Isaiah Thomas w ramach pożegnania z kibicami Boston Celtics, napisał na The Players’ Tribune esej. Poruszył w nim wiele kwestii, m.in. dotyczącą tego, jak bezradni są czasami gracze wobec decyzji zespołu. Thomas stanowi tu doskonały przykład, gdyż jeszcze kilka tygodni temu był przekonany, że Boston jest jego nowym domem.
Generalny menadżer Boston Celtics potwierdził, iż jest gotów zrobić wszystko, by teoretycznie wzmocnić rotację swojego zespołu. Gdy Kyrie Irving trafił na transferową listę Cleveland Cavaliers, stworzył interesujący dla Cavs pakiet, nie mając absolutnie żadnych skrupułów. Nagle Isaiah Thomas musiał pakować walizki i przeprowadzać się do Ohio, gdzie rozpocznie kolejny rozdział swojej kariery. Rozgrywający odniósł się do tego w eseju dla The Players Tribune. Twierdzi, że po drodze utworzyły się podwójne standardy wobec klubów i zawodników.
– To była dobra lekcja dla mnie, dla ligi, dla fanów i dla mediów – pisze Thomas. – Chodzi o to, jak do tej pory wyglądała narracja o opuszczaniu drużyn przez zawodników. Myślałem o tym już rok temu, gdy KD opuścił Oklahomę i gdy wszyscy tak bardzo go krytykowali za decyzję, którą podjął dla siebie. Nagle stał się czarnym charakterem za to, że skorzystał ze swoich praw. Mówiono, że jest samolubny i jest tchórzem. […] Teraz spójrzcie na to, jak ja zostałem wytransferowany – bez żadnego ostrzeżenia – przez zespół, dla którego byłem w stanie się wykrwawić i zostawić wszystko na parkiecie – dodaje.
– Ludzie muszą zmienić swoją perspektywę. Zazwyczaj to są właściciele z mocą sprawczą, a nie sami zawodnicy. Okazuje się, że gdy gracze wędrują tam i z powrotem i ich życie zmienia się bez jakiegokolwiek komentarza, to wszystko jest w porządku. Ale w pewnym momencie sytuacja się zmienia i to zawodnik ma prawo zadecydować… wtedy robimy z tego skandal. Staram się być szczery. To pokazuje, w jakim znajdujemy się miejscu jako liga i jako społeczeństwo. Wiele musimy jeszcze poprawić. Może teraz ludzie pomyślą dwa razy, zanim skrytykują zawodnika za jego decyzję. Słowo lojalność w biznesie w ogóle się nie liczy.
Thomas podkreśla, że decyzja Celtics bardzo go zabolała, ale nie chowa do nikogo urazy. – Na parkiecie jestem twardym gościem i mogę wyglądać, jakbym miał lód w żyłach, ale tak naprawdę płynie w nich krew i mam serce jak każdy człowiek – mówi dalej. Thomas bez wątpienia ma wiele racji. Czy w takim razie to Danny Ainge jest teraz czarnym charakterem ligi, skoro to on pociągnął za spust i pozbył kibiców Celtics jednego z ich ulubionych graczy? Czy zatem transfery i transakcje to czysty biznes, a decyzja zawodników to już zupełnie coś innego? Co o tym myślicie Wy?
fot. Keith Allison, Creative Commons
NBA: Najlepsze akcje sezonu 2016/2017- Northwest Division (wideo)
Obserwuj @mkajzerek
Obserwuj @PROBASKET