Za nami już cały All-Star Week, zwieńczony jak zwykle Meczem Gwiazd. W najwazniejszej imprezie weekendu górą była młoda ekipa The Stars, prowadzona przez Anthony’ego Edwardsa, wybranego na końcu MVP całego wydarzenia.
Adam Silver próbuje ratować Mecz Gwiazd NBA żonglując rok w rok formatami rozgrywki. Ma być to odpowiedź na od lat zanikające w All-Star Game emocje. Tegoroczny format okazał się (prawie w całości) strzałem w dziesiątkę. Oprócz bardzo jednostronnego finałowego starcia, dostaliśmy całkiem interesujący turniej, w którym zawodnicy nie grali może na 100%, ale pewnie nawet na 80%, a niektórzy i na 90%. Tak: Dało się to oglądać!
Wygląda na to, że poza sprzyjającym formatem, gwiazdy NBA potrzebowały jakiejś iskierki, która podniesie trochę emocjonalną stawkę. Tą iskrą okazał się Victor Wembanyama. Młody zawodnik San Antonio Spurs wyszedł na parkiet i chciał ten turniej wygrać. Nie potrafił choćby ukryć frustracji po rzucie na zwycięstwo rywali:
– Nie będę kłamał, Wemby narzucił rytm. Wyszedł na boisko i zaczął grać twardo, więc trudno było na to nie zareagować i tak się jakoś udało – tłumaczył MVP Meczu Gwiazd, Anthony Edwards.
W tegorocznym All-Star Game dostaliśmy trzy drużyny. Byli to złożeni z młodych Amerykanów Stars, zdecydowanie bardziej doświadczeni Amerykanie w ekipie Stripes, i reszta świata pod szyldem World. Drużyny rozegrały 12-minutowe starcia w formacie „każdy-z-każdym”, by dwie najlepsze spotkały się w finale. Ten okazał się „derbami USA”, czyli de facto starciem młodzieży ze starszymi graczami. Niestety, zna samym finiszu zabrakło emocji, które obserwowaliśmy w „fazie grupowej”. Młodzi poradzili sobie bez najmniejszego problemu, wygrywając ostatecznie cały turniej. Gdyby tylko finalna rozgrywka była bardziej zacięta, moglibyśmy bez cienia wątpliwości mówić o najlepszym All-Star Game od lat. Wciąż było jednak całkiem dobrze.
Dobrze bawił się napewno były prezydent Stanów Zjednoczonych, Barrack Obama:
Stars – World 37:35 (OT)
- Pierwszym starciem był mecz młodych Amerykanów z drużyną Reszty Świata. Choć w składzie Stars był Jalen Duren, do rzutu sędziowskiego wyszedł Anthony Edwards. Victor Wembanyama nie przyszedł jednak żartować – już w pierwszym posiadaniu pokazał, że zamierzał grać tej nocy w koszykówkę, a nie się wygłupiać:
- Wembanyama rozegrał kapitalne 10 minut, zdobywając 14 punktów (4/5 z gry), 6 zbiórek i aż 3 bloki. Obok takich tuzów jak Nikola Jokic czy Luka Doncic, to Wemby był motorem napędowym ekipy i najbardziej zdeterminowanym graczem na placu. Wsparł go Karl-Anthony Towns, zdobywając 10 punktów i oddając dość szalone trójki (trafił 2/3). To zresztą właśnie trójka Townsa z logo na nieco ponad cztery minuty przed końcem wyprowadziła Team World na prowadzenie 26:17. Sprawa jednak bynajmniej nie była jeszcze rozstrzygnięta.
- Przez kolejne kilka minut Team Stars sukcesywnie odrabiał straty, aż w ostatniej minucie obudził się Anthony Edwards, trafiając za trzy na remis i jak się okazało na dogrywkę:
- W granej do pięciu punktów dogrywce Edwards otworzył trafionym fadeaway’em, a na trójkę Wembanyamy zwycięską trójką odpowiedział Scottie Barnes:
- Anthony Edwards był najlepszym strzelcem swojego zespołu z dorobkiem 13 punktów w dziewięć minut gry. Drużynie Reszty Świata nie pomógł fakt, że tylko po pięć minut zagrali Nikola Jokic (0/1 z gry) i Luka Doncic (1/3), a wszystkie swoje sześć rzutów spudłował Jamal Murray.
- Postawa najwiekszych gwiazd nie pozostała niezauważona: – Z całym szacunkiem do Luki i Jokicia, ale jako dwóch najlepszych graczy w lidze, nie starali się, żeby pograć w All-Star Game – skwitował ich występ Anthony Edwards.
Stripes – Stars 42:40
- W drugim meczu Stars stanęli naprzeciw starszych kolegów z drużyny Stripes. Wyrównane starcie przez większość czasu prowadzili Stripes, grający bez nominalnego centra. W ich small-ballowym ustawieniu rolę środkowego odgrywał Kevin Durant, który oprócz pięciu punktów zanotował przede wszystkim aż trzy przechwyty. Najlepszym punktującym weteranów byli Jaylen Brown (11 pkt) i LeBron James (8 pkt).
- Po dogrywce w pierwszym meczu, w drugim także dostaliśmy zaciętą końcówkę. Anthony Edwards – biorący tej nocy ciężar gry na siebie – zaliczył kontaktowe trafienie na 37:39 przy nieco ponad 30 sekundach na zegarze. Chwilę później przechwycił piłkę i trafił trójkę w kontrze, wyprowadzając Team Stars na prowadzenie.
- Ostatnie słowo należało jednak do Team Stripes i De’Aarona Foxa. Donovan Mitchell pięknie odnalazł go podaniem w rogu boiska, a ten trafił trójkę, która okazała się game-winnerem:
Stripes – World 48:45
- Skoro drużyny Stars i Sripes wygrały po jednym meczu, ostatnie starcie było walką o wszystko dla Team World. Musieli wygrać, żeby awansować do finału. Mecz miał więc namacalną stawkę.
- Victor Wembanyama tę stawkę czuł. W przeciągu 10 minut trafił 6/8 z gry na 19 punktów i wydawać by się mogło, że takim występem zdominuje mecz. Nic bardziej mylnego.
- Po drugiej stronie grał bowiem Kawhi Leonard, który dał w tym meczu najbardziej szalony występ nocy. Spędził na boisku pełne 12 minut, w trakcie których trafił 11/13 prób, zdobywając 31 punktów – niewiarygodne liczby w przeciągu czegoś, co możemy okreslić jedną kwartą:
- Pomimo wybitnej postawy Leonarda, mecz był wyrównany. Dopiero trójką na cztery sekundy przed końcem Kawhi Leonard wyprowadził Team Stripes na prowadzenie 48:45. Victor Wembanyama próbował jeszcze trójki na dogrywkę, ale bez powodzenia:
Finał: Stripes – Stars 21:47
- No więc przyszedł czas na finał… Czyli jedyny element tej nocy, który absolutnie zawiódł. Młode wilki pokazały weteranom, że w NBA nadchodzi zmiana pokoleniowa. Szkoda, że weterani nie dali nam jednak przy tym nieco więcej emocji.
- Team Stripes pierwszy rzut z gry trafili dopiero po czterech minutach meczu. Rywale mieli już wówczas na koncie 12 punktów. Początek napędził Tyrese Maxey, który był autorem aż siedmiu z tych 12 oczek.
- Kiedy Stripes zaczęli się powoli rozkręcać, ostatecznie zahamował ich Anthony Edwards. Lider ekipy Stars i MVP całego wydarzenia zdobył siedem kolejnych punktów, kompletnie zamykając mecz:
- Jaylen Brown szarpał, ale spudłował wszystkie siedem trójek. LeBron James do pięciu punktów dorzuciłdwie straty. Po drugiej stronie zaś dziewięc punktów zdobył wspomniany Tyrese Maxey, a po osiem Anthony Edwards i Chet Holmgren:










