W świecie zawodowej koszykówki, gdzie granica między strategiczną przebudową a celowym przegrywaniem meczów staje się coraz cieńsza, NBA postanowiła wykonać pokazowy ruch. Ofiarą nowej polityki padli Indiana Pacers, ukarani grzywną w wysokości 100 tysięcy dolarów za rzekome „tankowanie”. Wprawdzie komisarz Adam Silver argumentował, że działania te mają na celu ochronę integralności sportu, rewelacje trenera Ricka Carlisle’a rzucają zupełnie nowe, niepokojące światło na proces decyzyjny ligowych oficjeli. W swoim emocjonalnym wystąpieniu szkoleniowiec opisał śledztwo jako powierzchowne, a wysuwane w jego ramach sugestie jako „zwyczajnie absurdalne”.



Punktem zapalnym całej sprawy stał się mecz z 3 lutego przeciwko Utah Jazz. Ligowe władze uznały, że Indiana Pacers naruszyli wówczas politykę dotyczącą udziału zawodników (Player Participation Policy), odsuwając od gry Pascala Siakama oraz dwóch innych graczy, w tym Aarona Nesmitha. Według oficjalnego oświadczenia wystosowanego przez NBA, niezależny lekarz stwierdził, że zawodnicy ci byli zdolni do gry, przynajmniej w ograniczonym wymiarze czasowym. Rick Carlisle kategorycznie jednak zaprzeczył tej wersji zdarzeń, wskazując na rażące uchybienia w sposobie przeprowadzania dochodzenia.

– Prawnik reprezentujący ligę, który prowadził przesłuchanie, praktycznie jednostronnie uznał, że Aaron Nesmith — który doznał kontuzji poprzedniego wieczoru i nie był w stanie nawet utrzymać piłki w dłoniach — powinien mimo wszystko zagrać w tym meczu. Trudno jednak nie uznać takiego stanowiska za zwyczajnie absurdalne – relacjonował 66-latek, nie szczędząc przy tym krytyki wobec sposobu, w jaki osoby decyzyjne oceniły stan zdrowia jego podopiecznego. Zdaniem szkoleniowca, liga oparła swoją decyzję na opinii medyków, którzy w rzeczywistości nigdy nawet nie zbadali zawodnika osobiście.

To, co w tej sprawie budzi największe kontrowersje, to rzekoma niechęć przedstawicieli NBA do konfrontacji swoich ustaleń z rzeczywistą dokumentacją medyczną klubu. Carlisle stwierdził, że klub z Indianapolis oferował pełen dostęp do swoich lekarzy oraz samego zawodnika, jednak propozycje te zostały odrzucone.

– Zapytaliśmy ich, czy chcieliby omówić tę sprawę z naszym sztabem medycznym, ponieważ wszystko zostało udokumentowane przez naszych lekarzy i trenerów przygotowania fizycznego. Odpowiedzieli, że nie ma takiej potrzeby. Zamiast tego konsultowali się ze swoimi lekarzami, którzy nawet nie badali Aarona Nesmitha. Zaproponowaliśmy również rozmowę z samym zawodnikiem, ale i w tym przypadku usłyszeliśmy, że nie ma takiej potrzeby – wyznał Carlisle w rozmowie z „107.5 The Fan”.

Nie da się ukryć, że brak bezpośredniej weryfikacji stanu zdrowia zawodnika stawia pod znakiem zapytania rzetelność nałożonej kary i sugeruje, że wyrok zapadł jeszcze przed zakończeniem zbierania dowodów. Najbardziej szokującym elementem relacji trenera Pacers jest jednak pytanie, jakie miało paść podczas przesłuchań ze strony przedstawicieli ligi. Według Carlisle’a doszło do sugestii, aby klub rozważył podanie kontuzjowanemu zawodnikowi środków farmakologicznych w celu umożliwienia mu występu w meczu o niewielkim znaczeniu dla układu tabeli.

– W trakcie rozmowy padło też pytanie, czy rozważaliśmy podanie mu leków, żeby mógł wystąpić w meczu, mimo że mieliśmy bilans aż 30 spotkań poniżej poziomu .500. Szczerze mówiąc, byłem tym bardzo zaskoczony – kontynuował doświadczony szkoleniowiec.

Sugestia ta nabiera szczególnie kontrowersyjnego wydźwięku w kontekście troski o zdrowie zawodników, która oficjalnie pozostaje jednym z priorytetów ligi. Sama idea podania środków farmakologicznych koszykarzowi, który — jak relacjonowano — nie był w stanie utrzymać piłki w dłoniach, i to w sezonie, który z perspektywy walki o play-offy i tak jest dla Pacers praktycznie stracony, naturalnie wywołuje sprzeciw oraz rodzi poważne wątpliwości w środowisku.

Z jednej strony można zrozumieć, że w obliczu nadchodzącego, niezwykle silnie obsadzonego draftu, desperacka walka klubów o jak najgorszy bilans – a co za tym idzie, większe szanse na wybór w czołówce stawki – staje się dla NBA wizerunkowym problemem. Jednak metody, jakimi władze ligi próbują zwalczać to zjawisko, mogą okazać się bardziej szkodliwe niż samo „tankowanie”. Przypadek Indiany pokazuje, że w pogoni za widowiskiem i dyscypliną, biurokratyczne decyzje mogą niebezpiecznie ingerować w autonomię medyczną sztabów szkoleniowych, ryzykując zdrowie tych, którzy są w tej lidze najważniejsi – samych zawodników.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments