Atmosfera w Sacramento Kings jest napięta i każdy doskonale zdaje sobie sprawę, że klub nie ma absolutnie żadnego planu na poprawę swojej sytuacji w najbliższych latach. Swojej frustracji na pomeczowej konferencji prasowej dał upust Russell Westbrook, który w mocnych słowach odpowiedział na pytania dziennikarzy i skrytykował ich postawę.
To nie była zwykła konferencja prasowa. Minionej nocy Sacramento Kings przegrali kolejne spotkanie, a ich bilans pogorszył się tym samym do stanu 14-50, co pozostaje najgorszym wynikiem w całej lidze. Kiedy Russell Westbrook przysiadł do rozmowy z dziennikarzami, na pierwszy ogień padło pytanie o to, co klub i jego zawodnicy mogą zrobić przez resztę przegranego już sezonu zasadniczego.
— Wyjść na parkiet, rywalizować. To jest gra, jesteś profesjonalistą. Wychodzisz na parkiet i grasz. To wszystko, co możesz robić. A wy co myślicie? Bo zawsze macie wiele odpowiedzi, zawsze to wy mówicie — zaczął nakręcać się Westbrook.
Autor pytania, którym okazał się ostatecznie Matt George z Sactown Sports 1140, odpowiedział spokojnym głosem, że nie ma dla zawodnika żadnej odpowiedzi.
— Och, to bardzo interesujące. Nikt? Niczego nie macie? Zawsze macie wiele opinie na temat tego, co my robimy — kontynuował Russell.
To był dopiero początek tego, co ostatecznie przekształciło się w niezwykle napiętą konferencję prasową.
— A co ty masz? Głosisz wiele twierdzeń, szerokich oświadczeń, których nie znasz kontekstu. Skąd bierzesz ten kontekst? Jesteś na treningach? Jesteś z nami na sesjach filmowych?
Na dwa ostatnie pytania dziennikarz odpowiedział krótkim „Nie”. Następnie rozgrywający zapytał jednak, czy przebywa gdzieś w budynkach klubowych, na co odpowiedź była już twierdząca.
— Nie, nie widziałem cię na treningach. To jest więc fałszywy kontekst. Tak właściwie, czy ty mnie w ogóle znasz? Nie znasz mnie. Nie znasz mnie, ale głosisz wiele komentarzy w taki sposób, jakbyś mnie znał.
George wskazał wówczas, że jego wypowiedzi tyczą się tylko i wyłącznie koszykówki, a konkretniej Kings jako zespołu.
— Nie, nie, nie. Pytam się, czy mnie znasz, prawda? Nie znasz, więc nic o mnie nie wiesz.
Dziennikarz przyznał wówczas, że rzeczywiście nie zna Westbrooka prywatnie.
— Dobrze, dziękuję. Ktoś jeszcze? Macie jakieś komentarze na temat tego, jak gramy albo co robimy? Jesteście dzisiaj cicho, ale macie wiele komentarzy, kiedy mecz trwa albo po jego zakończeniu na temat tego, co robimy, co powinniśmy robić, jak powinniśmy to robić. Jestem trochę zdezorientowany.
Kolejnym dziennikarzem, który zgłosił się do zadania Westbrookowi pytania, był Chris Biderman z Sacramento Bee.
RW: Chętnie wysłucham.
CB: Nie jestem na waszych sesjach filmowych, ale macie najgorszy bilans w całej NBA. Jesteście mniej więcej w najgorszej trójce pod względem ofensywy, jak i defensywy.
RW: Świetnie.
CB: Myślę, że można…
RW: Można co?
CB: Można na to wskazać.
RW: To zostało już wskazane, ale nie tylko o tym się mówi. Na co jeszcze to wskazuje?
CB: Mogę mówić jedynie za siebie, ale…
RW: Ale ty nie mówiłeś tylko o tym. Widziałem, co mówiłeś. Nie tylko o naszej ofensywie, defensywie czy bilansie. Jesteśmy najgorszą drużyną w lidze już od jakiegoś czasu.
