Tej nocy nie zabrakło kontrowersji i dramatycznych końcówek oraz sensacji. Detroit Pistons rozbili New York Knicks. W Oklahomie doszło do jednej z największych niespodzianek sezonu, a w Filadelfii Nuggets udowodnili, że nawet bez gwiazd da się walczyć do końca. Do tego duże kontrowersje w Los Angeles, w których z parkietu wyrzucony został Steve Kerr, oraz kolejny świetny mecz Portland Trail Blazers. Działo się!
Detroit Pistons – New York Knicks 121:90
- Koszykarze Detroit Pistons odnieśli zwycięstwo nad New York Knicks, wygrywając 121:90. Bohaterem spotkania był Cade Cunningham, który zanotował 29 punktów i 13 asyst.
- Detroit prowadziło do przerwy 64:54, a Cunningham miał wtedy na koncie 14 punktów i siedem asyst. Choć Knicks imponowali skutecznością w pierwszej połowie (53,8% z gry i 57,1% za trzy), przegrywali walkę w pomalowanym, gdzie Detroit zdobyło aż 36 punktów.
- Kluczowy moment meczu nastąpił po przerwie. Pistons rozpoczęli trzecią kwartę od serii 19-5 trwającej ponad osiem minut. Cunningham zdobył w tym fragmencie 15 punktów i asystował przy pozostałych koszach zespołu, a przewaga gospodarzy urosła do 24 punktów. Knicks spudłowali 14 z pierwszych 16 rzutów w drugiej połowie, podczas gdy Detroit konsekwentnie punktowało spod kosza.
- W zespole z Detroit Javonte Green dorzucił 17 punktów, a Jaden Ivey 16. Pistons wygrali walkę pod tablicami 44–30 oraz zdobyli 52 punkty w pomalowanym, przy zaledwie 34 rywali. Dla Knicks najwięcej punktów zdobył Jalen Brunson (25), a Miles McBride dołożył 17. Knicks ponieśli tym samym czwartą porażkę z rzędu.
Boston Celtics – Chicago Bulls 115:101
- Boston Celtics pokonali Chicago Bulls 115:101. Celtics pozwolili rywalom zdobyć zaledwie 33 punkty przed przerwą, co ustawiło przebieg całego spotkania.
- Najskuteczniejszy w barwach Bostonu był Anfernee Simons z 27 punktami, a Payton Pritchard dołożył 21. Pod koszami wyróżnił się Neemias Queta, który zanotował double-double: 13 punktów i 13 zbiórek.
- Jaylen Brown, dzień po wyrównaniu swojego rekordu kariery (50 punktów przeciwko Clippers), tym razem został dobrze zatrzymany przez obronę Bulls i zdobył 14 punktów, trafiając tylko 6 z 24 rzutów z gry.
- Byki od początku miało ogromne problemy ze skutecznością. Po pierwszej kwarcie przegrywali 17 punktami, a w drugiej, mimo celności na poziomie zaledwie 32,7% w końcowych minutach, Boston powiększył przewagę do 49:27 po rzucie Browna z półdystansu. Rzut Pritcharda za trzy punkty równo z syreną ustalił wynik do przerwy na 54:33.
- Byki były blisko ustanowienia klubowego rekordu najmniejszej liczby punktów zdobytych w jednej połowie (23), ale Jevon Carter trafił dwie trójki i ostatecznie nie ustanowili niechlubnego rekordu. Chicago spudłowało 20 z pierwszych 23 rzutów zza łuku, przy czym Boston również nie imponował skutecznością dystansową (5/19 na starcie).
- W drugiej połowie Byki próbowały wrócić do gry. Po trafieniu Nikoli Vucevicia za trzy punkty na 3:34 przed końcem strata zmalała do 106:96, jednak drużyna z Bostonu zachowała spokój i dowiozła zwycięstwo.
Toronto Raptors – Atlanta Hawks 118:100
- Toronto Raptors pokonali Atlantę Hawks 118:100, a jednym z bohaterów meczu był debiutant Collin Murray-Boyles. Rookie zdobył 17 punktów, do których dołożył siedem zbiórek i siedem asyst, skutecznie zastępując kontuzjowanego Jakoba Poeltla.
- Liderem Toronto był jednak Scottie Barnes, który zanotował 18 punktów, 10 asyst i osiem zbiórek. Raptors wygrali z Hawks drugi mecz z rzędu. Solidne wsparcie zapewnił również Brandon Ingram, autor 19 punktów i dziewięciu zbiórek. Łącznie aż siedmiu zawodników Toronto zakończyło spotkanie z dwucyfrową zdobyczą punktową.
- W zespole z Atlanty najlepiej zaprezentowali się Jalen Johnson (13 punktów, 14 zbiórek) oraz Onyeka Okongwu (17 punktów, 12 zbiórek). Do składu Hawks wrócił Kristaps Porziņģis, który po opuszczeniu drugiego meczu dziewięć punktów w 20 minut gry z ławki.
- Mecz nie stał na wysokim poziomie rzutów za trzy punkty po obu stronach, jednak to Atlanta miała szczególnie słaby wieczór strzelecki. Hawks trafili zaledwie 35 z 89 rzutów z gry (39,3%), w tym 12 z 34 zza łuku. Raptors byli znacznie skuteczniejsi (52,2% z gry i 47/90) i całkowicie zdominowali rywali w pomalowanym, wygrywając punkty spod kosza 64–44.
Houston Rockets – Phoenix Suns 100:97
- Spotkanie było wyrównane do samego końca, a decydująca akcja należała do Kevina Duranta, który trafił z dystansu na 1,1 sekundy przed końcem, zapewniając Houston Rockets wygraną nad Phoenix Suns. Po jego trafieniu Devin Booker miał jeszcze szansę na odpowiedź, jednak jego rzut za trzy punkty odbił się od obręczy.
- Amen Thompson oraz Jabari Smith Jr. zdobyli po 17 punktów, a Rockets odnieśli piąte zwycięstwo w sześciu ostatnich meczach. Dla Suns najskuteczniejszy był Booker (27 punktów), a Dillon Brooks dorzucił 15.
- Houston Rockets prowadzili siedmioma punktami na nieco mniej niż pięć minut przed końcem, jednak Suns odpowiedzieli serią 10–0, w tym ośmioma punktami Bookera, obejmując prowadzenie 94:97 na około 2,5 minuty przed końcową syreną. Drużyna z Houston miała problemy w ataku, bo przez blisko 4,5 minuty nie zdobyła punktów z gry aż do akcji Thompsona, która na mniej niż dwie minuty przed końcem doprowadziła do remisu.
- Mecz został na krótko przerwany w drugiej kwarcie z powodu awarii zegarów i tablicy wyników. Gra została wznowiona bez ich działania, a spiker co jakiś czas podawał pozostały czas gry i akcji. Systemy zaczęły ponownie funkcjonować na około cztery minuty przed końcem pierwszej połowy, a zegary akcji wróciły na stałe od trzeciej kwarty.
Oklahoma City Thunder – Charlotte Hornets 97:124
- Charlotte Hornets sprawili dużą niespodziankę i wygrali z Oklahoma City Thunder 97:124. Była to druga z rzędu porażka Thunder oraz dopiero druga przegrana u siebie w sezonie. Mistrzowie NBA rozpoczęli rozgrywki bilansem 24–1, a obecnie legitymują się rekordem 30–7.
- Najlepszy występ w barwach Hornets zanotował Brandon Miller, który zdobył 28 punktów. Wsparcie Millerowi dał Kon Knueppel, autor 23 punktów.
- Hornets, którzy wcześniej przegrali trzy z czterech spotkań, zadali Thunder najwyższą porażkę punktową w obecnych rozgrywkach. Dla Oklahomy City Thunder był to również najniższy dorobek punktowy w sezonie i jedyny mecz, w którym nie przekroczyli bariery 100 punktów.
- W ekipie gospodarzy Shai Gilgeous-Alexander zdobył 21 punktów, notując już 108. z rzędu mecz z co najmniej 20 punktami, a to drugi najdłuższy taki rekord w historii NBA. Lider Thunder trafił jednak tylko 7 z 21 rzutów z gry.
- Hornets świetnie weszli w mecz, szybko obejmując prowadzenie 9:21. Thunder odpowiedzieli jeszcze w pierwszej kwarcie m.in. dzięki 10 punktom Ajaya Mitchella z ławki i doprowadzili do remisu 33:33 po 12 minutach gry. Druga kwarta należała już jednak do Hornets, którzy odskoczyli na 50:67 do przerwy. Miller zdobył w pierwszej połowie aż 19 punktów, a drużyna z Oklahomy miała problemy z rzutami wolnymi (8/15). Shai zakończył dwie pierwsze kwarty z dziewięcioma punktami i skutecznością 3/12 z gry.
- Na początku trzeciej kwarty kibiców porwała akcja LaMelo Balla, który uratował piłkę przed autem, a następnie trafił efektowny rzut z narożnika, podwyższając prowadzenie Charlotte do 55:74. Trójka Millera równo z syreną kończącą trzecią kwartę ustaliła wynik na 71:99 i praktycznie przesądziła losy spotkania. Od tego momentu Hornets w pełni kontrolowali przebieg meczu, dowożąc zwycięstwo do końcowej syreny.
Philadelphia 76ers – Denver Nuggets 124:125
- Denver Nuggets, mimo ogromnych problemów kadrowych, odnieśli niezwykle cenne zwycięstwo nad Philadelphią 76ers, wygrywając po dogrywce 124:125.
- Bruce Brown zakończył mecz z 19 punktami, a zwycięski kosz w dogrywce padł po odgwizdanym błędzie Joela Embiida. Embiid próbował zablokować biegnącego do kosza Browna, jednak sędziowie uznali interwencję za nieprzepisową. Philadelphia miała jeszcze szansę na wygraną, lecz Tyrese Maxey spudłował rzut z półdystansu równo z końcową syreną.
- Liderem Nuggets był Jalen Pickett, który zdobył 29 punktów, a Peyton Watson dołożył 24. Denver wystąpiło w skrajnie okrojonym składzie. Poza grą byli m.in. Nikola Jokić, Jamal Murray, Aaron Gordon i Christian Braun.
- Mimo braków kadrowych Nuggets nie zamierzali się poddać. Kluczowy fragment czwartej kwarty przyniósł serię 14–0, zapoczątkowaną efektowną akcją Huntera Tysona, która dała Nuggets prowadzenie 100:102. Chwilę później Pickett trafił spod kosza, zmuszając 76ers do wzięcia przerwy na żądanie.
- W końcówce regulaminowego czasu gry Brown trafił trójkę na remis, a następnie, po faulu przy rzucie za trzy, wykorzystał 2 z 3 rzutów wolnych, dając Nuggets prowadzenie 115:120.
- VJ Edgecombe odpowiedział trójką, a Maxey na 49 sekund przed końcem trafił layup, doprowadzając do remisu 120:120 i dogrywki ostatecznie wygranej przez Denver Nuggets.
Los Angeles Clippers – Golden State Warriors 103:102
- Los Angeles Clippers pokonali Golden State Warriors 103:102 w pełnym emocji meczu, w którym nie zabrakło kontrowersji. Wyrzucono z ławki trenera Steve’a Kerra, a Stephen Curry po raz pierwszy od 2021 roku zakończył mecz zejściem z parkietu po sześciu faulach.
- Liderem Clippers był Kawhi Leonard, który zanotował 24 punkty i 12 zbiórek. Duży wkład miał również Kobe Sanders, autor 20 punktów, co było najlepszym wynikiem w jego dotychczasowej karierze w NBA. Wszyscy gracze wyjściowej piątki LAC zdobyli dwucyfrową liczbę punktów. John Collins dołożył 18 oczek, Kris Dunn 16, a Ivica Zubac zebrał 11 piłek.
- Jednym z kluczowych momentów spotkania była sytuacja z 7:57 do końca meczu, gdy Steve Kerr został wyrzucony z parkietu po gwałtownej reakcji na brak odgwizdanego goaltendingu po akcji Collinsa. Rozemocjonowany Kerr ruszył wzdłuż linii bocznej w stronę sędziów i był powstrzymywany przez asystentów.
- W czwartej kwarcie Clippers odskoczyli na 94:81 po serii 16–7, w której Leonard zdobył sześć punktów, a Collins pięć. Golden State Warriors odpowiedziało dziewięcioma punktami z rzędu, z czego siedem należało do Butlera, zmniejszając stratę do 94:90.
- Stephen Curry zdobył 27 punktów, jednak miał problemy ze skutecznością, bo trafił tylko 4 z 15 rzutów za trzy punkty i 9 z 23 z gry. Na 42 sekundy przed końcem sfaulował Krisa Dunna, popełniając szósty faul i po raz pierwszy od 17 grudnia 2021 roku musiał przedwcześnie opuścić parkiet. Wcześniej trafił jednak dwie kolejne trójki, które zbliżyły Warriors na punkt (101:100).
- Po faulu Curry’ego Dunn wykorzystał oba rzuty wolne, a Draymond Green odpowiedział punktami spod kosza, zmniejszając stratę do jednego punktu. W ostatnich sekundach Leonard spudłował rzut z półdystansu, a Warriors mieli jeszcze szansę na zwycięstwo, jednak Jimmy Butler nie trafił rzutu równo z końcową syreną.
Portland Trail Blazers – Utah Jazz 137:117
- Portland Trail Blazers rozgromili Utah Jazz 137:117, odnosząc trzecie zwycięstwo z rzędu i potwierdzając świetną formę na początku 2026 roku. Kluczową postacią spotkania był Deni Avdija, który w zaledwie trzech kwartach zanotował 33 punkty, dziewięć asyst i osiem zbiórek.
- Avdija spędził na parkiecie niespełna 29 minut i nie pojawił się w czwartej kwarcie. Izraelski skrzydłowy był niezwykle efektywny i po raz kolejny udowodnił, że jest jednym z liderów zespołu w ostatnich tygodniach. Solidne wsparcie zapewnił Shaedon Sharpe, autor 29 punktów, pięciu zbiórek i siedmiu asyst. Sharpe popisał się także rzutami równo z syreną kończącymi pierwszą i trzecią kwartę.
- Blazers od początku narzucili wysokie tempo i dzięki znakomitej skuteczności z dystansu oraz zbalansowanemu atakowi zbudowali ogromną przewagę już do przerwy. Po dwóch kwartach prowadzili 78:57, trafiając 14 z 30 rzutów za trzy (47%). Po trzeciej kwarcie różnica urosła do 114:83. Donovan Clingan był dominującą postacią pod koszem i zakończył mecz z 12 punktami i 17 zbiórkami, notując double-double już w pierwszej połowie.
- Portland trafiło 53% rzutów z gry, w tym 19 z 48 zza łuku (40%) i spudłowało tylko jeden z 21 rzutów wolnych. Siedmiu zawodników Blazers zakończyło spotkanie z dwucyfrową zdobyczą punktową, w tym cała wyjściowa piątka. Toumani Camara zdobył 15 punktów, a z ławki skutecznie wsparli zespół Caleb Love i Sidy Cissoko (po 14), natomiast Kris Murray dorzucił 10.
- W barwach Utah Jazz najwięcej punktów zdobył Lauri Markkanen (22). Jusuf Nurkić zanotował 21 punktów i 12 zbiórek, wyróżniając się zwłaszcza na początku spotkania.
- Kluczowe dla przebiegu meczu okazały się rzuty za trzy oraz głębia składu Portland. Blazers oddali aż 48 prób z dystansu przy podobnej skuteczności co Utah, co w połączeniu z lepszą kontrolą strat i dominacją w pierwszej połowie przełożyło się na pewne, efektowne zwycięstwo.










