Houston Rockets przerwali serię zwycięstw Detroit Pistons, a Boston Celtics po dwóch dogrywkach wygrali z Brooklyn Nets. Indiana Pacers sprawiła niespodziankę zatrzymując Oklahomę City Thunder mimo 47 punktów Shaia Gilgeousa-Alexandra. Emocji nie zabrakło także w Milwaukee i Portland, gdzie Nuggets i Raptors potwierdzili, że nawet w osłabionych składach potrafią kontrolować losy spotkań.
Detroit Pistons – Houston Rockets 104:111
- Houston Rockets przerwali serię czterech zwycięstw Detroit Pistons. Największą gwiazdą spotkania był Kevin Durant, który zdobył 32 punkty, potwierdzając swoją wyjątkową skuteczność przeciwko Pistons, bo to właśnie z tym zespołem notuje najwyższą średnią punktową w karierze (30,6 punktu w 32 meczach).
- Durant dołożył 7 zbiórek i 3 asysty. Wsparcie zapewnili mu Alperen Şengün (19 punktów) oraz Reed Sheppard (18), a Amen Thompson zapisał na koncie 15 punktów, 9 zbiórek i 7 asyst. Rockets wygrali cztery z ostatnich pięciu spotkań i jednocześnie przełamali serię pięciu kolejnych porażek na wyjazdach.
- W pierwszej połowie Detroit dominowało pod koszem (36–24 w punktach z pomalowanego), co pozwoliło im utrzymać remis 52:52 do przerwy. Liderem gospodarzy był Jalen Duren z 18 punktami i 7 zbiórkami, jednak pozostali czterej gracze pierwszej piątki zdobyli łącznie tylko 37 punktów przy skuteczności 13/35 (37,1%).
- W trzeciej kwarcie Rockets zdominowali rywali i wygrywali 72:86. Durant i Sheppard zdobyli w tej części łącznie 18 punktów, trafiając 7 z 8 rzutów. Rockets byli niezykle skuteczni (68,4% z gry), podczas gdy Pistons trafiali zaledwie 36,4% prób.
- Detroit próbowało wrócić do gry na początku czwartej kwarty i po akcji czteropunktowej zmniejszyli straty do 80:87. Chwilę później, po rzucie Cade’a Cunninghama i faulu Jae’Seana Tate’a na Ronie Hollandzie II, gospodarze zbliżyli się na 83:87. Pistons nie byli jednak w stanie doprowadzić do remisu.
- Trójka Josha Okogie’ego dała Houston prowadzenie 93:101 na nieco ponad pięć minut przed końcem, a layup Shepparda na 2:04 przed syreną ponownie powiększył przewagę Rockets do dwucyfrowej, przypieczętowując zwycięstwo.
Atlanta Hawks – Phoenix Suns 110:103
- Kluczową postacią Atlanty Hawks był Jalen Johnson, który zdobył 23 punkty i 18 zbiórek. Onyeka Okongwu dołożył 25 punktów. CJ McCollum zdobył 21 punktów i 4 zbiórki.
- Devin Booker z Phoenix Suns zdobył 31 punktów oraz dorzucił 4 zbiórki i 3 asysty, ale opuścił mecz z powodu urazu prawej kostki.
- Hawks całkowicie zdominowali czwartą kwartę, wygrywając ją 26–12. W całym meczu trafili 43 z 81 rzutów z gry oraz 13 z 26 zza łuku.
- Zwycięstwo było kontynuacją odbudowy formy Hawks, którzy w środę przerwali serię pięciu porażek i pokonali Memphis Grizzlies.
Brooklyn Nets – Boston Celtics 126:130
- Boston Celtics pokonali Brooklyn Nets 126:130 po dwóch dogrywkach. Bohaterami spotkania byli Payton Pritchard, który zdobył 32 punkty, oraz Jaylen Brown (27 punktów, 12 asyst i 10 zbiórek).