CB: A co jeszcze mówiłem?
RW: Nie chcę podążać tą ścieżką, ale… zawsze masz wiele do powiedzenia, więc teraz jest twój czas. Parkiet jest twój. To ten czas.
CB: Myślę po prostu, że w sporcie, gdy zespoły nie osiągają sukcesów, to…
RW: Uważasz, że powinniśmy mieć sukcesy, prawda? Tak czujesz?
CB: Myślę, że próbujecie go osiągnąć.
RW: Fajnie. A co z tobą? Co ty myślisz?
W tamtym momencie Westbrook wskazał na Jamesa Hama z ESPN 1320 Sacramento.
JH: Myślę, że dla każdego było to trudny rok. Dla mnie, jako kogoś, kto zajmował się ligą i tym zespołem przez długi czas, to najgorszy sezon. Nie zrzucam na nikogo winy.
— Słuchaj, nie uważam, by ktoś zrzucał na mnie winę. Jestem w lidze od długiego czasu i miałem do czynienia z wieloma zespołami i dziennikarzami. Mamy w zespole wielu młodych graczy, a także wielu gości [dziennikarzy], którzy nie wiedzą, co się dzieje dookoła zespołu, zarówno pod względem trenerów, jak i zawodników — kontynuował Westbrook.
Nie ulega wątpliwości, że dla wszystkich w Sacramento ostatnie miesiące były i w dalszym ciągu są wyjątkowo trudne. Ostatnie miejsce w całej lidze może dawać co prawda nadzieję na wysoki numer w Drafcie, ale to też nie jest przecież przesądzone. Nawet jeżeli do Kings trafi utalentowany gracz, to samodzielnie nie odmieni on losów organizacji.
— Waszą pracą jest rozmawianie o koszykówce i tym, co się w niej dzieje, a nie nakręcaniu… nie chcę przeklinać, bo dostanę grzywnę, ale nakręcaniu rzeczy, które nie są prawdziwe. To jest ten problem. Doświadczyłem już wielu takich sytuacji. To nie jest łatwa praca. Szanujemy was i to, co robicie. Przychodzicie, dzielicie się swoim komentarzem i nie mówicie nic, ale ja nie muszę siedzieć i niczego nie mówić. Jako lider tego zespołu, moją pracą jest wypowiadać się w imieniu szatni. Rozmawiamy o tym, słyszą to, ja to słyszę. Przez wasze komentarze, nasi zawodnicy myślą o wielu rzeczach, które nie mają nic wspólnego z koszykówką — zaznaczył Russ.
Westbrook zwrócił się do dziennikarzy z prośbą o szacunek do pracy, którą wykonują jako profesjonalni koszykarze. Tony Harvey zapytał następnie, czy w bieżących rozgrywkach sposób, w jaki przedstawiciele mediów podchodzą do jego zespołu, różni się od tego z poprzednich lat.
— Nie dla mnie. Widziałem zdecydowanie gorsze rzeczy, ale nie chodzi tu o mnie. Chodzi o zespół. Mówię o naszej grupie, organizacji… Przyszedłem tu nieco później, ale czuję, że oczekujecie, iż wygramy mistrzostwo. […] Wy macie swoją pracę. Byłoby świetnie, gdybyśmy to my mogli was krytykować, ale tego nie robimy. Mamy swoją pracę. Przychodzimy i wykonujemy ją tak dobrze, jak tylko umiemy. Zwycięstwa i porażki są częścią tego sportu.
Na koniec Westbrook zaznaczył również, by dziennikarze nie tworzyli fałszywej narracji na rzecz przyciągnięcia uwagi czytelników. Rozgrywający liczy na to, że skupią się oni na przedstawianiu faktów, aniżeli spekulacjach o setkach różnego rodzaju scenariuszy.










