Lebron James i Kevin Love byli tej nocy nie do zatrzymania dla obrony Celtics. Pierwszy zdobył 38, a drugi 32 punkty, dzięki czemu Cleveland Cavaliers pewnie pokonali Boston Celtics 117:104 i prowadzą w serii 1-0. Po tym meczu można wywnioskować, że cała rywalizacja nie będzie trwała zbyt długo.


BOSTON CELTICS – CLEVELAND CAVALIERS 104:117 (0-1)

STATYSTYKI

 

Pierwsze spotkanie najlepszych drużyn Wschodu zakończył się właściwie już po pierwszej połowie. Goście grając skutecznie pewnie prowadzili z gospodarzami 61:39 i tylko katastrofa mogła im pokrzyżować plany o zwycięstwie. Kolejne świetne spotkanie w tych play-offach zagrał Lebron James, który zakończył spotkanie z 38 punktami, 9 zbiórkami i 7 asystami.

– On gra na bardzo wysokim poziomie. Jeżeli reszta zespołu zagra solidnie, wtedy jesteśmy na dobrej drodze, aby wygrać. –  oceniał grę Jamesa trener Cavs, Tyronn Lue.

Warto wspomnieć, że długa seria pomiędzy Celtics a Washington Wizards sprawiła, że Cavs na pierwszy mecz Finałów Wschodu musieli czekać aż 10 dni. Jednak ich gra w meczu przeciwko Celtom wyglądała, tak jakby wciąż byli w rytmie meczowym i ani przez moment ich prowadzenie nie było zagrożone.

Drugim strzelcem w ekipie Cavs był Kevin Love. Zdobył on rekordowe dla siebie 32 punkty w playoff, dokładając do tego dwanaście zbiórek. Ekipa z Cleveland wygrała dziewiąty mecz w tegorocznych playoffach. W zeszłym sezonie rozpoczęli postseason od serii 10-0.

Kolejny mecz w nocy z piątku na sobotę również w Bostonie.

Przewagę w pierwszej połowie zbudował nie kto inny jak James, który dzięki pomocy Love’a wychodził z obrońcą jeden-na-jeden i bez problemów zdobywał kolejne punkty, budując przewagę Cavs.

W ekipie C’s najskuteczniejszy byli Avery Bradley oraz Jae Crowder, obaj zdobyli po 21 punktów. Lider Celtics, Isaiah Thomas zakończył spotkanie z dorobkiem 17 oczek. Na pierwszych czternaście rzutów z gry Bostończyków, tylko trzy znalazły drogę do kosza.

Love przed Finałami Wschodu notował średnio 13,8 pkt na mecz. W pierwszym meczu eksplodował zdobywając 32 oczka. Warto wspomnieć, że to właśnie w trakcie serii z Celtics w 2015 roku zwichnął rękę, która wyeliminowała go z dalszej gry.

W trzeciej kwarcie zawrzało między Tristanem ThompsonemMarcusem Smartem, jednak obyło się bez większych incydentów, a obaj zawodnicy dostali po przewinieniu technicznym. Po całym incydencie C’s przeprowadzili serię 11-3 zmniejszając straty do stanu 75-92. To jednak było wszystko, ponieważ już na początku czwartej kwarty goście znów wyszli na dwudziestopunktowe prowadzenie.

[ot-video][/ot-video]

fot. Keith Allison, Creative Commons






57 KOMENTARZE

  1. Chcemy sweepa dla Bostonu za ich brudną grę. Nie mieli argumentów w grze to zaczęłli grać brudno. Próbowali uszkodzić Lebrona Kevina prowokowali Tristana. Lebron wiadomo ciężko go kontuzjować ale to co zrobił ten mały ludek Thomas to nba powinna się temu przyjrzeć mianowicie jak ewidentnie próbował uszkodzić kostkę Kevina Love swoją rączką sędziowie pewnie nie widzieli tego potem na twiterze wszyscy targali łącha z tegu zielonego ufoludka.
    Cavs są 12-0 w play offs licząc od game 5 finałów. Mogą pobić wszelkie rekordy w tym sezonie. Lebron gra jak bestia pewnie chce pobić rekord punktowy Jordana. Jest na dobrej drodze 7 meczów z rzędu 30+ ppg najwiecej od czasów Shaqa z 2001 roku. Jak powiedział Shaq Lebron budzi starch w sercach innych graczy. Coś w tym jest. Cavs pojadą z Bostonem muszą tylko uważać żeby nie dać się kontuzjować przed finałęm bo Boston gra brudno. Potem pojadą z gsw. Atak Cavs jest nie do zatrzymania dla każdej obrony. A i w obronie radzą sobie nieźle w porównaniu z sezonem zasadniczym

    • Rekord punktowy w ogólnej ilości punktów pobije, ale o rekordzie średniej punktowej w playoff to może pomarzyć. Jordan od 1986 do 1993 każdego roku grał na takiej średniej punktowej w playoffach jak w tych playoffach gra James. Poza tym najbardziej liczy się to jak gra się w finale. Wszystkie poprzednie rundy tracą na znaczeniu jak nie osiągnie się najważniejszego celu. A tym jest wygranie wreszcie 4 mistrzostwa przez Jamesa. 3 to trochę mało jak na króla 🙂

    • Jak odda tyle rzutów co jordan to go wyprzedzi. Jordan ma średnią bo oddawał mnóstwo rzutów. A co do pierścieni. To jordan przy horrym to pikuś. Trzeba przyjąć na klatę , że jordan nie będzie najlepszym strzelcem po i tyle.

    • James ma średnią zaledwie 28,1 w playoff. A Jordan jako jedyny w historii powyżej 30,0 pkt na mecz w karierze w playoff. I to ile. 33,4 pkt na mecz ! Czemu nikt inny nie dał rady nawet 30,0 ? Chamberlain wymiękł. Jabbar. Bryant to samo.Mają w okolicach 35 pkt na mecz w karierze w playoff. James jest dużo lepszy od nich to już coś. Ale brakuje całe 5 pkt średnio na mecz, a to bardzo dużo. Do tego Jordanowi spadło w latach 1995-1998, gdy wrócił. Bo do 1 emerytury miał średnia 34 pkt na mecz w playoff. Zawsze król strzelców w zasadniczym. Zawsze król strzelców playoff. Dominował każdego na kogo trafiał i śmiał mu się stawiać. Charakter miał zjebany, ale to doprowadziło go tam, gdzie był. James jest co najwyżej dopiero w 3/4 drogi do Jordana. I sporo mu brakuje w osiągnięciach. W umiejętnościach technicznych czy psychice nigdy mu nie dorówna,

    • Przepraszam za błąd. Chamberlain, Jabbar, Bryant mają w okolicach 25 pkt na mecz, a nie 35 🙂

    • Zaledwie porównując do Jordana. Między 28,1 a 33,4 jest ogromna przepaść. Zwłaszcza, że Jordan w wieku 32 lat miał średnią 34 pkt w playoff w karierze, a Jamesowi zacznie spadać w kolejnych latach jego gry. I więcej niż 27 nie da rady mieć na koniec, a może nawet 26.

    • jasnowidz ? dziś rzucił 38 pkt czyli o 10 wiecej niz srednia 😀
      MJ ma najlepsza srednia a LBJ bedzie najlepszym strzelcem PO – temat tyle razy wałkowany ze az zal sie znowu rozpisywac

    • Żaden jasnowidz. Każdemu spada o 1-2pkt średnia (przeważnie 2) przez słabsze ostatnie sezony przed zakończeniem kariery, kiedyś średnie są już słabsze.

    • ale LBJ kariery jeszcze nie konczy i pewno predko nie skonczy
      jak pisałem – w sredniej nie przeskoczy MJ w liczbie zdobytych zdemoluje top

    • Poza tym najlepszy strzelec od razu kojarzy się z królem strzelców. Jordan w każdym swoim pełnym sezonie w Bulls prócz debiutanckiego zawsze był królem strzelców. W playoff podobnie. James choć w 1/4 swoich sezonów był królem strzelców w zasadniczym lub playoff ? Nie był.

    • 1 Michael Jordan* 5,987
      2 LeBron James 5,885
      3 Kareem Abdul-Jabbar* 5,762
      4 Kobe Bryant† 5,640

      nie musi być królem strzelców co nie zmienia faktu,że w tym sezonie zdobędzie nr 1 jako strzelec wszechczasów PO i tyle w temacie
      MJ był jeden jedyny i drugiego takiego już nie będzie a LBJ jest obecnie jeden jedyny

    • A ile miał asyst? A nie podawał bo rzucał i średnią wyrabiał. Które ma miejsce w % trafionych rzutów i dlaczego nie ma go w 100. Za to ma największą liczbę oddawanych rzutów na mecz. Jakby gortat tyle rzucał ro by miał 35.5 na mecz.
      A tak w ogóle to był mike najlepszy, teraz lebron jest najlepszy. Kto kogo woli tego wskaże jako najlepszego.
      Pozdrawiam.

    • Jordan oddawał mnóstwo rzutów, to prawda. Ale tak się pechowo dla wyznawców LBJ składa, że Jordan ma wyższą średnią skuteczność od LeBrona. Zarówno w rzutach za 2, za 3, jak i w wolnych.

    • Jordan-James: osobiste 82,8 – 74,6, za 2: 50,4 – 52,5, za 3: 33,2 – 32,7. Skuteczność z gry: 50,3 – 51,8. Ciekawie wygląda James w poprzednim i obecnym sezonie w tych elementach gry: jest wyraźnie nad średnią w % za 2 i 3, gorzej wygląda to z osobistymi. A w 9 meczach obecnych PO ma 34,8 ppg (srednia 28,1, rekord: 35,3), za 2 60,9% (średnia 52,5, rekord: 61,8), za 3 ma 43,4 % (średnia 32,7, rekord: 43,4). Patrząc na ostatnie 2 sezony w PO, mamy do czynienia z najlepszym Jamesem w historii. A przypominam, że jego najlepszy wynik indywidualny w pięciu najważniejszych statystykach w Finałach 2016 jest już czymś po prostu kosmicznym. Ten obecny skład Cavs jest już bez dwóch zdań lepszy, niż ten w Heat w sezonach Jamesa. Jak dla mnie, James mentalnie wybił się w kosmos dzięki PO z 2015, gdy ciągnął Cavs przez całe PO aż do szczytowego 2:1 w Finale, by następnie spaść do 2:4. Dla koneserów: w 2015 PO miał 22,7% za 3 i 44% za 2, statystyki w obydwu elementach najgorsze w karierze w PO, ale równocześnie miał 11,3 TRBPG i 8,5 APG, statystyki w tych elementach najlepsze w karierze w PO. To właśnie w tamtych PO Cavs ukształtowali się jako drużyna, którą nie udało się złamać Warriors nawet przy 3:1.

    • Pisałem o playoffach, nie o sezonie zasadniczym.
      Jordan – James

      FG: 48,7 – 48,2
      3PT: 33,2 – 32,7
      FT: 82,8 – 74,6

      Krótko mówiąc opowieści o tym, że Jordan ma lepszą średnią w playoffach tylko dlatego, że oddawał mnóstwo rzutów są nieprawdą. Ma lepszą średnią dlatego, że więcej rzucał i częściej trafiał od LeBrona.

    • Ja też pisałem o PO a nie RS. Nasze staty się zresztą pokrywają w osobistych i za 3. Zapomniałeś o rzutach za 2, tutaj lepszy jest James. Są bardzo blisko siebie w rzutach z gry, James jest sporo gorszy w osobistych. Ale generalnie masz rację.

    • Jedno jest pewne panowie. Mamy do czynienia w wybitnym zawodnikiem, ale pech Jamesa polega na tym, że Jordan był jedyny w swoim rodzaju. Był jedynym, którego poważnie brano pod uwagę, że może zdetronizować Jordana. Później wiele niepowodzeń np: finały 2011 i skreślenie jakiejkolwiek szansy na gonienie MJ. Jeszcze 2 sezony temu nikt Jamesa, by nie porównywał na poważnie do Jordana, a tu znów otwarła się dyskusja po odrobieniu 1-3 w finałach 2016 i jego 3 mistrzostwie oraz świetnej jego grze w playoff 2017 i drodze, by zostać najlepszych strzelcem playoff w punktach ogółem. W ciągu kolejnych kilku sezonów okaże się, gdzie będzie jego miejsce w historii. Jeszcze 2-3 mistrzostwa, a zrównałby się z Jordanem. Ja mu życzę jak najlepiej. Jedyna nadzieja na pobicie rekordu Jabbara 38 tysięcy punktów w zasadniczym. To dopiero byłaby historia jakby pokusił się na pobicie tego i osiągnięciu pułapu 40 tysięcy, a w playoff na przykład 7 tysięcy. Zamknąłby usta wszystkim.

    • Niech najpierw osiagnie James takie pułapy 40 tysięcy w zasadniczym, a 7 tysięcy w playoff to pogadamy. Malone i Bryant też mieli zamiar przegonić Jabbara w zasadniczym, a Bryant nawet mimo niskiej średniej miał szansę mieć najwięcej punktów w playoff, a przez kontuzje wiadomo jak się skończyło. Nie zagrał w playoff 2013, a później nawet nie kwalifikowali się w 2014, 2015 i 2016, a przecież to on by lekko pobił ten rekord i był pierwszym z 6 tysiącami, bo ten rekord jest mało wyśrubowany. Dużo trudniej będzie pobić 38 tysięcy Jabbara w zasadniczym. Malone był tak blisko, ale ostatecznie nie dokonał tego. Brakło 1,5 tysiąca. A Bryant ostatnie 3 sezony już dużo pauzował i był cieniem dawnego siebie. I ostatecznie blisko 5 tysięcy ma mniej punktów od Jabbara. James by pobić wynik Jabbara musi zagrać 5 dobrych sezonów bez kontuzji.

    • W tym wieku, w jakim jest aktualnie LeBron, Jordan miał 3 tytuły mistrzowskie. Tyle samo, co LeBron. Porównać osiągnięcia obydwu tych graczy będzie można, gdy LeBron skończy karierę, na co się nie zanosi 🙂

    • Zapominasz, że James przyszedł w wieku 18 lat, a Jordan 22 lat czyli 4 sezonu mniej, a do tego 2 letnia przerwa przypada na ten sam okres. James w tym samym wieku ma 6 sezonów więcej.

    • Łukasz ok, za Jordana były inne czasy, zawodnicy zaczynali później niż za Jamesa. No, ale tak czy inaczej w tym samym wieku osiągnęli tyle samo, a obydwaj mają tę cechę, że ich siła mentalna wzrastała proporcjonalnie do stażu w NBA. Jordan odszedł na 2 lata z NBA z własnej woli i to raczej nie powinno być czytane na jego korzyść w porównaniu do Jamesa (bo dlaczego niby, skoro to był wyłacznie jego wybór?). James w PO osiągnął w tym samym wieku zdecydowanie więcej od Jordana: tyle samo tytułów, o 4 więcej gry w Finałach, nigdy nie przegrał w 1 rundzie. Jordan miał swoich Celtisc i Pistons, James też musiał walczyć na wschodzie z tymi drużynami (również silnymi), zanim zaczął regularnie grać w Finałach NBA).

    • a jeśli chodzi o to kto kiedy zaczął, to dzielą ich niecałe 3 lata: James ur. w grudniu 1984 zadebiutował w sezonie 2003/4 (niecałe 2 m-ce od 19 urodzin), Jordan urodzony w lutym 1963 zadebiutował w sezonie 1984/5 (w wieku 21 lat i 8 miesięcy).

    • ok, Jamesowi brakowało 1 dnia do tych 18 lat i 10 miesięcy 🙂

    • Lepiej grać 20 sezonów w wieku 22-42 lat jak Jabbar i Malone czy 20 sezonów mając 18-28 lat dla ciebie ? Dla mnie wybór jest oczywisty.

    • Zapominasz o jednym fakcie, że James w pierwszych 2 sezonach nie wprowadził nawet Cavs do playoff. Zatem Jordan odpadał w 1R w 1985 i 1986, a James nie dał rady nawet mieć 1 R.

    • Trzeba pamiętać jeszcze o klasie zespołów, w jakich grali. Cavs byli jednak mocniejszą drużyną, niż Byki, które były synonimem dziadostwa w tamtych latach. Co zresztą widać w pierwszym sezonie Jordana – wyobrażacie sobie dziś jakąś drużynę, do której dołącza kompletnie zielony grajek z draftu i po zakończeniu sezonu staje się liderem drużyny we wszystkich czterech najważniejszych statystykach?

    • Wiesz Jordan mimo krótkiej kariery do dziś ma w klubie Bulls największą ilość punktów, zbiórek, asyst, przechwytów. A to, że dominował już w swoim pierwszym sezonie 28 pkt na mecz to dlatego, że był mega uzdolniony technicznie.

    • Łukasz czy my mamy spierać się o detale? Proszę bardzo: 3 pierwsze sezony w NBA Jordan kończył na 1 rundzie, następnie był półfinał, następnie 2 finały konferencji, następnie 3 mistrzostwa, następny sezon pomijamy, półfinały konferencji i znów 3 mistrzostwa. Te ostatnie 3 mistrzostwa pomińmy, skoro Jordan zdobył je będąc starszym od Jamesa obecnie. Teraz James: 2 pierwsze sezony poza PO, następnie: półfinał, finały NBA, półfinał, finał konferencji, półfinał, finał NBA, 2 X mistrzostwo, 2 x Finał NBA, mistrzostwo. I teraz porównanie Jordan- James: sezony w NBA: 10:14, sezony z PO: 10:12, mistrzostwa: 3:3, Finały NBA: 3:7, PRZEGRANE fInały NBA 0:4, przegrane finały konferencji: 2:1, przegrane półfinały konferencji 2:3, przegrane 1 rundy 3:0, sezony bez PO: 0:2. James ma 208 gier w PO, Jordan w jego wieku miał 121. I średnią punktową wyższą, niż ta z całej kariery. W porównaniu osiągnięć gdy byli w tym samym wieku, szału po stronie Jordana nie ma. Ale żeby LeBron nadgonił Jordana, w najbliższe 3 sezony ma pełne ręce roboty.

    • Ok ale nie ma znaczenia dla ciebie, że Bulls w 1985, 1986, 1987 mieli bardzo słabą drużynę, która nie powinna grać nawet w playoff, a w 1986 i 1987 na przeciw nich była najlepsza drużyna w nba 1986 czy 2 najlepsza w 1987 ??? I zarazem jedna z najlepszych drużyn w historii. Przez fachowców stawiana zawsze w Top 5 w historii nba.
      Celtics 1984-1987 to był twór nie do ruszenia przez ten szrot Bulls. Czepiać się można finałów konferencji 1989 i 1990 przeciw Detroit Pistons, gdzie Bullsi im bardziej się stawiali niż finaliści czyli już wtedy Bulls byli 2 siłą w nba i tylko Pistons było przeszkoda. A wtedy nie Jordan zawodził, a Pippen, Grant i reszta. W 1988 Pippen i Grant byli niedoświadczonymi młokosami i dostali lanie od Piston 1-4 w 2R. Ale w 1989 i 1990 nie były te serie aż tak jednostronne. Były do wygrania. Zwłaszcza w 1990. Obejrzyj sobie dokładnie serie Bulls vs Pistons 1989 i 1990 gdzie Buklls ulegali im odpowiednio 2-4 i 3-4. W 1990 w decydującym meczu 7 Pippen doznał ataku silnej migreny. Co mogło być głowną przyczyną, że Bulls nie awansowali do finału już w 1990 roku. Przeanalizuj te dwie serie czy to Jordan zawiódł czy reszta drużyny zagrała w tych seriach poniżej oczekiwń.

    • Łukasz, od dawna nie mamy w NBA drużyn, które na kilka (powyżej 2) sezonów zdobywają mistrzostwo. Ostatnia taka drużyna była jeszcze przez LeBronem – Lakers w l. 2001-3. Ale na wschodzie, zanim James go zmonopolizował, byli najpierw Pistons, którzy w 2004 i 5 grali w Finałach, a 2 następne sezony docierali do Finałów Konferencji. I byli naprawdę silną ekipą, z którą w 2006 Cavs przegrali 3:4, a rok później wygrali 4:3 i awansowali do Finałów. Później byli silni Celtics, którzy powinni zdobyć więcej niż jedno mistrzostwo, a którzy kilka razy zamknęli Cavs sezon w PO. Tamta drużyna miała LeBrona i w zasadzie nikogo więcej. Drużyna rzemieślników z jednym artystą. Dopiero w sezonie 2009/10 z Jamesem grał jakiś wybitny zawodnik: Shaq, który był już u kresu kariery. Przez pierwsze 6 sezonów James był otoczony rzemieślnikami. Bardziej lub mniej solidnymi. Nie miał ani wybitnego strzelca (pokroju Kukoca), ani wybitnego obrońcy (pokroju Pippena), ani wybitnego trenera (pokroju Jacksona). I ten człowiek, umiał poprowadzić kolegów do rzeczy, których bez niego by nie dokonali. Mistrzostwa przyszły dopiero, gdy James odszedł do Heat. Ani nie odszedł na gotowe, ani do poukładanej drużyny. Tak więc i u Jordana i u Jamesa możemy znaleźć coś, co może mieć tylko zawodnik wybitny, jeden z najlepszych.

    • James Artystą ? To dopiero kawał miesiąca 🙂 James przypomina rzemieślnika na tle Jordana.
      Gdy piszesz o faktach na temat drużyn to najpierw sprawdź. Pistons grali też w finale konf 2008. Pistons ulegli Cavs w 2007 roku nie 3-4 , a 2-4. Kluczowy był game 5 przegrany przez Pistons w Detroit po dogrywce.
      Pistons w 2007 nie popisali się. Ale to już nie była tak silna drużyna jak w 2004 i 2005. To jaką siłę miało Cavs wyszło w samym finale przeciw SAS, gdzie James nie istniał na tle obrony Spurs. Prime Jamesa to dopiero lata 2012-2017.
      Wcześniej niby był dobry, ale w playoff nie miało to przełożenia, bo albo pękał, albo obrona rywali go tłamsiła jak Celtics 2008 i 2010. W 2009 przeciw Orlando to dopiero była sensacja, że Cavs główny faworyt z bilansem 66-16 z nimi odpadł 2-4. James co prawda grał dobrze, ale nie potrafił wpłynąć na grę kolegów. Podobnie jak w finale 2014, gdzie Miami Heat przegrali największą różnicą punktową w historii finałów.

    • Wiadomo, że ma, ale nie musi tego robić w kolejnych 3 sezonach, że wszystko musi idealnie zrobić. bo ma pewnie jeszcze z 5-6 sezonów do rozegrania. Połowa skończy się sukcesem i zamknie usta wszystkim. Jego osoba sprawia, że zawsze jest szansa na tytuł.

  2. Zaskakujące, że tak dobrze rzucało Cavs po długiej przerwie. Nie byli zardzewiali.
    James pokazuje po raz kolejny kto jest najlepszym obecnie graczem w lidze.

  3. Cavs są bardzo mocni .Po cichu miałem nadzieje ze Boston nawiąże walkę z Cleveland ,byli w końcu jedynką na wschodzie ,Nie chce im oczywiście odbierać szans ale dzisiejszy mecz pokazał ze Bostonowi ciężko będzie urwać choćby jeden mecz Cavs.

  4. Dla oglądających mecz: czy tylko mnie tak irytuje amerykańska publiczność i jej „poziom”? Ci ludzie zachowują się tak płytko. Żal patrzeć co może stać się mentalnie z człowiekiem…

    • Ludzie się bawią, bo ich stać i mają taką możliwość, aby oglądać mecze NBA na żywo, a jak są w telewizji / na telebimie, to tym bardziej się cieszą. Dla cebulaków, którzy całe życie zapieprzają z kwaśną miną, obrażenia na cały świat, w szarych ubraniach to rzeczywiście „płytkie” zachowanie.

    • No masz rację, lepiej nawalać się bejsbolami, maczetami, pluć na innych, to jest ta twoja normalność.

  5. love dziś zamknął usta krytykantom i pokazał jak grać z wysokimi z bostonu , james znowu klasa ale proporcjonalnie do coraz lepszej gry on musi coraz więcej gadać z sędziami , niech liga wprowadzi przepis że wobec tego pana nie używa się gwizdka , ja zaczynam wierzyć że jemu ktos za płaci , ten typ w zimie zobaczy snieg i też bedzie się spierał czemu on spadł………..takie wielki gracz , gra możliwe że swoje najlepsze play off i to jest takie żenujące te jego ciągle płaczenieu u sędziów

  6. Cavs bez porażki. Warriors bez porażki. Śmiać się, czy płakać? Wszystko wiadome od dawna. Bardzo słaby poziom play-offów jest dzięki dominacji tej dwójki.

    • nie sjet słaby m tylko te dwie drużyny graja mega dobrze , popatrz za 20 lat o większości play off nie bedziesz pamiętał , ale jak golden i cavs wejdą do finału na zero to o tym będzie się mówiło w kontekście wielkiej historii nba, i choć nie cierpię tych drużyn i życzę im odpadnięcia to jednak z fascynacją na to patrzę jako na wielkie play off

    • Rekord playoff 15-1 należy do Lakers 2001 (wtedy 1R grało się jeszcze do 3 winów) Nawet byki w latach swojej dominacji przegrywały więcej w playoff.
      Bulls 1991 15-2. Bulls 1996 15-3. Bulls 1997 15-4.
      Czy GSW lub Cavs dają radę pobić rekord playoff i wygrać 16-0 to mało realne. W finale ktoś z nich musiałbym całkowicie zdominować rywala.

    • No tak, Finały będą fascynujące, ale przed Finałami są 3 rundy w każdej Konferencji. I w Konferencjach w tym sezonie wieje przeraźliwą nudą. Gdzie te czasy, gdy ósma drużyna RS potrafiła się postawić pierwszej i czasem nawet wygrywała? Bartek, pełna zgoda, NBA upada. Emocji coraz mniej. A władze NBA muszą coś zrobić z transferami, inaczej będą powstawały superdrużyny, do których nikt nie będzie miał startu. W tym sezonie pół biedy, są dwie superdrużyny, ale jeżeli np. za rok czy dwa zostanie tylko jedna z nich (i nie pojawi się nowa), to emocji będzie jeszcze mniej.

    • Gdzie te czasy, kiedy 7 seed na zachodzie Rockets 1995 zdobywa mistrzostwo i odrabiał straty 1-3 w 2R i 1-3 w finałach konferencji, by wygrać finał 4-0 🙂 Z tym, że Rockets to byli mistrzowie z 1994 i nie żyłowali bilansu w zasadniczym po mistrzostwie. Ale drugi przypadek to 8 seed ze wschodu NYK w playoff 1999 w 1 R eliminuje w 1 seed Heat 🙂 Do tego ostatecznie dochodzi aż do finału 🙂 Albo Dallas w 2007 mimo bilansu 67-15 i 1 seeda odpadają w 1R 2-4 z GSW. W 2011 to samo zrobili SAS z Memhis. To są chyba jedyne 3 przypadki w historii, że 8 seed wywala za burtę 1 seed 🙂 Nikt może nie pamięta, ale Utah Jazz w 1R w 1998 mając 1 seed przegrywało już z Rockets 1-2, by ostatecznie awansować 3-2, a wtedy grając tylko do 3 winów w 1 R łatwiej matematycznie o sensację. Później mimo silniejszych rywali potrafili zniszczyć SAS 4-1 z młodym Duncanem i Robinsonem i w finałach konferencji Lakersów 4-0 z Shaqiem, Brynatem, E.Johnsonem i V.Exelem 🙂 Jazz szli jak huragan prze playoffy i dopiero Bulls ich zatrzymali.

    • Jazz przegrali Finały 1997 i 1998 chyba przez problemy z psychiką. Fani koszykówki z tamtych czasów chyba dobrze pamiętają słowa Pippena, że listonosze nie doręczają w niedzielę 😉 No i Karl pękł. Ale to było w 1997, A w 1998 Jazz długo czekali na Bullsów, którzy grali siedmiomeczową serię z Pacers. Mieli przewagę parkietu, chyba z 10 dni czekania na Bulls, przewagę psychiczną dzięki 2:0 z Bulls w RS… No i ledwie uratowali G1, w G2 przegrali, a w G3 dostali łomot -44… Nawet jak mogli uratować G6, to przy +1 Malone stracił piłkę na rzecz Jordana, a ten w ostatniej akcji meczu zdobył 2 pkt… W ogóle Jazz w tych 2 Finałach byli bardzo blisko, ale nerwowe końcówki raczej przegrywali o jeden celny rzut :/

    • Powiem tak. Oglądałem po kilka razy zarówno oba finały konferencji w 1997 Rockets vs Jazz i Bulls vs Heat i w 1998 Lakers vs Jazz i Bulls vs Pacers orazjuż finały nba 1997 i 1998 Jazz vs Bulls. Znam te wszystkie mecze wręcz na pamięć wałkując Vhs i obie serie między bykami i Jazzmanami były bardzo zacięte. Z pewnością Jazz zawaliło mecz nr 1 i 6 w finałach 1997 przez końcówki 🙂
      W 1998 powtórzyli to w meczach 2 i 6. Z tym, że Bulls też przegrywali zaciętą końcówkę game 4 w 1997 i game 5 w 1998. Zatem na 3 zacięte mecze Bullsi wyciągali 2 takie mecze, a Jazzmani 1. Co do ostatniego meczy Jordana w Bulls czyli 6 meczu finałowego w 1998 to zrobił wielkie rzeczy w tym meczu zwłaszcza, że sam gonił wynik wobec kontuzjowanego Pippena, który więcej nie grał niż grał, a gdy wracał miał silne bóle pleców i za wiele nie mógł nic zrobić. Ale przypomnij sobie 2 rzeczy, których nie zauważyli sędziowie w tym meczu. Pierwsza nie zaliczony rzut Jazzmanów w czasie. A druga rzecz zaliczony rzut po czasie Harpera. Gdyby nie te błędy to byłby 7 mecz, a bez Pippena lub kontuzjowanym Pippenem drugi raz z rzędu Jordan na wyjeździe na tak trudnym terenie sam by może nie dał rady dociągnąć zespół do ostatecznej wygranej.
      Te dwa finały łączy też to, że Malone zagrał w nich słabiej niż w innych rundach, bo Chicago go w pewien sposób ograniczyło.

    • No nie wiem czy tak wszystko wiadome od dawna. Mogę powklejać komentarze użytkowników, którzy twierdzili że Cavs są w kryzysie że mają słąbą obronę i nawet nie dojdą do finału konferencji, że unikają Bulls czy Heat. Ja powtarzałem że sezon zasadniczy gówno znaczy ale inni byli mądrzejsi. Teraz jak Cavs leją wszystkich to jest płacz.

    • Widocznie na forum większość osób gówno wie. Zasadniczy i playoff to inna bajka. Nie ma żadnego przełożenia co udowadniała wiele razy historia. A przecież już po tym co było w latach 90′ większość powinna to wiedzieć 🙂

  7. No cóż można powiedzieć Lebron gra super po meczu powiedział że nie jest zadowolony ze swojego występu pomimo że zdobył 38 punktów i że w game 2 zagra lepiej. Powodzenia dla Celtics. To tylko jeden mecz ale jak Boston nie wygra u siebie kolejnego meczu to już chyba wogóle nie wygrają meczu w tej serii.

  8. Trochę nudne mecze w których jest aż taka przewaga jednej ekipy, w przypadku cavs i warriors dopiero finał będzie mam taką nadzieję wyrównany i tym samym ciekawy.

  9. Aż przykro patrzeć na mecze w finałach konferencji po obu stronach. Spurs powinni zagrać z Boston w drugim finale :). Bo założyłem, że Boston nie da rady Cavs.

  10. Ale lipny mecz.I.Thomas coś ostatnio kiepsko gra,Boston jest za słabe na Cavs.Spurs raczej też odpadną.Nie nastawiałem się na wygraną SAS i BOS,ale mogli by powalczyć,żeby mecze były trochę ciekawsze,a tak wieje nudą.Dopiero finał może być ciekawy.A gimby znowu się kłócą.Było ostatnio Cavs czy GSW,teraz dla odmiany LBJ vs Jordan.Tylko w tym przypadku nie ma o co.Jordan 6 pierścieni a płaczek 3 i bonusik 4 w plecy.Nie ma co tu komentować i się rozpisywać.LBJ jest konkretnym zawodnikem,ale bez jaj,gdzie mu do Jordana.Trzeba być niedorozwojem żeby stawiać mazgaja nad Jordanem.

Skomentuj mariano Anuluj odpowiedź

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj