wykresie), choć symptomy widoczne były już dwa sezony wcześniej. W sezonie 2014-15 do ustabilizowanych na wysokim poziomie Nowitzkiego i Frye dołączyli kolejni wysocy: Kelly Olynyk, Spencer Hawes, Donatas Motiejunas czy Meyers Leonard, a sezon później dodatkowo Kristaps Porzingis i Frank Kaminsky. Powoli do ligi wchodził Karl-Anthony Towns i Nikola Jokic, a nowe talenty odkrywał Pau Gasol –  jednym słowem, obserwujemy całe zastępy bardzo wysokich zawodników, którzy jeszcze 20 lat temu wykorzystywaliby swoje przewagi fizyczności w zupełnie inny sposób.

Kolejny wykres, bardzo podobny do poprzedniego, służy porównaniu minut (niebieska linia) i celnych rzutów za trzy (czerwona linia) 7-footerów do wszystkich minut i trójek wszystkich graczy w lidze. Jest on bardziej miarodajny przy analizie udziału wysokich zawodnikach w akcjach trzypunktowych, ponieważ uwzględnia również całościowy trend w lidze w tym względzie.

Gracze powyżej 7 stóp grają od kilkudziesięciu lat ok. 8-10% wszystkich minut w NBA, można więc powiedzieć że statystycznie na parkiecie obserwujemy średnio jednego takiego koszykarza wśród dziesięciu grających. Obecnie rzucają oni mniej więcej co 20 trójkę w NBA, wciąż rzadziej niż przeciętna dla ligi, ale ok. 5-6 razy częściej w stosunku do reszty ligi niż jeszcze 12-13 lat temu.

Rekordy

W bieżącym sezonie (stan na 19.01.2019), najlepszym rzucającym za trzy 7-footerem jest Brook Lopez, od którego rozpocząłem analizę tego tematu. Trafia on średnio 2,5 trójki na mecz (110 w 44 meczach). To wartość która jeszcze kilka sezonów temu zarezerwowana była tylko dla najlepszych strzelców obwodowych. Kolejni na liście to Towns, M. Gasol, Olynyk i Markkanen, dla którego ten sezon dopiero się przecież rozkręca.

Historycznie najlepszymi sezonami pod tym względem popisywał się Channing Frye: 172, 171 i 160 celnych rzutów za trzy w trzech sezonach pomiędzy 2009 i 2014 rokiem. Kolejni na liście to Dirk Nowitzki z początków kariery (151 i 148 celnych rzutów) oraz Lauri Markkanen w poprzednim sezonie ze 145 skutecznymi akcjami trzypunktowymi. Aktualny trend Lopeza wskazuje jednak na bardzo prawdopodobny nowy rekord wysokich graczy, którego świadkami będziemy na koniec aktualnego sezonu.

Najwięcej trójek wśród 7-footerów w pojedynczym meczu rzucali:

  • Channing Frye: 9/14 w 2011, trzykrotnie po 7, wielokrotnie po 6,
  • Brook Lopez: 8/13 w 2018, trzykrotnie po 7, wielokrotnie po 6,
  • Lauri Markkanen: 8/15 w 2018,
  • Manute Bol: 6/12 w 1993,
  • Joel Embiid: 6/12 w 2017,
  • Marc Gasol: 6/7 i 6/12 w 2018,
  • Nikola Jokic: 6/10 w 2017,
  • Frank Kaminsky: 6/9 w 2018,
  • Brad Lohaus: kilkukrotnie po 6 celnych rzutów za 3 w latach 1990-1996,
  • Byron Mullens: 6/10 w 2012,
  • Kelly Olynyk: 6/8 w 2017,
  • Kristaps Porzingis: 6/8 w 2018,
  • Karl-Anthony Towns: 6/8 w 2018,
  • Nikola Vucevic: 6/8 w 2017.

Przyczyny

Oprócz ogólnej tendencji w lidze, w której rzut za trzy ma co raz większe znaczenie i jest co raz częstszym sposobem rozwiązania akcji, można wyróżnić kilka elementów, które mogą mieć znaczenie w zwyżkowym trendzie rzucania za trzy najwyższych graczy w NBA. Zaliczyć do nich można: większą mobilność wysokich graczy niż przed laty (mniejsza ilość „ciężkich” centrów, multipozycyjność, większe możliwości gry pick-and-pop), co raz szybsza gra skutkująca korzystaniem z każdej luki w obronie przeciwnika, napływ zawodników europejskich do ligi. Jeśli chodzi o „europeizację” ligi NBA, wystarczy popatrzeć na „kamienie milowe” (Sabonis, Nowitzki, Bargnani), oraz na rekordy (Markkanen, Gasol, Jokic, Porzingis, Vucevic). Nie od dziś wiadomo, że systemy szkolenia młodzieży na Bałkanach, Litwie, Łotwie czy w Hiszpanii różnią się od tych amerykańskich i skutkują kształceniem bardzo wszechstronnych oraz świetnie wyszkolonych technicznie (również rzutowo) zawodników.

Czy jednak można powiedzieć, że dziś wysocy zawodnicy są po prostu bardziej utalentowani rzutowo niż ci przed dekadami? Zaryzykuję stwierdzenie że nie. Rzucanie za trzy wysokich graczy jest elementem ich „specjalizacji”, wypracowanym mozolnie z biegiem lat. Duża część wysokich strzelców z dystansu nauczyła się tego całkiem niedawno, nawet w wieku bliższym weteranom niż debiutantom. Kolejny wykres pokazuje jak ułożoną rękę mieli 7-footerzy na przestrzeni lat. Czerwona linia to skuteczność z linii rzutów wolnych, niebieska rzutów z gry, a zielona rzutów trzypunktowych.

W oczy rzuca się bardzo stabilny poziom skuteczności rzutów z gry i rzutów wolnych, oscylujące wokół odpowiednio 50 i 70%. W szczególności, skuteczność na linii zazwyczaj koreluje się ze skutecznością z dystansu (to temat na zupełnie osobną analizę). Im lepiej ułożona ręka zawodnika przy wykonywaniu rzutów osobistych, tym większe prawdopodobieństwo co najmniej dobrej skuteczności rzutów trzypunktowych. Mimo że bardzo wysocy gracze nie kojarzą się zazwyczaj z precyzją na linii rzutów wolnych i skutecznością rzutów wolnych, ich poziom przez ostatnie 40 lat był co najmniej zadowalający. Definitywnie nie widać tu ogromnego wzrostu talentu w tym aspekcie. Z drugiej strony od 20 lat skuteczność rzutów za 3 wśród omawianej grupy zawodników to przyzwoite 33-37%. Kilka lat temu doszła do tego powtarzalność, czyli mówiąc kolokwialnie – ilości.

A może czytelnicy potrafią zdiagnozować inne elementy skutkujące tym, że obecnie żadne „parametry” fizyczne (takie jak wzrost) nie definiują już jednoznacznie stylu gry danego zawodnika? Podzielcie się przemyśleniami w komentarzach.

autor: Damian Puchalski

Inne ciekawe teksty autora:

Który zespół NBA podróżuje najwięcej, a który najmniej?

Porównanie tempa gry mistrzów NBA (analiza)

Jak liczone jest tempo gry w NBA? Analiza i wyjaśnienie

NBA: Czym są zaawansowane statystyki rzutowe? Analiza i wyjaśnienie (część 1)

 

7
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
3 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
szypobiektywpokalKrzysiek Wo....Cikos Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
shen_ron
Gość
shen_ron

Obrona strefowa.

Ponton
Gość
Ponton

Do tego zjawisko Szitaka.

Cikos
Gość
Cikos

Dobra analiza. Mozna byloby dodac,ze rozciagniecie gry przez wysokich powoduje przestrzen do penetracji i praktycznie zanikanie wykonywania akcji 2 punktowych zakonczonych jupshotem. Albo trojka,albo wjazd pod kosz z szansa na faul.

Krzysiek Wo....
Gość

A Rashed Wallace ? on tu czasem nie powinien być wymieniony?

obiektyw
Gość
obiektyw

eee to szkoda, że dopiero od 7,0 bo drewnianego nie mogło być w zestawieniu….:)

szyp
Gość
szyp

W Europie od lat rzucało się za 3. Im więcej znaczących graczy z Europy w tym większa popularyzacja tych zagrań