Tyrese Haliburton jest w tym sezonie w zasadzie nieodłącznym obrazkiem meczów Indiana Pacers. Bo choć rozgrywający nie gra od początku rozgrywek z powodu urazu Achillesa, a jego udział w tym sezonie został już dawno wykluczony, to jeździ on z zespołem prawie na każdy mecz i wspiera swoich kolegów z ławki rezerwowych. Teraz jednak będzie miał przerwę.
Przynajmniej 2-3 tygodnie poza drużyną będzie Tyrese Haliburton, bo – jak podał Rick Carlisle, czyli trener Indiana Pacers – wracający do zdrowia zawodnika ma… półpaśca:
Półpasiec to zakaźna choroba wirusowa, która wywoływana jest przez reaktywację wirusa ospy wietrznej. Objawia się bolesną wysypką pęcherzykową. Haliburton w najbliższym czasie musi więc skupić się na powrocie do zdrowia. Swoich kolegów będzie teraz mógł dopingować tylko przez ekran telewizora.
Pacers pod nieobecność swojego lidera zaliczają fatalny sezon. Z bilansem 15-43 zajmują w tej chwili ostatnie miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej. W całej lidze mniej zwycięstw mają jeszcze tylko Sacramento Kings (12).
Klub z Indianapolis powalczy więc o wysoki wybór w drafcie. Warto przy tym pamiętać, że wybór Pacers musi wylądować w przedziale 1-4, bo w przeciwnym razie trafi do Los Angeles Clippers. To pokłosie transferu po Ivicę Zubaca.










