W czwartkowy wieczór hala Paycom Center nie była jedynie areną sportowych zmagań między Oklahoma City Thunder a Milwaukee Bucks. Stała się miejscem celebracji ludzkiej niezłomności, gdy 20-letni Nikola Topić, po miesiącach walki z chorobą nowotworową i poważnymi kontuzjami, w końcu postawił stopę na parkiecie NBA. Wprawdzie ostatecznie gospodarze ulegli rywalom 93:110, lecz wynik ten zszedł na dalszy plan w obliczu powrotu do gry, który jeszcze niedawno stał pod znakiem zapytania.



Historia Nikoli Topicia w NBA rozpoczęła się od wielkich nadziei, kiedy to został wybrany z dwunastym numerem w drafcie 2024 roku. Jednak los postawił przed nim przeszkody, które złamałyby niejednego sportowca. Najpierw zerwane więzadło krzyżowe (ACL) wykluczyło go z całego poprzedniego sezonu, a gdy wydawało się, że powrót jest blisko, w październiku 2025 roku świat obiegła informacja o diagnozie raka jąder. Młody rozgrywający musiał przejść operację oraz trzy wyczerpujące serie chemioterapii.

Wpływ chemioterapii na ciało jest wręcz szokujący. To ekstremalne obciążenie fizyczne, a powrót do normalności to dla każdego zupełnie inna, bardzo wymagająca droga – podkreślił już po meczu trener Oklahoma City Thunder, Mark Daigneault.

W przypadku młodego Serba „droga” okazała się być krótsza, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Już w drugiej połowie grudnia, niespełna dwa miesiące po feralnej diagnozie, Nikola był widziany na parkiecie, o czym pisaliśmy w tym miejscu. Po krótkim przetarciu wG League, już w czwartek pojawiła się informacja, że debiut 20-latka z Nowego Sadu będzie możliwy już w najbliższym starciu z Milwaukee Bucks.

Nic dziwnego, że kiedy pod koniec pierwszej kwarty Topić podszedł do stolika sędziowskiego, aby wejść na boisko, kibice zgromadzeni w Paycom Center zgotowali mu owację na stojąco. Była to chwila pełna emocji nie tylko dla zawodnika, ale i dla całej społeczności NBA. Już w swojej pierwszej posiadaniu piłki były zawodnik Crvenej Zvezdy pokazał próbkę swojego talentu, notując asystę przy koszu Jaylina Williamsa.

Niedługo potem sam zainteresowany również wpisał się na listę strzelców, trafiając rzut z półdystansu po zasłonie Cheta Holmgrena. Ogółem w ciągu 12 minut spędzonych na parkiecie zapisał na swoim koncie dwa punkty, zbiórkę oraz asystę. Jasne, że te statystyki mogą wydawać się skromne, ale w tym konkretnym przypadku sam fakt jego obecności na parkiecie najlepszej koszykarskiej ligi świata był uznawany za „niesamowite osiągnięcie”. Zresztą dla kolegów z drużyny powrót Topicia był swoistą lekcją pokory.

Każdy, kto walczy z rakiem, walczy o swoje życie. Nigdy nie będę w stanie w pełni zrozumieć, jak to jest. To tylko pokazuje, jak silny jest [Topić] i jakim jest człowiekiem. Byłoby całkowicie zrozumiałe, gdyby się załamał, zamknął w sobie i złościł na cały świat, bo jako taki młody chłopak na to nie zasłużył. Wszyscy bardzo się cieszymy, że udało mu się przez to przejść i wrócić do grania – powiedział w pomeczowym wywiadzie Holmgren.

– Widać dużo większy uśmiech na jego twarzy, kiedy może wyjść na parkiet i założyć buty do gry. Uważam, że rozegrał dziś naprawdę dobry mecz. Mógł trafić sto rzutów albo spudłować sto – i tak byłby to dla niego wyjątkowy wieczór. Najważniejsze, że mógł wrócić na boisko, złapać rytm i zebrać pierwsze minuty. Teraz on może się na tym uczyć, a my możemy uczyć się od niego – dodał jeden z liderów OKC.

Mimo entuzjazmu towarzyszącego debiutowi, sztab Thunder podchodzi do sytuacji z rozwagą. Przed czwartkowym spotkaniem Topić wystąpił jedynie w dwóch krótkich meczach G League w barwach Oklahoma City Blue, w jednym z nich notując 22 punkty w zaledwie 20 minut. Trener Daigneault podkreślił jednak, że jego młody podopieczny wciąż znajduje się na bardzo wczesnym etapie powrotu do pełnej dyspozycji.

– Ogromnie się z tego cieszę. Oczywiście w ostatnich latach przeszedł w swoim życiu przez mnóstwo przeciwności. To młody chłopak, który chce po prostu grać w koszykówkę, a kilkukrotnie mu to odebrano. To, że zdołał doprowadzić się do tego momentu i znów wyjść na parkiet, jest wielkim osiągnięciem. Z przyjemnością patrzyłem, jak drużyna reagowała na niego w trakcie meczu i po nim. Nie sposób też nie pomyśleć o jego rodzinie. Sam mam w domu małe dzieci i trudno mi sobie nawet wyobrazić, przez co musiała przejść jego rodzina. To nie dotyczyło tylko jego. Ma wspaniałą rodzinę, która bardzo go kochała i była z nim przez cały ten czas. Dlatego ogromnie się cieszę także z ich powodu. To był bardzo budujący wieczór dla jego rodziny, dla niego samego i dla naszego zespołu, mimo że nie rozegraliśmy najlepszego meczu – stwierdził szkoleniowiec.

Pierwszy mecz Nikoli Topicia na parkietach NBA to coś więcej niż tylko kolejny debiut utalentowanego gracza. To świadectwo hartu ducha i przypomnienie, że w sporcie, podobnie jak w życiu, najtrudniejsze bitwy często toczą się poza blaskiem jupiterów. Thunder, mimo porażki z Bucks wciąż zajmujący pierwsze miejsce w Konferencji Zachodniej, zyskali nie tylko wszechstronnego rozgrywającego, ale przede wszystkim inspirację dla całej ligi.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments