Victor Wembanyama mierzył się w tym sezonie już kilkukrotnie z problemami zdrowotnymi, ale cały czas zachowuje szansę na uwzględnienie przy nagrodach za bieżący sezon zasadniczy. Główny kandydat do tytułu Obrońcy Roku stawia sprawę jasno i daje do zrozumienia, że to do niego powinna trafić statuetka MVP.
San Antonio Spurs to bez wątpienia jeden z najlepszych, a zarazem „najgorętszych” zespołów w całej NBA. Podopieczni Mitcha Johnsona wygrali 17 z 19 ostatnich występów, zaliczając jedynie wpadki z New York Knicks i Denver Nuggets. Udało im się w międzyczasie zmniejszyć stratę do Oklahoma City Thunder do zaledwie trzech wygranych.
Minionej nocy Ostrogi ograły Charlotte Hornets, z którymi przegrały pod koniec stycznia. Wówczas przeciętnie zagrał Victor Wembanyama, który skompletował jedynie 16 punktów (6/15 z gry) i osiem zbiórek, nie zatrzymując również rywala odpowiednio po bronionej stronie parkietu. Tym razem, po zwycięstwie, Francuz nie ukrywał swojej radości.
— Wygrywaliśmy przez cały luty i myślę, że to pokazuje progres z meczu na mecz z poprzedniego sezonu. Zwycięstwo w Charlotte było szczególne. [Wcześniejsza porażka z Hornets] była dla mnie prawdopodobnie najgorszym mecz w defensywie w tym roku, więc musieliśmy odpowiedzieć na tę porażkę i wysłać sygnał — zaczął środkowy.
Blake Griffin, który współtworzy w tym roku studio Amazon Prime, zażartował wówczas, że najgorszy mecz w obronie w wykonaniu Wemby’ego to wciąż wyższy poziom niż jego najlepszy występ, po czym kontynuował swoją wypowiedź, pytając gwiazdę Spurs o kolejne kroki na zakończenie rozgrywek zasadniczych i nadchodzące play-offy.
— Co jest następne? To proste. Chcemy wygrać wszystko. Naszą wadą jest brak doświadczenia, ale to może być też przewaga, bo jeżeli nie wiemy, że coś jest niemożliwe, to wciąż możemy to zrobić. W głowie mam teraz dbanie o swoje ciało, bo chcę wygrać MVP i DPOY, więc próbuję wrzucić wyższy bieg do końca sezonu — kontynuował Wemby.
Swoje pytanie dołożył również Steve Nash, który zauważył, że przy wzroście Wembanyamy, prawie cały czas jest on na otwartej pozycji do rzutu. Były rozgrywający zastanawiał się, w jaki sposób Francuz balansuje liczbę oddawanych prób z dystansu z tego właśnie powodu, w porównaniu do częstotliwości ataku na kosz.
— To trudny balans. Podoba mi się, że mogę robić wiele rzeczy. Można zobaczyć to na przestrzeni mojej kariery. W drugim sezonie rzucałem więcej trójek, a w tym roku zaliczyłem swój pierwszy mecz bez żadnej próby zza łuku, gdzie byłem bardzo agresywny pod obręczą. Chcę po prostu doświadczyć różnych rzeczy […] Chodzi też o odpowiadanie na to, na co pozwalają ci rywale — dodał Francuz.
W międzyczasie za plecami lidera Ostróg pojawił się Keldon Johnson, który również nie ma wątpliwości, że to Wemby zasługuje na tytuł MVP. W rankingu publikowanym przez NBA na pierwszym miejscu nieustannie plasuje się Shai Gilgeous-Alexander z Oklahoma City Thunder. Victor, który tydzień wcześniej był stawiany na czwartej pozycji, obecnie okupuje drugą lokatę kosztem Nikoli Jokicia z Denver Nuggets.
Pamiętajmy jednak, że Wembanyama nie może pozwolić sobie na zbyt wiele absencji. Na swoim koncie ma obecnie 52 występy, a do uwzględnienia przy wszelkich nagrodach potrzebuje 65 spotkań na koncie. Przewagą Francuza jest to, że zaliczony będzie mu do tego dorobku również występ w finale NBA, co oznacza, że musi wystąpić w co najmniej 12 z 15 pozostałych meczów Spurs.



