- Kluczowym momentem pierwszej dogrywki była trójka Hugo Gonzáleza na 0,4 sekundy przed końcem, która doprowadziła do drugiej dogrywki. 19-letni hiszpański debiutant otrzymał znakomite podanie od Baylora Scheiermana i bez problemu trafił z rogu boiska.
- W drugiej dogrywce Celtics przejęli pełną kontrolę i nie oddali już prowadzenia. Anfernee Simmons zdobył kluczowe punkty w akcji 2+1, a trójka Sama Hausera na 1:51 przed końcem dała Bostonowi prowadzenie 128:124. Brown dołożył w tym fragmencie trzy zbiórki, kompletując piąte triple-double w swojej karierze.
- Michael Porter Jr. zdobył 30 punktów, a Nolan Traore ustanowił rekord kariery (21 punktów). Nic Claxton zakończył mecz z 19 punktami i to jego dobitka na 1,9 sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry doprowadziła do pierwszej dogrywki.
Cleveland Cavaliers – Sacramento Kings 123:118
- Liderem Cavs był Donovan Mitchell, który zdobył 33 punkty, a Evan Mobley dołożył 29 punktów.
- Cleveland rozpoczęło mecz znakomicie, wychodząc na prowadzenie 16:2 w pierwszych minutach. Trener Sacramento Kings Doug Christie szybko zareagował i zdjął całą pierwszą piątkę. Przyniosło to efekty. Dennis Schröder i Domantas Sabonis zdobyli łącznie 31 punktów, a Kings zeszli do przerwy z prowadzeniem 68:71.
- W czwartej kwarcie Sacramento odrobiło 11-punktową stratę i na cztery minuty przed końcem objęło prowadzenie 113:114. W kluczowym momencie odpowiedział jednak Mitchell, który trafił bardzo ważną trójkę na 2:29 przed końcem (118:114). Kings mieli jeszcze swoje szanse, lecz spudłowali trzy kolejne rzuty za trzy w ostatniej minucie. O losach spotkania przesądził floater Jaylona Tysona na 25,6 sekundy przed końcem.
- Po stronie Sacramento najlepiej wypadł Domantas Sabonis, który zdobył 24 punkty, 16 zbiórek i 6 asyst. Dennis Schröder zdobył 21 punktów, a DeMar DeRozan 20.
Memphis Grizzlies – New Orleans Pelicans 127:133
- New Orleans Pelicans pokonali Memphis Grizzlies 127:133, a bohaterem spotkania był Saddiq Bey, który zdobył 36 punktów. Trey Murphy III dołożył 32 punkty, a Zion Williamson 24 punkty i 11 zbiórek.
- Po stronie Grizzlies najlepiej wypadł Jaren Jackson Jr., który zapisał na koncie 26 punktów i 12 zbiórek. Jock Landale dorzucił 24 punkty i 11 zbiórek, a Cam Spencer zdobył 21 punktów, trafiając 7 z 9 rzutów z gry, w tym 4 z 6 zza łuku.
- Memphis kontrolowało przebieg spotkania przez dużą część drugiej połowy. Grizzlies rozpoczęli trzecią kwartę bardzo skutecznie, trafiając 12 z 16 rzutów, w tym komplet sześciu trójek, co pozwoliło im zbudować 13-punktową przewagę i prowadzić 101:93 przed czwartą kwartą.
- W decydującej odsłonie Pelicans stopniowo odrabiali straty. Williamson regularnie dochodził do pozycji pod koszem, a Bey wziął na siebie ciężar zdobywania punktów z dystansu i półdystansu. Po trafieniu Jacksona spod kosza Grizzlies prowadzili jeszcze 123:122, lecz wtedy Pelicans odpowiedzieli akcją 2+1 Ziona oraz kluczową trójką Beya, która przechyliła szalę zwycięstwa na stronę gości.
Oklahoma City Thunder – Indiana Pacers 114:117
- Andrew Nembhard był liderem Indiany Pacers i zanotował 27 punktów i 11 zbiórek, a Jarace Walker ustanowił rekord kariery, zdobywając 26 punktów i trafiając kluczowe rzuty wolne w samej końcówce.
- Po stronie Oklahomy City Thunder znakomicie spisał się Shai Gilgeous-Alexander, zdobywając aż 47 punktów. Lider Thunder trafił 17 z 28 rzutów z gry i wszystkie 12 rzutów wolnych. Chet Holmgren dołożył 25 punktów, 13 zbiórek i 3 bloki.
- Pacers zbudowali solidną przewagę w pierwszej połowie. Nembhard zdobył po osiem punktów w pierwszej i drugiej kwarcie, a jego trójka dała Indianie prowadzenie 30:47. Thunder odpowiedzieli jednak serią 23–11, napędzaną m.in. dwiema trójkami Casona Wallace’a, i do przerwy zmniejszyli stratę do 53:58.
- W końcówce OKC przegrywało 103:113 na 2:35 przed końcem, lecz SGA niemal w pojedynkę doprowadził prawie do remisu, zmniejszając straty do 114:115 po rzutach wolnych na 7,8 sekundy przed końcem. Walker odpowiedział dwoma kolejnymi „osobistymi”, a ostatnia próba Thunder, rzut za trzy Isaiaha Joe na 3 sekundy przed końcem, była się niecelna.
Milwuakee Bucks – Denver Nuggets 100:102
- Pomimo osłabienia Denver Nuggets pokonali Milwuakee Bucks, budując w trakcie meczu nawet 23-punktową przewagę.
- Bucks ruszyli do odrabiania strat w czwartej kwarcie. Po trójce Ryana Rollinsa na 29,3 sekundy przed końcem przegrywali już tylko 97:99, mimo że jeszcze na 10,5 minuty przed końcem tracili aż 23 punkty (63–:86). Denver odpowiedziało rzutami wolnymi Tima Hardaway’a Jr., który na 10,6 sekundy przed syreną podwyższył prowadzenie na 97:101.
- Rollins trafił kolejną trójkę, co zmniejszyło stratę do jednego punktu (100:101) na 5,4 sekundy przed końcem.
- Giannis Antetokounmpo zakończył mecz z 22 punktami, 13 zbiórkami i 7 asystami. Z powodu urazu opuścił parkiet na 34 sekundy przed końcem spotkania.
Portland Trail Blazers – Toronto Raptors 98:110
- Toronto Raptors wygrało 98:110 z Portland Trail Blazers, które musiało radzić sobie bez kontuzjowanego Deniego Avdiji. Gwiazda PTB narzeka ostatnio na problemy z plecami. Raptors prowadzili nawet 13 punktami i kontrolowali przebieg spotkania przez większość czasu.
- Pierwsza kwarta była wyjątkowo słaba strzelecko w wykonaniu Portland. Blazers trafili zaledwie 4 z 26 rzutów z gry (15,4%), w tym 1 z 11 za trzy (9%). Mimo tego Raptors prowadzili po pierwszej odsłonie tylko 12:119. W drugiej kwarcie, po trójce Toumaniego Camary na 32:30, Toronto odpowiedziało serią 2-12, budując przewagę 32:44.
- Raptors przed czwartą kwartą prowadzili 74:76. Jrue Holiday wyrównał na 76:76 w pierwszej akcji ostatniej odsłony, a chwilę później Donovan Clingan dał Portland krótkie prowadzenie 78:76. Raptors odpowiedzieli jednak dwiema kolejnymi trójkami, wychodząc na prowadzenie (78:82), a wsad Scottiego Barnesa powiększył przewagę do 78:84 na 9:58 przed końcem.
- Holiday zdobył dziewięć z pierwszych 11 punktów Portland w czwartej kwarcie. Kluczowy moment nastąpił, gdy Sandro Mamukelashvili został sfaulowany przy wejściu pod kosz na 87:95. Choć nie trafił rzutu wolnego, Toronto zebrało piłkę, a Ingram dobił ją do kosza, powiększając prowadzenie do 10 punktów.










