Za nami siedem spotkań, z których niewiele zakończyło się niestety na styku. Najwięcej emocji dostarczyło starcie Bulls z Jazz, w którym dopiero karkołomna akcja Chicago na kilka sekund przed końcem pozwoliła im zwyciężyć. Szyki prawie pokrzyżował im jednak rezerwowy Jazz, zaliczając wyjątkowy wynik punktowy z ławki. Emocje mieliśmy też w starciu Pelicans, dla których końcówkę meczu z Nets uratował Saddiq Bey. Poza tym dostaliśmy przerwanie mini-serii Pacers, niespodziewane zwycięstwo Kings nad Knicks, czy – niestety – kontuzje Coopera Flaga i Jalena Brunsona.
Indiana Pacers – Toronto Raptors 101:115
- To by było na tyle, jeśli chodzi o trzymeczową (drugą najdłuższą dotychczas w lidze!) serię zwycięstw Indiana Pacers. Tym razem wynikiem 115:101 dość pewnie pokonali ich Toronto Raptors, odnosząc trzecie zwycięstwo w ich trzecim bezpośrednim spotkaniu w tym sezonie.
- Mecz od początku ułożył się po myśli Raptors. Już po pierwszej kwarcie prowadzili 39:18, trafiając 16 z 22 rzutów (w tym 4/5 za trzy) przy fatalnej skuteczności Pacers (6/18). Kluczowe role odegrali Brandon Ingram i Scottie Barnes. Ten pierwszy zdobył w pierwszej kwarcie 8 punktów, a drugi dołożył 10.
- Scottie Barnes na pełnym luzie radzi sobie z podwojeniami:
- Ingram zakończył mecz z 30 punktami (12/23 z gry), w tym dwoma kluczowymi trójkami z rzędu w samej końcówce, gdy Pacers próbowali wrócić do gry (zbliżyli się na 103:99). Barnes z kolei zaliczył 26 punktów, siedem zbiórek i 13 asyst na dobrej skuteczności 10/16 z gry. Z ławki świetnie spisał się Gradey Dick, dokłądając 21 punktów i 11 zbiórek.
- Najlepszym strzelcem Pacers był Pascal Siakam z 26 punktami i 10 zbiórkami, ale tym razem zabrakło więcej opcji w ataku. Aaron Nesmith trafił zaledwie 1/12 oddanych rzutów, pudłując wszystkie osiem trójek.
Philadelphia 76ers – Cleveland Cavaliers 107:133
- Cleveland Cavaliers pewnie pokonali Philadelphia 76ers 133:107 dzięki świetnej postawie Donovana Mitchella, który zdobył 35 punktów i 9 asyst.
- Cavaliers nawet na chwilę nie dopuścili do tego, by 76ers byli w tym meczu. Przewaga w połowie pierwszej kwarty zaczęła sięgać 15 punktów, a po spokojniejszej drugiej kwarcie, w trzeciej znów wzrosła do ponad 20. To właśnie trzecia kwarta była największym popisem Donovana Mitchella – w niej zdobnył 20 z 33 punktów swojego zespołu, de facto zamykając to starcie. Kibice Sixers szybko zaczęli opuszczać halę.
- Niestety dla Cleveland, Darius Garland, który rzucił 20 punktów (8/13 z gry), musiał opuścić parkiet pod koniec trzeciej kwarty po urazie prawej stopy odniesionym podczas walki o piłkę. To kolejny problem zdrowotny dla All-Stara, który w czerwcu przeszedł operację lewego dużego palca u nogi. Garland, choć wolno się w tym sezonie rozkręcał, ostatnio grał świetnie, w styczniu notując średnio 20 i siedem asyst punktów na mecz.
- Po stronie 76ers Joel Embiid zdobył 20 punktów i w pierwszej kwarcie trafił trójkę, dzięki której jako siódmy zawodnik w historii klubu osiągnął barierę 13 000 punktów kariery. Paul George dołożył 17 oczek. Drużyny zmierzą się ponownie w piątek.
Chicago Bulls – Utah Jazz 128:126
- Chicago Bulls pokonali Utah Jazz 128:126 po zaciętym starciu, w którym decydujący rzut oddał Nikola Vucevic. Serbski center zdobył layup na 4 sekundy przed końcem spotkania i zakończył wieczór z 35 punktami, prowadząc Bulls do cennego zwycięstwa.
- Na nieco ponad pięć minut przed końcem Jazz tracili 12 punktów do Bulls, ale doprowadzili do remisu 126:126 po layupie Brice’a Sensabaugh na 28,5 sekundy przed syreną. Po niecelnym rzucie Coby’ego White’a, Okoro ledwo zebrał piłkę przy linii bocznej, podał do Tre Jonesa, a ten znalazł otwartą pozycję dla Vucevica pod koszem – stamtąd padł zwycięski rzut:
- Keyonte George miał jeszcze szansę na zwycięstwo, ale jego trójka nie znalazła drogi do kosza.
- To Bulls narzucali tempo, jednak Utah postawiło opór dzięki Brice’owi Sensabaugh. Rezerwowy ustanowił nowy rekord kariery, zdobywając 43 punkty, w tym aż 21 już w pierwszej kwarcie. To najwięcej punktów zdobytych przez rezerwowego w pierwszej kwarcie od sezonu 1996/97.
- Chicago grało bez Josh Giddeya (mięsień dwugłowy), a poza Vucevicem punktowała głównie ławka: Ayo Dosunmu (15 punktów i sześc asyst), Patrick Williams (13 punktów) i Jalen Smith (12 punktów i 10 zbiórek).
- Jazz grali bez Lauri Markkanena (choroba). Najlepszym ich zawodnikiem obok Sensabaugh był Keyonte George z dorobkiem 25 punktów i siedmiu asyst. Kyle Filipowski dołożył 19 punktów
New Orleans Pelicans – Brooklyn Nets 116:113
- New Orleans Pelicans pokonali Brooklyn Nets 116:113, odnosząc dopiero drugie zwycięstwo w ostatnich 13 meczach. Kluczową rolę odegrał Saddiq Bey, który w ostatniej minucie najpierw trafił wyrównującą trójkę, potem zamienił ofensywną zbiórkę na punkty, a na koniec dobił dwa rzuty wolne po celowym faulu.
- Nets bardzo dobrze wesezli w mecz. Egor Demin trafił cztery z pierwszych pięciu trójek, a Nets szybko odskoczyli na +12. Do przerwy prowadzili już jednak tylko 55:54. Po trzech kwartach był remis 87:87.
- Brooklyn prowadził w końcówce po trójce Egora Demina (17 punktów, 5/8 za trzy), który na 1:28 przed końcem dał Nets przewagę 110:107. Wtedy jednak Bey odpowiedział clutch trójką na wygaśnięcie zegara ataku. Po niecelnej głębokiej trójce Murphy’ego to właśnie Bey zebrał piłkę i dał z góry, a następnie pewnie wykorzystał dwa wolne na 5 sekund przed syreną:
- Nets próbowali jeszcze ostatniej akcji. Michael Porter Jr. (20 punktów) wywalczył piłkę i oddał desperacki rzut zza połowy, ale ten nie wpadł do kosza.
- Trey Murphy III był najlepszym strzelcem Pelicans z 34 punktami, Zion Williamson dołożył 25 oczek, a Yves Missi zanotował double-double z 12 punktów i 12 zbiórek (9 ofensywnych). Dzięki temu New Orleans zdobyło aż 33 punkty z drugiej szansy.
- Zion Williamson wsadził do kosza piłkę razem z Nicolasem Claxtonem:
Dallas Mavericks – Denver Nuggets 109:118
- Denver Nuggets pokonali Dallas Mavericks 118:109, odnosząc ważne zwycięstwo pomimo dramatycznych wydarzeń na parkiecie. Jamal Murray był liderem Nuggets, zdobywając 33 punkty, w tym kluczowe rzuty w końcówce, które pozwoliły gospodarzom utrzymać przewagę.
- Spotkanie zaczęło się sypoać dla Mavs już w drugiej kwarcie. Numer 1 draftu 2025, 19-letni Cooper Flagg, skręcił lewą kostkę podczas akcji w obronie na Peytonie Watsonie. Debiutant upadł, po czym kulejąc zszedł do szatni. Wrócił jeszcze na ostatnie 2:35 przed przerwą (łącznie 6 punktów w 15 minut), ale nie pojawił się już w drugiej połowie na parkiecie:
- Denver kontrolowało przebieg gry, prowadząc nawet 23 punktami w trzeciej kwarcie. Mavericks odpowiedzieli w czwartej odsłonie, redukując stratę do pięciu punktów po trójce Ryana Nembharda. Wtedy jednak Tim Hardaway Jr. (były gracz Dallas) trafił trójkę, rozpoczynając run 13:2. Murray przypieczętował serię swoją trójką, przywracając Nuggets komfortową przewagę 101:85.
- Aaron Gordon dołożył 22 punkty, a Peyton Watson 18. Po stronie Mavericks Naji Marshall rzucił 24 punkty, Brandon Williams 20, ale zespół fatalnie pudłował z dystansu – zaledwie 5/34 za trzy (14,7%).
- Dallas zmaga się z poważnymi problemami kadrowymi. W drugiej połowie nie zagrał też Daniel Gafford (skręcenie prawej kostki). Anthony Davis (uszkodzenie więzadeł lewej dłoni) ma pauzować około sześciu tygodni, a Dereck Lively II jest poza grą do końca sezonu po operacji stopy. Mavericks bez trójki kluczowych wysokich graczy nie byli w stanie zatrzymać Nuggets, grających przecież bez Nikoli Jokicia.
Sacramento Kings – New York Knicks 112:101
- Sacramento Kings, po serii aż siedmiu porażek, wygrywają już trzeci mecz z rzędu. Seria zwycięstw zbiegła się w czasie z trzymeczową karą zawieszenia dla Dennisa Schrodera za próbę uderzenia Luki Doncicia po porażce z Lakers.
- New York Knicks przez większość meczu musieli radzić sobie bez swojego lidera, Jalena Brunsona. Rozgrywający po zaledwie 4 minutach gry opuściuł parkiet z kontuzją kostki, ktrórej pechowo doznał bez kontaktu z rywalem:
- Wynik nie wskazuje na to w pełni, ale był to całkowity blowout. Choć strata Knicks powolutku topniała i na koniec wyniosła „tylko” 11 punktów, to jeszcze na początku czwartej kwarty przekraczała 20, a w trzeciej osiągała 25 punktów. Kings już od początku narzucili tempo, pierwszą kwartę kończąc wynikiem 32:17. Po 10 punktów w pierwszej odsłonie zdobyli Zach LaVine, DeMar DeRozan i Precious Achiuwa, który pod nieobecność Domantasa Sabonisa daje Kings sporo energii pod koszem.
- To dzięki Achiuwie Kings nie odstawali od Knicks na dweskach – oprócz 20 punktów, Achiuwa zdobył 14 zbiórek, z czego aż sześć w ataku. Najlepszym strzelcem kings okazał się jednak DeRozan z dorobkiem 27 punktów. Kolejne 25 dołożył Zach LaVine, a 19 punktów i 11 asyst dorzucił Russell Westbrook.
- Knicks zawiedli głównie strzelecko. Trafili fatalne 8/41 za trzy (19,5%), oraz niespotykanie słabe 15/23 z linii rzutów wolnych (65,2%). Najlepszym punktującym Nowojorczyków okazał się Mikal Bridges z dorobkiem 19 punktów.
Los Angeles Clippers – Washington Wizards 119:105
- Los Angeles Clippers dość pewnie ograli Washington Wizards 119:105, choć w pewnym momencie meczu wysoka przewaga prawie wymknęła im się z rąk. Świetny run Wizards 14:0 w trzeciej kwarcie nie był jednak w stanie odwrócić losów spotkania.
- Clipeprs, po trudsniejszych pierwszych minutach, pierwszą kwartę zamknęli z przewagą 15 punktów, w drugiej powiększając ją do 25 i szykując się na blowout. Wizards mieli w sobie jednak zryw, który w trzeciej kwarcie prawie doprowadził do wyrównania. Run prowadzili głównie Khris Middleton (trzy kolejne trafienia z 13 do 8 punktów straty) i Kyshawn George, który był tej nocy najlepszym strzelcem Wizards z dorobkiem 23 punktów.
- W czwartej kwarcie Clippers wrócili jednak do kontroli przebiegu spotkania. Kolejny kapitalny występ zaliczył Kawhi Leonard, przypominając, że kiedy jest zdrowy, wciąz jest topowym zawodnikiem ligi. Dziś zdobył 33 punkty, cztery asysty i cztery przechwyty, trafiając aż 7/11 z dystansu. Kolejne 22 punkty i dziewięc asyst dodał James Harden. Dużym wsparciem z ławki okazał się debiutant, Yanick Niederhauser. Młody center trafił wszystkie siedem rzutów z gry na 16 punktów, pięc zbiórek i dwa bloki. Był nadwyżką nad Brookiem Lopezemn, który trafił skromne 1/6 za trzy.
- Wizards zabrakło skuteczności. Zatrzymali się na 26,3% za trzy, dostając 0/6 od Buba Carringtona, 2/7 od wspomnianego Gerorge’a, czy 2/6 od Tre Johnsona. W stołecznych barwach wciąż nie zadebiutował jeszcze Trae Young.










