Gwiazda Golden State Warriors wkracza w przejściowy moment. Niektórzy są wręcz przekonani, że letnie zmiany spowodują, że GSW nie awansują do play-offów zachodniej konferencji. Wiele w tej kwestii będzie zależało właśnie od Stepha, który sam powtarza, że musi zagrać na poziomie MVP. 


Czy widzieliście już najnowszy PROBASKET LIVE? Spotykamy się w każdy poniedziałek o godz. 21:00 na YouTube PROBASKET. Na żywo i w formie video. Możecie komentować i zadawać pytania.

Okoliczności się dla Golden State Warriors zmieniły. Zespół 3/4 sezonu regularnego rozegra bez Klaya Thompsona, który wraca do zdrowia po kontuzji kolana. W międzyczasie lukę po nim spróbuje zapełnić D’Angelo Russell, który ma za sobą bardzo dobry sezon w koszulce Brooklyn Nets, lecz nie wiadomo, jak poradzi sobie w zespole, w którym musi uznać talent i pierwszeństwo Stephena Curry’ego. Dla 3-krotnego mistrza NBA to bez wątpienia spore wyzwanie.

Steph wiele razy powtarzał, że chciałby rozegrać w NBA minimum szesnaście sezonów – wyrównując tym samym osiągnięcie swojego ojca – Della Curry’ego. Rozgrywki 2019/2020 będą jedenastymi w karierze zawodnika. 31-latek wie, że jest w najlepszym momencie swojej kariery i musi go zmaksymalizować. – Gra w NBA to krótki okres biorąc pod uwagę całe życie – mówi. – Mam nadzieję, że będę mógł pograć jeszcze z sześć lat – dodaje.

To oznacza, że Steph pożegnałby się z najlepszą ligą świata w roli zawodnika mając 37 lat. Do tego czasu zapewne chętnie sięgnąłby po kolejne trzy mistrzostwa. – Po wszystkim musisz pomyśleć, co chcesz robić ze swoim życiem. Jestem pewny, że razem ze swoją rodziną zbuduje podstawy pod sukces i na pewno zrobimy to po swojemu – kontynuuje gwiazda Warriors. – Na razie jednak cieszę się moją przygodą w NBA i tym, że mam za sobą fantastyczny zespół, który mi towarzyszy – kończy.

Jego super-maksymalny kontrakt rozciąga się na kolejne trzy sezony. W kuluarach mówi się o tym, że Steph może być zainteresowany wizją zakończenia kariery w Charlotte, gdzie jego ojciec stał się legendą i gdzie Steph się wychowywał. Czego by jeden z najlepszych strzelców w historii gry nie postanowił, pewnego dnia przed Chase Center stanie jego posąg.

PROBASKET LIVE: Power Ranking i chińska afera w NBA


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o