W niedzielę aż 20 zespołów NBA rozgrywało swoje spotkania. Ciekawie było w Madison Square Garden, gdzie Knicks zdołali zatrzymać Lakers z rozpędzonym Luką Donciciem. Działo się w Portland, gdzie nowy rekord kariery (40 punktów) ustanowił Jarrett Allen, a jego Cavaliers ograli Blazers. Miami Heat całkowicie rozbili Chicago Bulls, z kolei Pistons pokonali Nets różnicą aż 53 oczek. Emocji nie zabrakło w Teksasie, gdzie Spurs pokonali w Magic w opóźnionym przez warunki pogodowe spotkaniu. Na zakończenie nocy Shai Gilgeous-Alexander poprowadził Thunder do wyjazdowego zwycięstwa z Nuggets.



Boston Celtics – Milwaukee Bucks 107:79

Statystyki

  • Zaczęło się dosyć nieoczekiwanie, bo od kiepskiej ofensywy Boston Celtics i bezbłędnej skuteczności Milwaukee Bucks (5/5), która pozwoliła im szybko odskoczyć z wynikiem (0:12).  Niemoc gospodarz zza łuku przerwali Jaylen Brown i Derrick White, a cała pogoń za wynikiem podopiecznych Joe Mazzulli zakończyła się jeszcze w pierwszej kwarcie (26:26).
  • Na początku drugiej odsłony C’s objęli skromne prowadzenie, które utrzymywali przez kilka minut, po czym całkowicie zdominowali swojego rywala. Boston był wyraźnie skuteczniejszy z gry, co przeniosło się na 14-punktowe prowadzenie do przerwy (56:42).
  • Bucks nie wyszli na parkiet na trzecią część jak zespół, który musi gonić wynik. Skuteczność 22,7% z gry, w tym 11,1% zza łuku mówią same za siebie. Celtics również nie grzeszyli efektywnością, a aż 12 z 22 oczek w 3Q zawdzięczają Jaylenowi Brownowi, ale to wystarczyło, by powiększyć jeszcze przewagę, której nie oddali już do końcowej syreny.
  • W ośmiu ostatnich spotkaniach Jaylen Brown był najlepszym zbierającym Celtics aż siedmiokrotnie. Minionej nocy w swoim dorobku zapisał 30 punktów, 13 zebranych piłek oraz dwie asysty (12/20 z gry).
  • — Musimy po prostu włączyć się do takiej walki [na tablicach] i dać swojej drużynie szansę na zwycięstwo. Jeżeli nie pozwolisz rywalowi na punkty drugiej szansy, twoje szanse na wygraną się zwiększają — mówi po meczu lider Bostonu.
  • Oprócz niego świetny występ zaliczył Anfernee Simons, który wchodząc z ławki rezerwowych zaaplikował rywalom 27 oczek (6/10 za trzy). Derrick White dorzucił 17 punktów oraz rozdał osiem asyst.
  • Po stronie Bucks wyróżnili się Ryan Rollins (25 punktów, 7 asyst, 6 zbiórek) i Kyle Kuzma (16 oczek, 5 zbiórek), czyli jedyni zawodnicy z dwucyfrowym dorobkiem punktowym. Ekipa. Z Wisconsin przegrała osiem z dziewięciu ostatnich spotkań.

Detroit Pistons – Brooklyn Nets 130:77

Statystyki

  • Żaden z graczy pierwszej piątki Detroit Pistons nie rozegrał więcej niż 26 minut. Cade Cunningham zanotował 18 punktów, 12 asyst, cztery zbiórki, cztery przechwyty i trzy bloki, Jalen Duren dołożył 21 punktów i 10 zbiórek. Wchodzący z ławki Daniss Jenkins miał 18 punktów i cztery zbiórki. Było to ich 10. zwycięstwo w ostatnich 14 spotkaniach, które pozwoliło im umocnić się na pozycji lidera Konferencji Wschodniej.
  • W szeregach Brooklyn Nets żaden zawodnik nie przekroczył bariery 12 punktów. Tyle zanotowali rezerwowi Cam Thomas i Drake Powell. Day’Ron Sharpe dołożył osiem punktów i 11 zbiórek, Nic Claxton miał 10 punktów. Nets nie mogli dzisiaj skorzystać ze swojego najlepszego zawodnika Michaela Portera Jr. i przegrali po raz ósmy w ostatnich dziewięciu meczach.
  • Już po pierwszej kwarcie Pistons prowadzili dziewięcioma punktami, a do przerwy różnica wzrosła do 23 „oczek”. W pewnym momencie mieli 55 punktów więcej niż Nets.

Autor: Dominik Kołodziej

Miami Heat – Chicago Bulls 134:91

Statystyki

  • Miami Heat kompletnie zdominowali Chicago Bulls, wygrywając aż 134:91 i prowadząc w pewnym momencie różnicą 54 punktów. To jeden z najwyższych wyników w historii klubu. Tutaj nie było czego zbierać po podopiecznych Billy’ego Donovana.
  • Wspomniana przewaga różnicą 54 oczek była drugim najwyższym prowadzeniem ekipy z Florydy w historii ery play-by-play (od 1996 roku). Swój absolutny rekord ustanowili w marcu 2024 roku, kiedy to prowadzili z Memphis Grizzlies aż 60 punktami.
  • Dla Byków strata 54 oczek była z kolei największą od siedmiu lat, kiedy to całkowicie rozbili ich Boston Celtics. Ta porażka sprawia, że Atlanta Hawks cały czas mają w swoim dorobku taką samą liczbę zwycięstw i wkrótce mogą wyprzedzić w tabeli ekipę z Wietrznego Miasta.
  • Bam Adebayo i Pelle Larsson byli najskuteczniejsi po stronie gospodarzy, zdobywając po 20 punktów i nadając ton temu jednostronnemu spotkaniu. Solidne wsparcie z ławki dali Kel’el Ware (17 oczek), Andrew Wiggins i Jaime Jaquez Jr. (po 14), a wracający po kontuzji Davion Mitchell dorzucił 13 punktów.
  • Miami musiało radzić sobie bez Tylera Herro oraz Normana Powella, który mimo nieobecności został ogłoszony All-Starem tuż po rozpoczęciu meczu.
  • W ekipie Bulls najwięcej punktów zdobył Coby White (16), a oprócz niego tylko Nikola Vucević i Ayo Dosunmu jako jedyni przekroczyli barierę 10 punktów. Ulubieniec kibiców Yuki Kawamura odnotował sześć punktów, sześć asyst i sześć zbiórek, choć był 0/3 zza łuku w 27 minut gry.
  • Co ciekawe, był to już trzeci z rzędu mecz pomiędzy tymi ekipami. Ostatni raz coś takiego z udziałem jakichkolwiek zespołów w lidze miało miejsce w 1972 roku.

Toronto Raptors – Utah Jazz 107:100

Statystyki

  • RJ Barrett zanotował 21 punktów, sześć zbiórek i cztery asysty, Sandro Mamukelashvili dołożył 20 punktów i sześć zbiórek, a Brandon Ingram 19 punktów, trzy asysty i pięć zbiórek. Toronto Raptors przerwali serię dwóch porażek. Immanuel Quickley miał 17 punktów, pięć zbiórek, cztery asysty i cztery przechwyty. To 30. zwycięstwo dla drużyny z Kanady w tym sezonie — tym samym wyrównali oni swój wynik z poprzedniego sezonu.
  • Scottie Barnes uszkodził stopę na pięć minut przed końcem i po chwili zszedł z parkietu. Nic poważnego się mu jednak nie stało i chwilę później znów był na boisku. Ostatecznie miał 14 punktów, dziewięć zbiórek, cztery asysty, dwa przechwyty i cztery bloki. Przy okazji został też wybrany do meczu gwiazd jako rezerwowy.
  • Raptors prowadzili po pierwszej kwarcie pięcioma punktami, ale w drugiej Jazz byli w stanie odwrócić losy spotkania. To oni schodzili na przerwę z 5-punktowym zapasem. Po zmianie stron to ponownie gospodarze przejęli kontrolę nad meczem, który był wyrównany już do samego końca. Na 90 sekund przed końcem Ace Bailey zmniejszył straty Jazz do pięciu punktów. Ingram odpowiedział 50 sekund później i praktycznie zamknął mecz.
  • Dla Utah Jazz 27 punktów, 11 zbiórek i dwa przechwyty zanotował Lauri Markkanen, Isaiah Collier miał 19 punktów, siedem asyst i cztery zbiórki. Jusuf Nurkić dołożył 11 punktów, 13 zbiórek i pięć zbiórek. Jazz przegrali szósty mecz z rzędu. Tym razem jednak powalczyli ze znacznie wyżej notowanym rywalem.

Autor: Dominik Kołodziej

Washington Wizards – Sacramento Kings 116:112

Statystyki

  • To spotkanie było klasycznym przypadkiem meczu dla koneserów, ponieważ mierzyły się w nim dwie drużyny z samego dołu tabeli NBA. Washington Wizards mogą pochwalić się w ostatnim czasie przyzwoitą formą, lecz ich aspiracje nadal nie sięgają walki o play-offy. Z kolei Sacramento Kings nie potrafią wyjść z kolejnego dołka w trwającym sezonie, ponieważ przed dzisiejszym starciem przegrali osiem meczów z rzędu.
  • Przez pierwsze kilka minut meczu to przyjezdni z Kaliforni utrzymywali skromną przewagę, jednak gdy w połowie kwarty Wizards wyszli na prowadzenie (13:11) po punktach Khrisa Middletona, gospodarze przejęli kontrolę nad spotkaniem, wygrywając otwierającą część 23:14. W drugiej odsłonie popis swoich umiejętności zaprezentował Zach LaVine, który rzucił rywalom 18 punktów i to głównie za jego sprawą Kings do przerwy tracili już tylko pięć “oczek” (48:53).
  • Po przerwie gra przypominała wymianę ciosów, jednak żadna z drużyn nie przeważała, w efekcie czego gospodarze utrzymywali kilkupunktową przewagę. Dopiero w połowie czwartej kwarty seria punktów DeMara DeRozana pozwoliła Kings wyjść na prowadzenie. Doświadczony skrzydłowy niemalże w pojedynkę próbował wyszarpać zwycięstwo dla ekipy z Sac-Town, lecz skuteczność zza łuku Wizards w końcówce pogrzebała nadzieje drużyny Douga Christiego.
  • Po stronie zwycięzców z wschodniego wybrzeża trudno wskazać najlepiej dysponowanego zawodnika, warto jednak wskazać, że aż sześciu graczy Wizards uzyskało dwucyfrową zdobycz punktową. Najwięcej “oczek” zgromadził Will Riley, który do 18 punktów przy swoim nazwisku dołożył po sześć zbiórek i asyst. Ofensywa Kings polegała dzisiaj na swoim duecie gwiazd i pomimo wyniku liderzy drużyny dobrze się spisali. Zach LaVine zanotował 35 punktów, trafiając 13/26 rzutów z gry, a DeMar DeRozan dorzucił 32 “oczka” na skuteczności 10/16 celnych prób z gry.

Autor: Antoni Wyrwiński

New York Knicks – Los Angeles Lakers 112:100

Statystyki

  • Było to zdecydowanie jedno z najciekawiej zapowiadających się spotkań minionej nocy. Zaczęło się po myśli Los Angeles Lakers, którzy w pierwszej odsłonie wykorzystywali ponad 54% swoich rzutów z gry. Spora w tym zasługa bezbłędnych Deandre Aytona (4/4) i Ruiego Hachimury (3/3), dzięki którym przyjezdni nieznacznie prowadzili (27:33).
  • Dobry fragment gry w kolejnej części zaliczył Josh Hart, cenne punkty z ławki dołożył Tyler Kolek i to właśnie po jego trójce New York Knicks objęli w pewnym momencie prowadzenie (45:44). Momentalnie odpowiedzieli jednak Gabe Vincent oraz  Luka Doncić i to ostatecznie Jeziorowcy schodzili na przerwę z zaliczką (52:56).
  • O losach rywalizacji przesądziła trzecia „ćwiartka”, w której Nowojorczycy zdominowali swojego rywala. Świetnie prezentował się OG Anunoby (4/4 z gry), spudłować nie mógł wspomniany już Hart, raz za razem punktowali też Karl-Anthony Towns czy Landry Shamet, co ostatecznie pozwoliło Knicks wygrać tę cześć 38:26, a w konsekwencji — z uwagi na kiepską czwartą kwartę Lakers — również całe spotkanie.
  • — W pierwszej połowie nie graliśmy tak, jak powinniśmy w defensywie. Nie było po prostu fizyczności po tej stronie parkietu. […] Dzięki naszej aktywności [po przerwie] zdecydowanie bardziej zadbaliśmy o pomalowane — mówił po meczu trener Mike Brown.
  • OG Anunoby był ostatecznie liderem gospodarzy z dorobkiem 25 punktów, ośmiu zbiórek i trzech przechwytów. Rezerwowy Landry Shamet dorzucił 23 oczka, z kolei po double-double odnotowali nieco mniej efektywni tej nocy Karl-Anthony Towns (11 punktów, 13 zbiórek) oraz Jalen Brunson (12 punktów, 13 asyst).
  • Dla Knicks była to już szósta z rzędu wygrana, co jest obecnie najdłuższą serią w całej NBA. Podobnym wynikiem mogą pochwalić się tylko Charlotte Hornets.
  • Po stronie Lakers dwoił się i troił Luka Doncić, autor 30 punktów, 15 zbiórek oraz ośmiu asyst (5/14 za trzy). LeBron James dołożył od siebie 22 oczka, sześć asyst i pięć zbiórek.

Phoenix Suns – Los Angeles Clippers 93:117

Statystyki

  • Pojedynek między powyższymi drużynami zapowiadał się na emocjonujące starcie, ponieważ nadspodziewanie dobrze dysponowani Phoenix Suns mieli podjąć przed własną publicznością wychodzących na prostą po trudnym początku sezonu Los Angeles Clippers.
  • Zgodnie z oczekiwaniami wynik w pierwszej kwarcie oscylował w okolicach remisu. Dopiero pod koniec otwierającej części drużyna z Miasta Aniołów zaczęła budować przewagę, która w drugiej odsłonie sięgnęła 13 “oczek”. Gospodarze byli jednak w stanie częściowo odrobić straty i na przerwę schodzili już z wynikiem 43:49. Niestety dla sympatyków Suns, ekipa z Arizony nie utrzymała tempa w drugiej połowie i Clippers całkowicie zdominowali grę, powiększając tylko swoją przewagę.
  • Kluczowym dla losów meczu aspektem mogły być punkty spod kosza, których podopieczni Tyronna Lue zgromadzili 64, w stosunku do 18 uzyskanych przez Suns. Co ciekawe, nawet 19/46 (41%) celnych prób zza łuku gospodarzy nie zrównoważyło tej różnicy punktowej,
  • Clippers do zwycięstwa poprowadził Kawhi Leonard, który zapisał przy swoim nazwisku 25 punktów, osiem zbiórek i pięć asyst. Dobre zawody rozegrał Jordan Miller, który  niecałe 24 minuty uzbierał 20 “oczek”. Ivica Zubac z kolei zdominował strefę podkoszową, czemu wyraz dał zbierając z tablic 20 piłek, które wraz z 14 zdobytymi punktami zaowocowało kolejnym double-double w trwającym sezonie. Po stronie Suns 23 punkty i osiem asyst zanotował Grayson Allen, a Dillon Brooks zapisał na swoim koncie jedno “oczko” mniej. Obaj zawodnicy mieli dziś jednak problemy ze skutecznością.

Autor: Antoni Wyrwiński

Portland Trail Blazers – Cleveland Cavaliers 111:130

Statystyki

  • Cleveland Cavaliers muszą radzić sobie jeszcze bez Dennisa Schrodera i Keon Ellisa, których pozyskali w ostatnim transferze, ale i tak udało im się pokonać niżej notowanych Portland Trail Blazers. Pierwszą i drugą kwartę podopieczni Kenny’ego Atkinsona wygrali skromnie, różnicami kilku oczek (48:57).
  • Po przerwie przyjezdni zaliczyli jednak również świetną trzecią odsłonę. Po dwie trójki zdobyli wówczas Dean Wade i Sam Merrill, kilka cennych trafień dorzucił Jarrett Allen, a przewaga Cavs momentalnie wzrosła do 20 punktów (78:98).
  • W ostatniej odsłonie straty próbował odrabiać jeszcze Jerami Grant (10 punktów w 4Q), ale zawodnicy Cleveland cały czas trafiali na solidnej skuteczności i nie dali wyszarpać sobie komfortowej przewagi z rąk.
  • — Widziałem wiele meczów w jego wykonaniu, ale ten był zdecydowanie najlepszy — mówił po spotkaniu trener Atkinson o występie Jarretta Allena, który ustanowił nowy rekord swojej kariery (40 punktów, do tego 17 zbiórek, 5 asyst, 4 bloki, 2 przechwyty). — Nie chodzi tylko o punkty, ale zbiórki, obrona… od samego początku całkowicie dominował — dodał.
  • Na wyróżnienie zapracowali również Sam Merrill (22 oczka, 6/8 zza łuku) oraz Jaylon Tyson (18 punktów, 6 asyst). Po drugiej stronie wyróżnili się Caleb Love (21 punktów) i  Shaedon Sharpe (20 oczek). Nie zagrał m.in. Deni Avdija.

San Antonio Spurs – Orlando Magic 112:103

Statystyki

  • Pierwsza kwarta narzuciła nieco ton całej rywalizacji, ale nie pozwoliła jej zdefiniować całego spotkania. San Antonio Spurs zaczęli od potężnego ciosu, wygrywając pierwszą odsłoną aż 37:21. Świetny fragment zaliczył wówczas Keldon Johnson, a cenne trafienia dorzucili De’Aaron Fox czy Julian Champagnie.
  • W drugiej odsłonie role się odwróciły. Tym razem to gra Ostróg pozostawiała wiele do życzenia, podczas gry Orlando Magic rozpoczęli swoją dominację. Dobrze zaczął Jonathan Isaac, zza łuku dwa razy trafił Anthony Black, swoje zrobili też Paolo Banchero i Jalen Suggs, dzięki czemu to oni schodzili do szatni na prowadzeniu (60:61).
  • Po powrocie na parkiet goście z Florydy przypominali raczej siebie z pierwszej odsłony. Znów brakowało skuteczności i pomysłu na grę, co ułatwiło Spurs zadanie. Podopieczni Mitcha Johnsona utrzymywali w czwartej kwarcie przewagę co najmniej 4-5 posiadań i dowieźli w ten sposób prowadzenie do ostatniej syreny.
  • Victor Wembanyama skompletował 25 punktów, osiem zbiórek, pięć bloków i cztery przechwyty. Po double-double zapisali na swoich kontach De’Aaron Fox (14 punktów, 10 asyst) oraz rezerwowy Keldon Johnson (14 oczek, 10 zbiórek).
  • W szeregach Magic dominowali przede wszystkim Desmond Bane (25 punktów, 4 zbióreki, 4 asysty) oraz Paolo Banchero (19 oczek, 10 zbiórek, 4 asysty), ale zdecydowanie zabrakło im tej nocy wsparcia partnerów, którzy nie wyróżnili się szczególnie.
  • Orlando przegrywają tym samym już piąte z siedmiu ostatnich spotkań, a co więcej czeka ich teraz starcie z OKC Thunder. Podopieczni Jamahla Mosleya już teraz mają tylko jedno zwycięstwo przewagi nad 9. i 10. siłą Konferencji Wschodniej.

Denver Nuggets – Oklahoma City Thunder 111:121

Statystyki

  • Oklahoma City Thunder szukają swojego rytmu i powrotu do regularnego wygrywania, pomimo problemów kadrowych. Tej nocy pomimo nieobecności m.in. Jalena Williamsa czy Ajaya Mitchella udało się pokonać Denver Nuggets, którzy z kolei cały czas muszą radzić sobie bez Christiana Brauna, Aarona Gordona czy Camerona Johnsona.
  • Jeszcze przed przerwą przyjezdni objęli 14-punktowe prowadzenie, choć do szatni schodzili ostatecznie z nieco mniejszą zaliczką (55:62). Po powrocie na parkiet to podopieczni Davida Adelmana zbliżyli się nawet a trzy oczka, po czym jednak  zza łuku trafiali Chet Holmgren i dwukrotnie Cason Wallace, znów dając tym samym OKC przewagę (74:83).
  • Chwilę później goście znów odskoczyli na dwucyfrowy pułap (85:101). Tego typu przewaga utrzymywała się również w czwartej odsłonie, dzięki czemu obrońcy tytułu bez większych problemów wywalczyli dopiero swoje drugie zwycięstwo w pięciu ostatnich spotkaniach.
  • Kluczem do sukcesu OKC, co nie powinno dziwić, był Shai Gilgeous-Alexander, zdobywca 34 punktów, 13 asyst, pięciu zbiórek i dwóch przechwytów. Cason Wallace również rozegrał imponujące zawody (27 oczek; 7/11 za trzy).
  • Peyton Watson był zdecydowanie najlepiej punktującym graczem Nuggets (29 oczek; 5/7 zza łuku). Za jego plecami w tej klasyfikacji uplasowali się Nikola Jokić (16 punktów, 8 asyst, 7 zbiórek; 6 strat) i Jonas Valanciunas (13 oczek).

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    1 Komentarz
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments