Za nami noc z aż jedenastoma meczami, z których kilka mogliśmy obejrzeć wieczorowa porą bez zarywania nocki. NBA zdaje się być pod tym kątem coraz bardziej łaskawe dla europejskiego kibica. Wśród tych wszystkich starć dostaliśmy między innymi duży comeback Hawks w czwartej kwarcie, zaciętą końcówkę Magic z Clippers, rekord trójek Lamelo Balla, kolejne 11 minut Sochana w barwach Knicks, czy ceremonię odsłonięcia pomnika Brylantowego Pata Rileya w Los Angeles. Jednym słowem działo się.



Oklahoma City Thunder – Cleveland Cavaliers 121:113

  • Oklahoma City Thunder odnieśli cenne zwycięstwo 121:113 nad Cleveland Cavaliers, pomimo braku kilku kluczowych graczy. Isaiah Joe błyszczał z 22 punktami (w tym 6 trójek), a Cason Wallace dołożył kolejne 20 punktów i 10 asyst. Chet Holmgren przyczynił się solidnym double-double: 17 punktów, 15 zbiórek i 3 bloki.
  • Spotkanie rozpoczęło się mocnym akcentem od gospodarzy – OKC prowadziło już 28:5 po serii pięciu trójek, w tym trzech od Isaiah Joe. Do przerwy Thunder trafili aż 14/22 zza łuku (63,6%), choć Cleveland zdołało zejść do stanu 64:55 po buzzer-beaterze Donovana Mitchella na koniec pierwszej połowy.
  • W trzeciej kwarcie Cavaliers wyszli nawet na chwilowe prowadzenie 69:68 po koszu Jarretta Allena, ale szybkie trójki Jareda McCaina i Isaiah Joe przywróciły inicjatywę Thunder. Decydujący okazał się początek czwartej odsłony. Trzy z rzędu trójki (Lu Dort, Kenrich Williams, Wallace) dały przewagę 102:95, która okazała się już nie do odrobienia.
  • Isaiah Hartenstein dobił rywali 10 punktami w ostatniej kwarcie, w tym dwoma kluczowymi rzutami na 106:98. Cleveland (36-22), mimo 20 punktów od Mitchella, Hardena i Merrilla, przegrało przerywając siedmiomeczową serię zwycięstw.
  • Thunder (44-14) zagrali bez Shai Gilgeous-Alexandera (naciągnięcie brzucha), Jalena Williamsa (ścięgno udowe), Ajaya Mitchella i Alexa Caruso. Mimo to trafili znakomite 21 z 41 rzutów za trzy (51,2%), zamieniając aż 17 strat rywala na swoje 31 punktów.

Atlanta Hawks – Brooklyn Nets 115:104

  • Atlanta Hawks wygrali 115:104 z Brooklyn Nets po bardzo zaciętym meczu zakończonym nieco szaloną czwartą kwartą. Jalen Johnson po raz kolejny pokazał się jako samodzielny lider Hawks, zdobywając 26 punktów, 12 zbiórek i 4 asysty, trafiając też kluczowe rzuty w ostatniej odsłonie.
  • Większość meczu była zaskakująco wyrównana. Zaskakująco ze względu na Brooklyn Nets, którzy to notują w tym sezonie bilans 15-41 i wyraźnie już tankują, a przez trzy kwarty nie odpuszczali rywali na krok. Przez pierwsze 36 minut przewaga każdej ze stron rzadko kiedy przekraczała pięć punktów.
  • Czwarta kwarta zaczęła się od przełamania Nets. Po celnych trójkach Danny’ego Wolfa, Ochai Agbajiego i Terance Manna, zespół z Brooklynu wyszedł na 11-punktowe prowadzenie, zbliżając się do wygranej (stojącej w sprzeczności z draftowymi szansami). Do gry wrócili jednak starterzy – po obu stronach. Jalen Johnson przejął mecz, zdobywając szybkie dziewięć punktów i w kilka minut wyprowadzając Hawks z -11 do +11.
  • Oprócz Jalena Johnsona, dla Hawks punktowali Nickeil Alexander-Walker (17 pkt, 7 ast), Jock Landale (17 pkt z ławki), czy CJ McCollum (16 pkt). Przewaga Hawks wyniknęła w dużej mierze z postawy podkoszowej. Przy 42 zbiórkach Nets, zawodnicy Atlanty zebrali aż 60 piłek, przy czym aż 15 na atakowanej desce.
  • Dla przegranych Nets najwięcej punktów zdobył Michael Porter Jr. (18 pkt, 7 zb, 6 ast i tylko 1/8 za trzy), a wspomagali go Nic Claxton (15 pkt, 8 zb, 5 ast) i Egor Demin (13 pkt).

Milwaukee Bucks – Toronto Raptors 94:122

  • Znacznie mniej emocji otrzymaliśmy w Milwaukee. Toronto Raptors pewnie pokonali Milwaukee Bucks 122:94, przerywając serię trzech zwycięstw rywali. Immanuel Quickley był gwiazdą spotkania zdobywając 32 punkty (5/11 za trzy) i dokładając 9 asyst i 3 zbiórki. Brandon Ingram wsparł go 22 punktami i 6 asystami, a Sandro Mamukelashvili dołożył 15 punktów, 4 zbiórki i 4 asysty z ławki.
  • Bucks grający w dalszym ciągu bez Giannisa Antetokounmpo prowadzili po pierwszej kwarcie 27:22. Raptors jednak zdominowali drugą odsłonę (38:24) i już do przerwy mieli wyraźną przewagę 60:51. W trzeciej kwarcie Milwaukee próbowało odrobić straty – run 8:0 zmniejszył różnicę do 62:59 – lecz Toronto odpowiedziało serią 10:0 i szybko odskoczyło. Przewaga rosła do 20 punktów w trzeciej części, a przed ostatnią kwartą wynosiła 92:73. Dostaliśmy więc klasyczny blowout, a w czwartej kwarcie grały głębokie rezerwy.
  • W czwartej odsłonie Raptors kontrolowali mecz już do końca, a ich najwyższa przewaga w czwartej kwarcie wyniosła +31 po wsadzie Trayce’a Jackson-Davisa.
  • Milwaukee prowadziłli Ryan Rollins i Kevin Porter Jr., zdobywając po 21 punktów każdy. Cam Thomas dołożył 15 z ławki. Giannis Antetokounmpo opuścił już 11. mecz z rzędu z powodu naciągnięcia łydki (Bucks mają w tym sezonie rekord 9-16 bez niego). Myles Turner wrócił z kolei po przerwie i zdobył 14 punktów.
  • Toronto grało bez Scottiego Barnesa (powody osobiste).

Golden State Warriors – Denver Nuggets 128:117

  • Golden State Warriors – bez Curry’ego, Butlera, Greena i Porzingisa – pokonali Denver Nuggets 128:117, broniąc potencjalnego comebacku w czwartej kwarcie. Pod nieobecność wszystkich gwiazd najlepiej punktującym okazał się Moses Moody z dorobkiem 23 punktów, 7 zbiórek i 5 asyst.
  • Warriors już w pierwszych minutach wyszli na kilkupunktowe prowadzenie, które utrzymywali przez całą kwartę, zwiększając do około +10 na przestrzeni całej drugiej odsłony. Dopiero po zmianie stron Nuggets na poważnie wzięli się za odrabianie strat.
  • Najpierw gracze Nuggets dostali się kilka razy na linię rzutów wolnych, a następnie przyszły trzy minuty, w trakcie których Warriors spudłowali 10 rzutów z gry z rzędu. Efektem tego zespół z Denver był w stanie wynik z -11 przemianować na +6 w przeciągu trzeciej kwarty. W czwartej odsłonie jednak Warriors wrócili na właściwe tory i runem 12:0 wrócili do kontroli nad meczem.
  • GSW wygrali to spotkanie przede wszystkim świetną dyspozycją na obwodzie. Oddali aż 52 trójki, trafiając 21 z nich, co daje dobrą skuteczność na poziomie 40,4%. Warriors są w tym sezonie ligowymi liderami w liczbie zarówno oddawanych, jak i trafianych prób z dystansu. Na tym tle błyszczał przede wszystkim Al Horford. Weteran w zaledwie 27 minut gry na przeciwko Nikoli Jokicia trafił 8/11 rzutów z gry, z czego 6/7 za trzy, zdobywając 22 punkty i 7 asyst.
  • Nikola Jokic wypadł świetnie statystycznie, ale na niewiele się to zdało. Zdobył 35 punktów, 20 zbiórek i 12 asyst, a punktowo wspierali go Jamal Murray (21) i Christian Braun (18).

Indiana Pacers – Dallas Mavericks 130:134

  • Dallas Mavericks przerwali serię 10 porażek, pokonując Indiana Pacers 134:130. Khris Middleton był liderem gości i zdobył 25 punktów (11/15 z gry, w tym 3/5 za trzy), dołożył 7 zbiórek i 7 asyst. P.J. Washington wsparł go 23 punktami i 9 zbiórkami. Sześciu graczy Dallas osiągnęło dwucyfrową zdobycz, w tym Marvin Bagley III z double-double 12 punktów i 11 zbiórek.
  • Mecz był wyrównany – po pierwszej kwarcie 36:33 dla Dallas, do przerwy na tablicy widniał wynik 71:66. W trzeciej kwarcie dzięki runowi 12:3 Mavs odskoczyli na +10. Pacers zbliżyli się jeszcze na trzy punkty w czwartej, ale nie odzyskali prowadzenia. Dallas trafili 54,3% rzutów z gry i 39,3% za trzy, kontrolując końcówkę.
  • Mavs (20-36) wygrali po raz pierwszy od 22 stycznia (wtedy z Golden State), kończąc najdłuższą passę przegranych od sezonu 1997-98. Z kolei Pacers (15-43) przegrali trzeci mecz z rzędu po przerwie na All-Star i po raz pierwszy u siebie od 3 lutego.
  • Pascal Siakam wrócił po trzech meczach absencji i poprowadził Pacers z 30 punktami i 8 zbiórkami. Andrew Nembhard dołożył 22 punkty i 11 asyst, a Jarace Walker 18 punktów, 9 zbiórek oraz 6 asyst. Indiana grała bez Aarona Nesmitha, Ivicy Zubaca, T.J. McConnella i Tyrese’a Haliburtona. Dallas zabrakło rookie Coopera Flagga (kontuzja stopy).

Washington Wizards – Charlotte Hornets 112:129

  • Charlotte Hornets pewnie pokonali Washington Wizards 129:112, kompletując przeciwko nim sweep 4-0 w tym sezonie. LaMelo Ball ustanowił rekord kariery trafiając 10/15 trójek – zdobył 37 punktów (12/20 z gry). Kon Knueppel dołożył 28 punktów, a Brandon Miller 22.
  • Hornets (27-31) trafili 25/46 za trzy, w tym fenomenalne 12/14 w trzeciej kwarcie, co rozstrzygnęło spotkanie. Po przerwie prowadzili 61:56, ale seria na początku drugiej połowy (dwie trójki Millera i jedna Balla) dała już przewagę 70:56. Knueppel trafił kolejne dwie z rzędu, wyciągając +15. Wizards nie zbliżyli się już bliżej niż na 13 punktów.
  • Bilal Coulibaly zdobył 15 z 17 punktów w pierwszej kwarcie dla Wizards (16-40), którzy stracili szansę na pierwszą serię trzech zwycięstw od lutego 2025.
  • Charlotte przegrało trzy z czterech poprzednich meczów po zakończeniu passy dziewięciu wygranych przed All-Star. Hornets zajmują 10. miejsce na Wschodzie: pół meczu za Atlantą i 1,5 przed Milwaukee.
  • Knueppel trafił pięć trójek i ma już 198 w sezonie, najwięcej w lidze. Brakuje mu dziewięciu do pobicia rekordu trafień w debiutanckim sezonie – ten należy do Keegana Murraya (206 w 2022/23).

Los Angeles Lakers – Boston Celtics 89:111

  • Boston Celtics pewnie pokonali Los Angeles Lakers 111:89, przypieczętowując wynik 4-0 w tym sezonie w najbardziej prestiżowej rywalizacji NBA. Jaylen Brown był liderem gości – zdobył 32 punkty, zebrał 8 piłek i rozdał 7 asyst. Payton Pritchard dołożył 30 punktów (6/8 za trzy) oraz 8 asyst, trafiając kluczową step-back trójkę na trzy minuty przed końcem.
  • Celtics (z bilansem wskazującym na walkę o 1. miejsce na Wschodzie) wygrali trzeci mecz z rzędu i ósmy z ostatnich dziewięciu. Brown i Pritchard zdobyli po 19 punktów w drugiej połowie, utrzymując po zmianie stron pełną kontrolę nad meczem. Boston prowadził przez większość drugiej części gry i nie dał Lakers szans na odrobienie strat.
  • Czy jesteśmy blisko ewentualnego powrotu Jaysona Tatuma? Zapytany o uczestnictwo zawodnika w ostatnim treningu, trener Joe Mazzulla zachował bardzo niezręczną i chyba wymowną ciszę:
  • Lakers zdobyli zaledwie 89 punktów. Luka Doncic rzucił 25, LeBron James 20 (osiągając jednocześnie 43 000. punkt w karierze i 1600. mecz w sezonie regularnym, dołączając do Roberta Parisha jako drugi gracz w historii z taką liczbą występów). Austin Reaves dołożył 15 punktów. Gospodarze stracili rezerwowego centra Jaxsona Hayesa, który doznał kontuzji kostki po 5 minutach gry.
  • W przerwie uhonorowano Pata Rileya. Odsłonięto jego brązową statuę przed areną. Legendarny trener zdobył aż sześć ze swoich dziewięciu pierścieni w Lakers. Jeden jako zawodnik, jeden jako asystent trenera, a cztery jako główny szkoleniowiec „Showtime Lakers” w latach 80′.

Minnesota Timberwolves – Philadelphia 76ers 108:135

  • Philadelphia 76ers zdecydowanie pokonali Minnesota Timberwolves 135:108, przerywając własną serię czterech porażek (wszystkie dwucyfrową liczbą punktów). Tyrese Maxey był liderem i rzucił 39 punktów (16/28 z gry, w tym 4 trójki) oraz rozdał 8 asyst. VJ Edgecombe ustanowił rekord kariery trafiając 6 trójek i zdobył przy tym 24 punkty. Quentin Grimes dołożył 19 punktów (5/8 za trzy) oraz 7 asyst, a Kelly Oubre Jr. 18 punktów i 4 przechwyty.
  • Sixers (31-26) trafili 21 trójek, dominując mecz od początku. Po pierwszej kwarcie prowadzili 35:26 po runie 10:2 (trójka Grimesa, wsad Adema Bony po jego podaniu, fadeaway i trójka Maxeya). Prowadzenie utrzymywali jużdo końca, w czwartej kwarcie podnosząc je do poziomu +20 punktów.
  • Timberwolves (35-23) stracili serię trzech wygranych. Anthony Edwards zdobył 28 punktów (19 w pierwszej połowie), Jaden McDaniels 19, a Julius Randle 18. Minnesocie zabrakło Naza Reida (ból barku) i Rudy’ego Goberta (pauza za przekroczenie limitu fauli niesportowych). Debiutant Joan Beringer (nr 17. draftu 2025) zadebiutował w pierwszej piątce i w 5 minut pierwszej połowy zdobył 2 punkty, popełniając 3 faule. W trzeciej kwarcie zastąpił go Ayo Dosunmu (12 punktów).
  • Philadelphia grała bez Joela Embiida (trzeci mecz z rzędu po przerwie na All-Star z powodu bólu prawej piszczeli; wcześniej opuścił trzy z pięciu z powodu kolana). Po sobotniej porażce 111:126 w New Orleans, Sixers wrócili na zwycięską ścieżkę.

Chicago Bulls – New York Knicks 99:105

  • Karl-Anthony Towns poprowadził New York Knicks do ważnego zwycięstwa 105:99 nad Chicago Bulls. Center Knicks zanotował 28 punktów i 11 zbiórek, osiągając tym samym swoje 39. double-double w sezonie – najwięcej w tym sezonie NBA.
  • Kiedy Knicks w trzeciej kwarcie zwiększyli swoją przewagę do 13 punktów, można było pomyśleć, że mecz będzie za chwilę rozstrzygnięty. Mecz trzymał jednak w napięciu do ostatnich minut. Chicago wyszło na prowadzenie 95:94 na 3:52 przed końcem po trójce Matasa Buzelisa. Wówczas Towns odpowiedział serią sześciu kolejnych punktów – trafił trójkę, lay-up oraz wolny – przywracając Knicks kontrolę nad spotkaniem. Kluczowe momenty należały później do Mikala Bridgesa, który trafił ważną trójkę na 27 sekund przed syreną, a Jalen Brunson przypieczętował triumf dwoma celnymi rzutami wolnymi. Brunson zakończył mecz z 19 punktami i dziewięcioma asystami.
  • Kolejne minuty w barwach Knicks rozegrał Jeremy Sochan. Wszedł on na 11 minut z ławki, trafiając 1/2 rzuty z gry na 2 punkty, 3 zbiórki i 2 asysty.
  • Dla Bulls porażka była już dziewiątą z rzędu – to ich najdłuższa seria przegranych od stycznia 2019 roku, kiedy przegrali dziesięć meczów z rzędu. Po stronie Bulls najlepiej spisał się Buzelis (15 punktów). Jalen Smith zdobył 12 punktów, ale opuścił parkiet w trzeciej kwarcie z powodu urazu łydki. Isaac Okoro i Guerschon Yabusele również zapisali po 12 i 11 punktów (Yabusele miał też 13 zbiórek).
  • Knicks musieli radzić sobie bez Mitchella Robinsona, który pauzował z powodu kontuzji lewej kostki.

Pheonix Suns – Portland Trail Blazers 77:92

  • Portland Trail Blazers odnieśli cenne zwycięstwo 92:77 nad osłabionymi Phoenix Suns, odbijając się po wysokiej porażce 103:157 z Denver Nuggets w piątek. Donovan Clingan był dominującą siłą, zdobywając 23 punkty, zbierając 13 piłek i blokując 4 rzuty. Jerami Grant dołożył 23 punkty przy świetnej skuteczności 9/13 z gry.
  • Mecz był chaotyczny – obie drużyny popełniły wiele błędów (Blazers 21 strat, Suns 19). Do przerwy Portland prowadził 47:40, Suns trafili tylko 2/19 za trzy (10,5%) w pierwszej połowie.
  • Blazers stracili Deni Avdiję (najlepszy strzelec zespołu) po zaledwie minucie gry, kiedy odnowiła się jego kontuzja pleców. Suns zagrali bez kluczowych graczy: Devin Booker (biodro), Dillon Brooks (dłoń), Grayson Allen (kostka) i Jordan Goodwin (łydka). To kwartet zdobywający łącznie średnio ponad 70 punktów dla Phoenix.
  • Blazers (28-30) wygrali pięć z ostatnich siedmiu spotkań. Prowadzili już 20 punktami pod koniec trzeciej kwarty, a do ostatniej weszli z przewagą 71:57. Suns próbowali wrócić do gry – Collin Gillespie trafił dwie trójki, zmniejszając stratę do 80:69 przy 7:36 do końca – ale Grant odpowiedział trójką i stłumił zryw rywali.
  • Gillespie poprowadził Phoenix z 18 punktami, Jalen Green dołożył 13. trafili zaledwie 36,9% rzutów z gry, zdobywając najmniej w sezonie 77 punktów.

Los Angeles Clippers – Orlando Magic 109:111

  • Orlando Magic odnieśli zwycięstwo 111:109 nad Los Angeles Clippers po pełnym emocji meczu, poprawiając swój bilans do 6-4 w 10 ostatnich meczach. Desmond Bane był najlepszym strzelcem spotkania: rzucił 36 punktów (kluczowe akcje w końcówce). Paolo Banchero dołożył 16 punktów i 8 asyst, Wendell Carter Jr. zanotował double-double 15 punktów i 14 zbiórek, a Tristan da Silva zdobył 13 punktów.
  • Był to najbardziej wyrównany bój tej nocy. Po zmianie stron prowadzenie zmieniało się aż 18 razy. Clippers (27-30) prowadzili w końcówce – Kawhi Leonard, mimo niedawnego skręcenia kostki z piątkowego meczu z Lakers, zdobył 37 punktów i dał im prowadzenie 107:105 rzutem z półdystansu na 3:03 przed końcem. Wtedy Magic przejęli inicjatywę: Bane wyrównał swoim rzutem, a następnie trafił lay-up z 1:28 na zegarze, wyprowadzając Orlando na 109:107.
  • W ostatnich sekundach Bane próbował dobić rywali, ale jego rzut pod koszem zablokował debiutant Yanic Niederhauser. Bennedict Mathurin (21 punktów i 9 zbiórek z ławki po transferze z Indiana Pacers) przeprowadził jeszcze piłkę i oddał desperacką trójkę na zwycięstwo – pudło zapewniło Magic wygraną.
  • Clippers otrzymali wsparcie od Jordana Millera (14 punktów) i Mathurina (piąty mecz w nowym zespole). Orlando wygrało mimo słabej skuteczności za trzy (8/23) – dwa spotkania po rekordowych 27 trójkach w Sacramento. Jalen Suggs opuścił drugi mecz z rzędu z powodu skurczów pleców.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    5 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments