W starciu z Nuggets, LeBron James wziął ciężar gry na siebie i skończył z 33 punktami. Celtics wykorzystali przewagę parkietu pokonując Magic 107:96. Natomiast Wizards w dominującym stylu ograli Hawks po 52 punktach duetu Wall-Beal. Przed własną publicznością wygrali także Bulls dzięki pościgowi 10:0 w ostatniej kwarcie meczu. W Minnesocie, Warriors odkuli się po przegranej ze Spurs. Stephen Curry nadał miał problemy ze skutecznością trafiając tylko 6/17 z gry i 2/9 z dystansu. Na koniec dnia Grizzlies wygrali na wyjeździe z Suns 103:97.
SAN ANTONIO SPURS – CHARLOTTE HORNETS 88:91
Dwa dni po zwycięstwie z Golden State Warriors na własnym parkiecie, ekipa Gregga Popovicha wybrała się do Północnej Karoliny na mecz z miejscowymi Charlotte Hornets. Już na początku drugiej kwarty drużyna gości prowadziła 30:7, co wyraźnie zdenerwowało trenera gospodarzy. Steve Clifford postanowił zainterweniować i pobudzić swoich podopiecznych do działania.
– Powiedziałem im – proszę, po prostu postarajcie się bardziej – mówił żartobliwie na konferencji prasowej. Słowa trenera najbardziej do serca wziął sobie Jeremy Lin. Zawodnik zdobył 15 ze swoich 29 punktów w czwartej kwarcie. Szerszenie w międzyczasie odrobiły stratę i zanotowały istotne w walce o TOP 4 wschodu zwycięstwo. Było ono pewnego rodzaju świadectwem woli walki, jaką dysponują.
Lin przypomniał na krótką chwilę czasy Linsanity i skończył z 29 oczkami (11/18 FG, 4/4 3PT) i 7 zbiórkami. Wyszedł z ławki i zagrał 31 minut. Był przeciwwagą do braku produktywności od najlepszego zawodnika w rotacji Hornets, czyli Kemby Walkera. Rozgrywający zanotował zaledwie 6 punktów w niespełna pół godziny gry. 17 punktów zdobył Courtney Lee (14 w trzeciej kwarcie), kolejnych 15 dołożył Nicolas Batum.
Spurs jeszcze nigdy podczas ery Tima Duncana nie oddali aż 23 punktowej przewagi. Po zaledwie 7 oczkach w pierwszej kwarcie, w kolejnych Hornets konsekwentnie zamykali stratę wygrywając wszystkie. Dla gości 18 punktów, 12 zbiórek zanotował LaMarcus Aldridge. Z linijką 16 oczek, 10 zbiórek, 2 asyst, 2 przechwytów i 4 bloków mecz skończył Tim Duncan. 19 punktów, 7 asyst zapewnił Tony Parker.
Spurs mieli dwie szanse, aby doprowadzić do dogrywki w ostatnich sekundach czwartej kwarty. Patty Mills i Danny Green przestrzelili jednak swoje próby z dystansu. – Zdobyliśmy 84 punkty w trzy kwarty przeciwko jednemu z najlepszych defensywnych zespołów w historii – dodał Steve Clifford. Spurs w kolejnym starciu grają z Miami, Hornets jadą do Brooklynu.
[ot-video][/ot-video]
MILWAUKEE BUCKS – DETROIT PISTONS 91:92
Stan Van Gundy nie był pewien czy Andre Drummond daje z siebie wszystko w starciu z Milwaukee Bucks, dlatego ściągnął centra wcześniej w trzeciej kwarcie. To problem, który według ekspertów jest blokadą dla ogromnego potencjału zawodnika. Ten wyraźnie sfrustrowany, w samej końcówce meczu postanowił, że tym razem szkoleniowca nie zawiedzie.
W finałowej odsłonie zdobył 8 punktów i zebrał z tablic 6 piłek, natomiast na dwie sekundy przed końcem dobił próbę Kentaviosua Caldwella-Pope’a, który przy stanie 91:90 dla Bucks próbował zakończyć mecz trójką. Pomarańczowa nie wpadła, ale Drummond złapał ją pewnie i dobił zapewniając drużynie jednopunktowe prowadzenie, które Tłoki zamieniły w bardzo ważne zwycięstwo.
Drummond skończył z dorobkiem 14 punktów i 16 zbiórek. Ciągle nie jest graczem, na jakiego czekają w Mo-Town. Przy życiu Pistons przytrzymywał Marcus Morris kończąc mecz notując 21 punktów (8/9 FG, 4/4 3PT). Natomiast Caldwell-Pope dołożył 15 punktów. Drugoroczniak forsował tej nocy rzuty z dystansu trafiając dwie z jedenastu prób.
– Gracze pierwszej piątki muszą wychodzić na parkiet z większą intensywnością i energią – mówił po meczu SVG, niezadowolony z postawy w obronie swoich graczy. Drummond w pierwszych trzech kwartach był regularnie ogrywany przez bardziej doświadczonego Grega Monroe. Były kolega z drużyny Andre świetnie czuł się na parkiecie, na którym niegdyś występował regularnie. Zdobył 18 punktów i 10 zbiórek.
Z double-double 21 punktów, 12 zbiórek. starcie skończył Giannis Antetokpunmpo. Dołożył 5 asyst i 2 bloki. Aż 27 punktów zapisał na swoje konto Khirs Middleton. – Zagraliśmy naprawdę dobrą obronę w ostatnim posiadaniu broniąc ten rzutu za trzy. Jednak piłka wpadła w ręce najlepszego ofensywnego zbierającego w lidze. Zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy, a i tak przegraliśmy mecz – mówił Jason Kidd.
Bucks na kolejne starcie jadą do Cleveland, z kolei Pistons będą gościć u siebie Orlando Magic.
[ot-video][/ot-video]
DENVER NUGGETS – CLEVELAND CAVALIERS 91:124
[ot-video][/ot-video]
PHILADELPHIA 76ERS – INDIANA PACERS 75:91
[ot-video][/ot-video]
ORLANDO MAGIC – BOSTON CELTISC 96:107
[ot-video][/ot-video]
WASHINGTON WIZARDS – ATLANTA HAWKS 117:102
[ot-video][/ot-video]
SACRAMENTO KINGS – CHICAGO BULLS 102:109
[ot-video][/ot-video]
GOLDEN STATE WARRIORS – MINNESOTA TIMBERWOLVES 109:104
[ot-video][/ot-video]
MEMPHIS GRIZZLIES – PHOENIX SUNS 103:97
[ot-video][/ot-video]
fot. Keith Allison, Creative Commons
Obserwuj @mkajzerek
Obserwuj @PROBASKET