Royce O’Neal z Phoenix Suns trafił za trzy na sekundę przed końcem, pogrążając Los Angeles Lakers. Kon Knueppel pobił rekord trójek trafionych w jednym sezonie przez debiutanta, a Charlotte Hornets pewnie pokonali Indiana Pacers. 40 punktów Kevina Duranta pomogło Houston Rockets w ograniu Orlando Magic. Tyrese Maxey do spółki z Joelem Embiidem pozwolili utrzymać Philadelphia 76ers prowadzenie nad Miami Heat do samego końca. Saddiq Bey rzucił 42 punkty, a jego New Orleans Pelicans pokonali tankujących Utah Jazz. San Antonio Spurs wygrali 11. mecz z rzędu, tym razem nad Brooklyn Nets. Chicago Bulls przegrali z Portland Trail Blazers i tym samym zakończyli luty bez wygranej. Anthony Edwards i jego 31 punktów dało Minnesota Timberwolves zwycięstwo nad Los Angeles Clippers.
Indiana Pacers — Charlotte Hornets 109:133
- Bezspornym faworytem tego spotkania byli Charlotte Hornets, jednak mimo tego Indiana Pacers rozpoczęli mecz, grając jak równy z równym. Po rzucie trzypunktowym Andrew Nembharda gospodarze prowadzili 14:7, z czasem okazało się, że to największa przewaga, jaką wypracowała dziś ekipa z Indianapolis. Podopieczni Ricka Carlisle’a konsekwentnie punktowali, lecz Hornets utrzymywali się w grze dzięki świetnej skuteczności rzutów dystansowych (7/14 zza łuku w pierwszej kwarcie). Otwierająca odsłona zakończyła się prowadzeniem Pacers 34:31.
- Druga ćwiartka przybrała zgoła inny obraz i de facto pogrążyła nadzieje gospodarzy, którzy trafili wówczas zaledwie 3 z 19 rzutów z gry. Nietrudno się domyślić, że Hornets wykorzystali niedyspozycję strzelecką rywali i schodząc do szatni, ekipa Charlesa Lee prowadziła niemalże 20 punktami (67:46).
- Po przerwie Pacers nie byli w stanie dokonać spektakularnego powrotu, ani też wyraźnie zmniejszyć stratę do rywali. W trzeciej kwarcie swoje momenty miał Jarace Walker czy Micah Porter, jednak to było zbyt mało, by wyrównać produktywność w ataku Brandona Millera z przeciwnej drużyny, który tylko w tej odsłonie zaaplikował rywalom 19 punktów.
- Również w ostatnie ćwiartce obraz gry nie uległ zmianie, warto jednak wspomnieć o wyczynie Kona Knueppela, który trafiając trójkę na 9:41 do końca meczu, pobił rekord trafionych rzutów trzypunktowych przez debiutanta. Było to jego 207. celne trafienie zza łuku (najlepszy wynik w lidze).
- Ostatecznie przyjezdni z Charlotte bez problemu dowieźli wygraną do końca, utrzymując prowadzenie w okolicach 30 „oczek”.
- Najlepszym strzelcem w zwycięskiej ekipie był Brandon Miller, autor 33 punktów (11/19 z gry, w tym 6/11 zza łuku). Kapitalne zawody rozegrał też Kon Knueppel, który uzbierał 28 „oczek”, trafiając 10/17 prób z gry oraz spektakularne 8/12 prób trzypunktowych. Moussa Diabate zanotował double-double w postaci 14 punktów i 11 zbiórek, a LaMelo Ball zakończył mecz z dorobkiem 20 punktów i ośmiu asyst. Po stronie Pacers 20 „oczek” i siedem asyst uzbierał Andrew Nembhard, a Micah Porter dorzucił 19 punktów, trafiąc przy tym 5/7 prób zza łuku.
Autor: Antoni Wyrwiński
Philadelphia 76ers — Miami Heat 124:117
- Tyrese Maxey pobił rekord liczby trafionych rzutów za trzy punkty w historii Philadelphia 76ers, należący wcześniej do Allen Iverson i poprowadził swój zespół do zwycięstwa nad Miami Heat. Maxey zakończył mecz z pięcioma trafionymi trójkami, 28 punktami i 11 asystami, pomagając Sixers utrzymać kontrolę po roztrwonieniu 16-punktowego prowadzenia z pierwszej połowy.
- W połowie pierwszej kwarty 25-latek miał na koncie 882 trafienia zza łuku — trzy mniej niż Iverson — a rekordową trójkę trafił na 1:38 przed końcem tej części gry. W połowie swojego szóstego sezonu ma już 887 trafionych rzutów za trzy, podczas gdy Iverson ustanowił poprzedni rekord w trakcie ponad 10 sezonów gry w Filadelfii.
- Wsparcie dali m.in. Joel Embiid – 26 punktów, 11 zbiórek oraz Kelly Oubre Jr – 21 punktów. Dla Sixers to trzecia wygrana z rzędu. Po stronie Miami najlepszy był Bam Adebayo z 29 punktami i 14 zbiórkami, a Tyler Herro dołożył 25 punktów.
- Sixers prowadzili do przerwy 73:57, ale Miami odrobiło straty i doprowadziło do remisu pod koniec trzeciej kwarty. W końcówce goście objęli prowadzenie po trójce Herro na 2:44 przed końcem, jednak nie zdobyli już żadnych punktów. Maxey trafił dwa rzuty wolne, a chwilę później asystował przy trójce Oubre, która ponownie dała prowadzenie Filadelfii. Embiid przypieczętował zwycięstwo trójką na 29,2 sekundy przed końcem.
Autor: Michał Kajzerek
Atlanta Hawks — Washington Wizards 126:96
- Nawet mimo nieobecności dwóch kluczowych zawodników rotacji (Jalena Johnsona i Nickeila Alexandera-Walkera) Atlanta Hawks byli oczywistym faworytem tego meczu. Ostatnio bezproblemowo ograli Washington Wizards, zatem dzisiaj mieli zamiar powtórzyć rezultat sprzed dwóch dni.
- Najlepiej losy spotkania opisuje fakt, że przyjezdni ze stolicy USA ani razu nie byli na prowadzeniu. W pierwszej kwarcie Hawks narzucili rywalom warunki gry, a oni nie byli w stanie nic z tym zrobić. Schodząc do szatni, gospodarze mieli 20-punktową przewagę (76:56), a dwóch zawodników, których Wizards wytransferowało półtora miesiąca temu (C.J. McCollum i Corey Kispert) mieli do przerwy zgromadzone po 22 punkty.
- Po przerwie skuteczność gospodarzy nie była już tak imponująca, jednak Wizards nie wykorzystali gorszego fragmentu rywali i prowadzenie Hawks nadal nie było zagrożone. W konsekwencji zespół z Atlanty odzyskał pewność siebie i do końca spotkania tylko powiększył przewagę, która w ostatecznym rozrachunku osiągnęła 30 punktów (96:126).
- Kluczową postacią po stronie wygranych był Corey Kispert, który ustanowił nowy rekord kariery (33 punkty) przeciwko swojej byłej drużynie, trafiając przy tym 6 z 11 prób zza łuku. Również C.J. McCollum dobrze się spisał, notując przy swoim nazwisku 25 punktów. Double-double dorzucił Dyson Daniels (13 punktów, 11 asyst oraz pięć przechwytów), a Jonathan Kuminga w drugim meczu w barwach Hawks zanotował 17 punktów i dziewięć zbiórek.
- Po stronie Wizards zawiodła dziś skuteczność, która wyniosła zaledwie 36/94 celne rzuty, czyli niewiele ponad 38 proc. Mimo tego aż siedmiu zawodników uzyskało dwucyfrową zdobycz punktową, z czego najwięcej (14 „oczek”) miało czterech, między innymi Will Riley czy Tre Johnson.
Autor: Antoni Wyrwiński
Brooklyn Nets — San Antonio Spurs 110:126
- San Antonio Spurs nie mieli problemów tej nocy i pewnie pokonali Brooklyn Nets w Nowym Jorku. To już 11. kolejne zwycięstwo ekipy prowadzonej przez Mitcha Johnsona. Goście zdobyli prowadzenie już po 13 sekundach i nie oddali go aż do końca spotkania.
- Największy „zryw” Nets mieli w trzeciej kwarcie, którą otworzyli wynikiem 13 do 4 i zniwelowali straty do zaledwie sześciu punktów. Michael Porter Jr. skupił się na zdobywaniu punktów; zdobył aż 25 punktów i 14 zbiórek (miał tylko jedną asystę!). Był najlepszym strzelcem tego meczu, ale oddał bardzo dużo rzutów, a jego skuteczność pozostawiała trochę do życzenia. Day’Ron Sharpe dołożył double-double w postaci 14 punktów i 11 zbiórek, natomiast debiutant Egor Demin rozdał dziewięć asyst.
- Po stronie Spurs szansę do gry otrzymała prawktycznie cała rotacja. Nie musieli się zbytnio przemęczać, co pokazują „skromne” w ataku linijki gwiazd – np. Victor Wembanyama z 12 punktami, ośmioma zbiórkami, pięcioma asystami, dwoma przechwytami i dwoma blokami. Najbardziej błyszczał Julian Champagnie, który w 24 minuty skomplementował 26 punktów, praktycznie nie pudłując rzutów (w defensywie zaliczył natomiast aż trzy przechwyty i dwa bloki). Stephon Castle dołożył 18 punktów, a De’Aron Fox 14.
- Spurs ambitnie walczą o 1. miejsce Konferencji Zachodniej i przebicie rezultatu z sezonu 2015/16, kiedy mieli aż 13 zwycięstw z rzędu. Z kolei Nets pikują w dół niczym Jets po lepszy wybór w zbliżającym się drafcie i wciąż ogrywają młodych zawodników.
Autor: Marcel Łuczak
Orlando Magic — Houston Rockets 108:113
- Kevin Durant zdobył 26 ze swoich rekordowych w tym sezonie 40 punktów po przerwie, a Houston Rockets odrobili 19-punktową stratę do Orlando Magic w mniej niż cztery minuty i wygrali mecz. Reed Sheppard wszedł dla Rockets z ławki i dołożył 20 punktów, trafiając pięć rzutów za trzy w drugiej połowie. Alperen Sengun zanotował 16 punktów, sześć zbiórek i pięć asyst.
- Najlepszym strzelcem Orlando był Desmond Bane z dorobkiem 30 punktów. Paolo Banchero dołożył 19 punktów, dziewięć asyst i osiem zbiórek. Magic prowadzili 76:57 na pięć minut przed końcem, gdy Banchero zamienił przechwyt Jalena Suggsa na punkty. Rockets odpowiedzieli serią 21:0 w kolejnych trzech i pół minuty. Sheppard trafił wtedy trzy rzuty za trzy i zdobył 11 punktów, a Houston wyszło na jednopunktowe prowadzenie.
- W połowie czwartej kwarty trzy kolejne trafienia Bane’a pozwoliły Magic odzyskać pięciopunktową przewagę, jednak wtedy Durant zdobył siedem punktów z rzędu dla Rockets, a następnie asystował przy lay-upie Senguna, który dał Houston prowadzenie na dobre — 101:100 na 3:07 przed końcem. W kolejnych minutach goście budowali przewagę.
Autor: Michał Kajzerek
Chicago Bulls — Portland Trail Blazers 112:121
- W spotkaniu było aż 17 zmian prowadzenia i 13 remisów. Dla Bulls jest to już 12. porażka z rzędu.
- Liderem Portland był Jerami Grant, który zdobył 27 punktów i odegrał kluczową rolę w końcówce. Bardzo solidnie zaprezentował się Robert Williams III, który zanotował double-double: 14 punktów, 14 zbiórek oraz 3 bloki w zaledwie 23 minuty gry.
- Toumani Camara dołożył 16 punktów i ważne rzuty wolne w decydującym momencie, a Vit Krejci zaliczył 14 punktów, 3 zbiórki i 2 asysty w 19 minut.
- Chicago Bulls nie poddało się bez walki. Matas Buzelis był najlepszym strzelcem Bulls (20 punktów), Tre Jones dorzucił 19, Josh Giddey miał 15 punktów i 9 asyst, a Nick Richards zanotował double-double (14 punktów, 10 zbiórek).
- W czwartej kwarcie Bulls zdołali odrobić straty nawet do trzech punktów (105:108), ale wtedy Grant trafił kluczową trójkę dla Portland Trail Blazers.
Autorka: Martyna Kucybała
Dallas Mavericks — Sacramento Kings 121:130
- Dallas Mavericks przegrali na własnym terenie z… Sacramento Kings, którzy wciąż mają najgorszy bilans w całej lidze. Klub z Kalifornii wygrał dwa z trzech ostatnich meczów!
- Naji Marshall gra najlepszy sezon w swojej karierze i uważam, że mimo braku rzutu z dystansu, będzie latem gorącym nazwiskiem na rynku. Dzisiaj, pod nieobecność Coopera Flagga, to on przejął stery i zaliczył aż 36 punktów (jego najlepszy wynik w tym sezonie), dokłdając do tego 10 zbiórek i sześć asyst. Khris Middleton, który również intensywnie myśli o swojej przyszłości, dołożył 17 punktów. Klay Thompson zaledwie osiem „oczek”.
- Dallas zmniejszyło stratę z 17 punktów w czwartej kwarcie do dwóch na niecałe dwie minuty przed końcem, ale Sacramento zdobyło ostatnie siedem punktów, zaczynając od dobitki Preciousa Achiuwy po własnym niecelnym rzucie przy kończącym się czasie na wykonanie akcji.
- To właśnie Achiuwa zaskakująco okazał się najważniejszym elementem w zwycięstwie. Kings, którzy podobnie zresztą jak ich rywale, mieli długą listę nieobecności. Reprezentant Nigerii ustalił rekord swojej kariery, zdobywając 29 punktów (zebrał też 12 piłek). Max Raynaud dołożył 22 punkty i cały czas pnie się w rankingu najlepszych debiutantów tego sezonu.
Autor: Marcel Łuczak
Phoenix Suns — Los Angeles Lakers 113:110
- Jeszcze na sześć i pół minuty przed końcem meczu Lakers przegrywali różnicą 12 punktów. Przyjezdni byli jednak w stanie się zebrać i na minutę przed końcową syreną wyrównali po trójce Austine’a Reavesa. W odpowiedzi Royce O’Neal trafił za dwa po zbiórce ofensywnej. Niedługo później LeBron James ponownie wyrównał stan rywalizacji, dobijając niecelną próbę Marcusa Smarta.
- Suns dostali 22 sekundy na przeprowadzenie akcji, która da im zwycięstwo. Grayson Allen wszedł na kosz, odegrał do ustawionego w rogu Collina Gillespiego, który natychmiast podał do Royce’a O’Neala, a ten bez zastanowienia przymierzył za trzy. Na zegarze pozostało 0,9 sekundy do końcowej syreny – Lakers rozpisali dobrą akcję, Reaves dostał piłkę w rogu, ale jego rzut z dogodnej pozycji jedynie obił obręcz.
- Mecz toczył się od serii punktowej jednej drużyny do drugiej. W pierwszej połowie to Suns mieli 10punktową przewagę, w trzeciej to Lakers mieli 13 punktów zapasu, które następnie roztrwonili. Ostatecznie nokautujący cios wyprowadzili osłabieni gospodarze, którzy musieli sobie radzić bez Devina Bookera i Dillona Brooksa.
- Wchodzący z ławki Allen zdobył dla Suns 28 punktów i sześć asyst, Gillespie dołożył 21 punktów, trzy zbiórki i trzy asysty, a O’Neal 13 punktów, sześć zbiórek i trzy asysty. Gospodarze przerwali serię dwóch porażek.
- Dla Lakers 41 punktów, osiem zbiórek, osiem asyst i dwa przechwyty miał Luka Doncić, James dołożył 15 punktów, sześć zbiórek i pięć asyst. Reaves zanotował 14 punktów, trzy zbiórki, dwie asysty i dwa przechwyty. Ekipa z Kalifornii przegrała trzeci mecz z rzędu, w tym drugi kolejny rzutem w końcowych fragmentach.
Utah Jazz — New Orleans Pelicans 118:129
- Saddiq Bey zanotował 42 punkty, siedem asyst i pięć zbiórek, Zion Williamson dołożył 20 punktów, sześć asyst, cztery zbiórki i cztery przechwyty, a Pelicans dzięki znakomitej drugiej kwarcie ograli Jazz. Dejounte Murray w drugim meczu po powrocie z kontuzji ścięgna Achillesa miał 17 punktów, dziewięć asyst i trzy zbiórki. Dla Pelicans to trzecie zwycięstwo z rzędu.
- Jazz prowadzili po pierwszej kwarcie punktem, ale jeszcze przed przerwą goście byli w stanie zbudować ogromną, 17-punktową przewagę. W trzeciej kwarcie różnica pomiędzy obiema ekipami wynosiła w pewnym momencie już 27 punktów.
- Dla tankujących Jazz 20 punktów zanotował Brice Sensabaugh, Ace Bailey dołożył 23 punkty i cztery zbiórki. John Konchar rzucił tylko cztery punkty, ale miał do tego pięć zbiórek i pięć przechwytów. Isaiah Collier miał 11 punktów i siedem asyst. Jazz przegrali czwarty mecz z rzędu.
- W barwach gospodarzy zabrakło dzisiaj Lauriego Markkanena, który odniósł kontuzję na treningu. Wcześniej z gry do końca sezonu wyłączeni zostali Jaren Jackson Jr. i Jusuf Nurkić. Ekipa z Salt Lake City straciła też Vince’a Williamsa Jr., który w niefortunny sposób zerwał ACL — został popchnięty przez Tariego Easona z Houston Rockets.
Los Angeles Clippers — Minnesota Timberwolves 88:94
- Anthony Edwards zanotował 31 punktów, pięć asyst i trzy zbiórki, Donte DiVincenzo dołożył 18 punktów, cztery asysty i trzy zbiórki, a Jaden McDaniels miał 12 punktów, siedem zbiórek i trzy przechwyty. To piąta wygrana gości w ostatnich sześciu spotkaniach. Dzisiaj odnieśli zwycięstwo, choć Julius Randle miał tylko cztery punkty, trzy zbiórki i sześć asyst, Rudy Gobert zanotował trzy punkty, ale miał 13 zbiórek i trzy bloki.
- Na 42 sekundy przed końcem Edwards trafił za trzy ponad dwoma obrońcami, dając Timberwolves 4-punktowe prowadzenie. – Wydaje mi się, że każdy rzut, który oddaję, jest dobry. Mój trener może mieć rację, koledzy z drużyny też, czasem powinienem podać piłkę. Ja wolę ufać sobie i oddawać te rzuty – stwierdził Edwards.
- Dla Clippers 18 punktów i dwa bloki zanotował Derrick Jones Jr., Bennedict Mathurin miał 14 punktów, sześć zbiórek i dwie asysty (ale też sześć strat). Gospodarze, którzy grali dzisiaj bez Kawhia Leonarda, przegrali trzeci mecz z rzędu.
- Na początku trzeciej kwarty doszło do lekkiego spięcia. Kris Dunn zaczepił McDanielsa po tym, jak faulował on przy próbie wjazdu na kosz Mathurina. W przepychankę zaangażowali się wszyscy gracze obecni na parkiecie.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!










