Atlanta Hawks odrobiła w trzeciej kwarcie ponad 20 punktów straty i na początku czwartej kwarty wyszła na prowadzenie w spotkaniu z Golden State Warriors, jednak w decydujących momentach zabrakło sił i Jastrzębie przegrały 92:102. Monta Ellis pudłując rzut wolny w samej końcówce zaprzepaścił szansę na zwycięstwo Indiany Pacers, która przegrała po dogrywce z Miami Heat.

Już w pierwszym spotkaniu tej nocy doszło do niespodzianki. Detroit Pistons pokonali na wyjeździe najlepszy zespół swojej konferencji, Cleveland Cavaliers 96:88. Jednym z kluczy do zwycięstwa było zatrzymanie Lebrona Jamesa na jedynie 12 zdobytych punktach i sześciu stratach. Problemów ze zwycięstwem nie mieli koszykarze Toronto Raptors, którzy prowadzeni przez Kyle’a Lowry’ego (22 punkty, 11 asyst, 11 zbiórek) pokonali New York Knicks 122:95. Kobe Bryant w swoim ostatnim meczu w Milwaukee musiał przełknąć gorycz porażki. Jego Lakers przegrali z Bucks 101:108. Ojcem tego triumfu był bez wątpienia Giannias Antentokounmpo, zdobywca swojego pierwszego triple-double w karierze w postaci 27 punktów, 10 asyst i 12 zbiórek. Po ofensywnym spotkaniu, dość niespodziewanie Minnesotta Timberwolves pokonała Boston Celtics 124:122. Prawdziwym pogromem zakończył się natomiast mecz w Los Angeles, gdzie tamtejsi Clippers przejechali się po Phoenix Suns wygrywając 124:84.

MIAMI HEAT (32-24) – (30-26) INDIANA PACERS 101:93

Grający przy średnio zapełnionej hali, koszykarze Miami Heat od pierwszych minut mieli problemy z wstrzeleniem się do kosza. Nie trafiali z otwartych pozycji, co od razu wykorzystali goście wychodząc na prowadzenie 11:0 po trójce Paula George’a. Pierwsze punkty dla Heat zdobył dopiero w czwartej minucie Goran Dragić.

Problemem gospodarzy nie była jedynie skuteczność rzutowa, ale również straty, które popełniali. Koszykarze Erica Spoelstry poprawili nieco swoją grę po zejściu Amare Stoudamire’a. Choć i tak przy skutecznie grających Pacers wciąż wyglądali dość słabo, tracąc do gości dziesięć punktów po pierwszej kwarcie.

W drugiej kwarcie, grający wciąż bez finezji w ataku, koszykarze Heat stale mieli do odrobienia około 10 punktów względem koszykarzy Pacers. Dopiero w końcówce pierwszej połowy coś się ruszyło w zespole z Florydy. Serię 11-0 w ostatnich trzec minutach drugiej kwarty zapoczątkował Hassan Whiteside, co pozwoliło Heat wrócić do gry jeszcze przed przerwą.

W trzeciej kwarcie gospodarze już nie pozwolili zespołowi z Indianapolis na rozwinięcie skrzydeł i toczyli wyrównany pojedynek. Dobry fragment gry zaliczył Luol Deng, który w krótkim czasie zdobył pięć kolejnych punktów dla Heat, dzięki czemu wyszli wreszcie na prowadzenie. Po drugiej stronie dobrze w ataku radził sobie Paul George, jednak momentami brakowało wsparcia kolegów z zespołu, aby móc ponownie odskoczyć rywalom.

Po jakże wyrównanej trzeciej kwarcie, przyszedł czas na czwartą, w której również walka toczyła się punkt za punkt. Na cztery sekundy przed końcem, przy jednopunktowym prowadzeniu Heat faulowany, ku uciesze kibiców Pacers został Monta Ellis. Ten jednak trafił jedynie jeden rzut, co oznaczało dogrywkę. W niej już nie było, aż tylu emocji i po lepszej grze górą okazali się gospodarze wygrywając ostatecznie 101:93.

[ot-video][/ot-video]

ATLANTA HAWKS (31-27) – (50-5) GOLDEN STATE WARRIORS 92:102

Szybkie akcje kończące się rzutami z dystansu. W ten sposób rozpoczęli spotkanie z Atlanta Hawks koszykarze Golden State Warriors. Jastrzębie próbowały na początku dotrzymywać kroku Mistrzom NBA, jednak szybkość akcji i skuteczność z dystansu sprawiła, że Hawks prowadzili już 14:6.

Po przerwie na żądanie gospodarze co prawda trafili od razu z dystansu, jednak w kolejnych akcjach skuteczność ich zawodziła, co pozwoliło wyjść Warriors na prowadzenie 21:9. Przewaga gości ani przez chwilę nie była zachwiana, a głównodowodzący, Steph Curry miał po pierwszych dwunastu minutach na swoim koncie 10 punktów, 4 asysty oraz 3 zbiórki.

W drugiej kwarcie, pod nieobecność Curry’ego, Warriors stracili odrobinę na swojej skuteczności, co starali się wykorzystać gospodarze, których prowadził Al Horford. Skuteczna gra zawodnika Hawks pozwoliła gospodarzom powoli niwelować straty. Przewaga jednak wciąż wynosiła dziesięć punktów.

Powrót na parkiet Curry’ego zwiększył możliwości Warriors w ataku, co od razu przełożyło się na wynik. Po akcji 2+1 Andre Iguodali na tablicy pojawił się wynik 54:37 dla Warriors. Kwartę zakończył Curry trafiając trudny rzut z półdystansu niemal równo z końcową syreną.

Trzecią kwartę bardzo dobrze rozpoczął mało widoczny w drugiej części Klay Thompson, dzięki jego pięciu punktom przewaga Warriors wzrosła do 22 oczek. Po świetnej akcji duetu Andrew Bogut – Steph Curry na tablicy pojawił się wynik 70:47. Wydawać by się mogło, że w tym spotkaniu losy spotkania są rozstrzygnięte. Jednak niepowtarzalna seria 28:6! pozwoliła gospodarzom zbliżyć się do Mistrzów NBA na jeden punkt, jeszcze przed czwartą kwartą. Jednym z motorów napędowych Hawks, był rezerwowy rozgrywający Dennis Schroder, który w tym fragmencie zdobył 8 punktów.

W czwartej kwarcie gospodarze wreszcie dopięli swego i objęli prowadzenie w spotkaniu. Wówczas do głosu ponownie doszedł Thompson, który dwoma trójkami przywrócił swojej drużynie prowadzenie. Dobra gra Amerykanina również w kolejnych minutach pozwalała gościom utrzymywać prowadzenie.

Swoją obecność na parkiecie po powrocie na parkiet od razu zaznaczył Curry trafiając kolejną w tym meczu trójkę. Po tym trafieniu goście nieco odetchnęli, ponieważ prowadzili wówczas 91:84. Po drugiej stronie parkietu nie do przejścia wydawał się być Andrew Bogut, który jak natchniony blokował rzuty rywali.

Widać było jak wiele kosztowała trzecia kwarta zawodników Hawks. Z czasem, w czwartej kwarcie popełniali proste błędy, które wykorzystywali Warriors, dzięki czemu sukcesywnie powiększali swoje prowadzenie. Ostatecznie Warriors pokonali Hawks 102:92.

[ot-video][/ot-video]

CLEVELAND CAVALIERS (40-15) – (28-29) DETROIT PISTONS 88:96

[ot-video][/ot-video]

NEW YORK KNICKS (24-34) – (37-18) TORONTO RAPTORS 95:122

[ot-video][/ot-video]

MILWAUKEE BUCKS (24-33) – (11-47) LOS ANGELES LAKERS 101:108

[ot-video][/ot-video]

MINNESOTTA TIMBERWOLVES (18-39) – (33-25) BOSTON CELTICS 124:122

[ot-video][/ot-video]

LOS ANGELES CLIPPERS (37-19) – (14-43) PHOENIX SUNS 124:84

[ot-video][/ot-video]