Mimo zaledwie trzech meczów, dostaliśmy dzisiaj masę wrażeń. Dwa bardzo wyrównane mecze, a do tego starcie Minnesoty Timberwolves z Cleveland Cavaliers. Anthony Edwards z kamieniem milowym w swojej karierze. Lauri Markkanen z kolejnym pokazem siły. Niespodziewanie odwołany mecz w Chicago…
Charlotte Hornets – Indiana Pacers 112:114
- Indiana Pacers przełamali serię 13 porażek z rzędu! Czekali na zwycięstwo od dziewiątego grudnia poprzedniego roku. Do tego Rick Carlisle odniósł swoje 1000. zwycięstwo jako główny trener w NBA. Sam mecz był bardzo zacięty, co widać po wyniku. W teorii wydawało się to najmniej atrakcyjne spotkanie, ale trochę się działo!
- LaMelo Ball nie trafił rzutu w kluczowej akcji, ale trudno go winić, bo wcześniej rzucał skutecznie seriami. Dzisiaj ciągnął swój zespół jak tylko mógł, zdobywając aż 33 punkty i rozdając osiem asyst. Trafiał na wysokiej skuteczności, a co ciekawe – zaczął ten mecz na ławce rezerwowych i dostał „tylko” 27 minut na parkiecie.
- Pierwszoroczniak, którym często się zachwycamy w tym sezonie (Kon Knueppel) nie był aż tak skuteczny, ale i tak był trzecim najlepszym strzelcem w swojej ekipie (18 punktów) i dołożył nieco pod koszem (osiem zbiórek). Collin Sexton miał rzut na remis na trzy sekundy przed końcem na średnim dystansie, ale rzucił tzw. air balla…
- Pacers byli bardziej efektywni od rywali w każdej statystyce rzutowej, co było kluczem do sukcesu. Tyle i aż tyle. Nie przeszkodziło im nawet to, że oddali aż o 17 mniej trójek od Charlotte Hornets!
- Pascal Siakam był prawdziwym liderem. Kimś, kim powinien być w zasadzie od początku tego sezonu (z powodu niedyspozycji Tyrese’a Haliburtona). Dzisiejszej nocy zanotował 30 punktów, 14 zbiórek (double-double) i trzy asysty. Z drugiej strony medalu nie miał łatwego życia, bo najwięcej ze wszystkich tracił piłkę (aż sześć strat w meczu!). Walka na tablicach była bardzo istotna dla losów tego spotkania.
Chicago Bulls – Miami Heat [ODWOŁANY!]
Mecz pomiędzy Chicago Bulls a Miami Heat został przełożony ze względu warunków panujących na hali w Chicago.
Minnesota Timberwolves – Cleveland Cavaliers 131:122
- Minnesota Timberwolves obroniła własny parkiet, pokonując gości w postaci Cleveland Cavaliers. T-Wolves błyskawicznie zdobyli 12-punktowe prowadzenie. Cavs nie dawali się tak łatwo i nie dość, że doszli do rywali w drugiej kwarcie, to też mogli pochwalić się przewagą, tym razem w postaci dziewięciu „oczek”.
- W trzeciej kwarcie Donte DiVincenzo trafiał jak natchniony zza łuku (22 punkty, sześć trafionych trójek) a Rudy Gobert robił robotę w defensywie, co pozwoliło zdominować przeciwników. Między innymi Sam Merrill (22 punkty) z Cavs próbował w końcówce świetnymi rzutami utrzymać siebie i swoich kolegów w grze. Bezskutecznie. Anthony Edwards (25 punktów, siedem zbiórek, dziewięć asyst) i Jaden McDaniels (26 punktów, 5 zbiórek) mieli inne plany na to spotkanie i wytrzymali ciążącą na nich presję. Oczywiście popularny Ant-man był świetny, ale to temu drugiemu chciałbym oddać, że nie „łamał się” i świetnie wykorzystywał swoje momenty.
- To był również bardzo dobry mecz do wyróżnienia Juliusa Randle, który prawie skomplementował triple-double (28 punktów, 11 zbiórek & osiem asyst).
- U gości dwoił się i troił nie kto inny jak Donovan Mitchell (30 punktów, siedem zbiórek, osiem asyst). Darius Garland wspierał go w rozgrywaniu i nawet Evan Mobley trafiał prawie wszystko co miał. To jednak nie wystarczyło.
Utah Jazz – Dallas Mavericks 116:114
- Jeszcze na niecałe pięć minut przed końcem Dallas Mavericks prowadzili 107 do 100 po trójce Maxa Christiego. Jednak Utah Jazz odpowiedzieli potężną serią punktową 12-0, którą napędził Lauri Markkanen, zdobywając trzy kosze z rzędu!
- Goście popełnili aż 21 strat, z których Jazz zdobyli 25 punktów. Do tego gospodarze byli o niebo lepsi w pomalowanym (ich 64 punkty kontra 46 od Mavs)
- Cooper Flagg zaliczył kolejny kapitalny występ (26 punktów, 10 zbiórek, osiem asyst). Wspierali go bardziej doświadczeni koledzy; Anthony Davis (double-double w postaci 21 punktów i 11 zbiórek), Klay Thompson (23 punkty, pięć asyst). Mimo że końcowy wynik nie dowiózł, powinno być tak częściej w sezonie.
- Keyonte George był bardzo skuteczny (FG%) i rozdał siedem ultra-ważnych asyst. To kolejny niezły mecz dla niego. Uwagę skradł Lauri Markkanen, który zdobył aż 33 punkty, oddając 26 rzutów z różnych pozycji. Honorowa wzmianka dla 37-letniego weterana Kevina Love, który miał bardzo efektywne minuty i dołożył sporą cegiełkę do sukcesu drużyny, zapisując na indywidualnym koncie double-double (10 punktów, 10 zebranych piłek).










