Fani cyferek i teorii matematycznych kochają NBA. Kiedyś dodatkowe statystyki traktowano jak ciekawostkę dla wtajemniczonych, a dziś analizuje się dosłownie wszystko. Każde posiadanie piłki i każde ustawienie. Powstają nowe wskaźniki i nowe teorie, czasem tak złożone i pokręcone, że sami zawodnicy potrafią wzruszyć ramionami i przyznać, że nie mają pojęcia, o czym one mówią. A jednak istnieje w koszykarskim świecie jeden statystyczny „święty Graal”, który od dekad budzi uznanie trenerów i kibiców. To nie są skomplikowane algorytmy, lecz prosta arytmetyka zauważona przez człowieka, który o wygrywaniu wie wszystko. Phil Jackson stworzył zasadę, która w ostatnich 25 latach sprawdziła się niemal w 90% przypadków. To by oznaczało, że w walce o mistrzostwo liczą się w tym sezonie tylko trzy drużyny.
Mistrz Zen i jego matematyka sukcesu
Phil Jackson, legendarny trener, który poprowadził Michaela Jordana, Scottiego Pippena, Shaquille’a O’Neala i Kobego Bryanta do w sumie 11 tytułów mistrzowskich, nigdy nie wierzył w przypadki. Jego filozofia nie opierała się wyłącznie na taktyce, ale na budowaniu mentalności zwycięzcy poprzez powtarzalność. Powtarzalność nawyków, reakcji, jakości decyzji i tego jak drużyna zachowuje się w trakcie długiego sezonu. I właśnie w tym duchu narodził się termin „Klubu 40-20” jako wskaźnik prawdziwej wielkości.
Ta zasada jest banalnie prosta: jeśli twoja drużyna wygra 40 meczów, zanim na jej koncie pojawi się 20. porażka, to masz prawo nazywać się realnym kandydatem do mistrzostwa. Dlaczego akurat te liczby? Bilans 40-19 oznacza procent zwycięstw na poziomie ponad 67%. To tempo, które w skali całego sezonu prowadzi do ok. 55-60 wygranych. Według Jacksona to właśnie ten poziom oddziela zespoły bardzo dobre od zespołów wybitnych. To test wytrzymałości, głębi składu i umiejętności wygrywania z ligowym dżemem bez wpadania w pułapki lekceważenia rywala.
Sezon 2025/26: Trzech muszkieterów na szczycie
Niedawno dowiedzieliśmy się też kto do tego klubu dołączył w tym sezonie. Obecność Oklahoma City Thunder (mieli 40-9, aktualnie 45-15) w tym gronie nie powinna nikogo dziwić. W końcu to aktualni mistrzowie, którzy w zeszłym roku przeszli przez rundę zasadniczą jak walec. Zaskakujące są na pewno dwie inne ekipy, bo na pewno mało kto poza najwierniejszymi kibicami typował, że tak szybko znajdą się tak wysoko. To oczywiście kolejny dowód na to, jak szybko się wszystko w NBA zmienia, ale zostawmy ten temat, bo to na oddzielną dyskusję.
Detroit Pistons (40-13, obecnie 43-14) dokonali niemożliwego, wracając po latach fatalnej gry i szorowaniu po dnie tabeli. Z kolei San Antonio Spurs (40-16, obecnie 42-16) są niesieni fenomenem Victora Wembanyamy i dobrymi wyborami w drafcie. Bardzo szybko z drużyny spoza play-offów stali się znów kandydatem do mistrzostwa.
Według zasady 40-20 Phila Jacksona, to właśnie między tą trójką rozstrzygnie się walka o mistrzostwo NBA.
Blisko 90% skuteczności!
Przeanalizowaliśmy ostatnie ćwierć wieku w NBA i ta zasada naprawdę się sprawdza. Od sezonu 2001/02 do dziś, reguła Jacksona potwierdziła się w blisko 90% przypadków. Tylko trzy razy w ciągu ostatnich 25 lat mistrzostwo zdobyła drużyna, która nie zdołała wygrać 40 meczów przed 20. porażką.
Poniższa tabela to dowód na to, że „Klub 40-20” to nie jest tylko gadka dziadersów, którzy nie rozumieją zaawansowanych statystyk, ale fundament, na którym buduje się mistrzowskie dynastie.
Na ostatnie 24 rozstrzygnięte sezony aż 21 mistrzów (87,5%) było w klubie 40-20. Tylko Detroit Pistons (2004), Miami Heat (2006) i Milwaukee Bucks (2021) zdobyli pierścienie bez spełnienia tego warunku.
Pamiętajcie, że klub nazywa się „40-20”, ale chodzi o 40. wygraną przed 20. porażką, a więc drużyna, która najpierw zalicza 20 porażek, a potem wygrywa 40. mecz, to do tego klubu się nie łapie (tak jest w przypadku Heat z 2006 roku). Trzeba po prostu mieć bilans 40-19 lub lepszy.
| Sezon | „Klubu 40-20” (Bilans przy 40. wygranej) | Finał NBA: Zwycięzca (Bilans 40.) | Finał NBA: Przegrany (Bilans 40.) |
| 2025/26 | Thunder (40-9), Pistons (40-13), Spurs (40-16) | ??? | ??? |
| 2024/25 | Thunder (40-9), Cavs (40-11), Celtics (40-16) | Thunder (40-9) | Pacers (40-26) |
| 2023/24 | Celtics (40-12), Wolves (40-16), Thunder (40-17), Nuggets (40-19) | Celtics (40-12) | Mavericks (40-29) |
| 2022/23 | Celtics (40-16), Bucks (40-17), Nuggets (40-18) | Nuggets (40-18) | Heat (40-34) |
| 2021/22 | Suns (40-9), Warriors (40-13) | Warriors (40-13) | Celtics (40-27) |
| 2020/21 | Jazz (40-14), Suns (40-15) | Bucks (40-24) | Suns (40-15) |
| 2019/20 | Bucks (40-6), Lakers (40-12), Raptors (40-14), Celtics (40-17), Nuggets (40-18), Clippers (40-19) | Lakers (40-12) | Heat (40-23) |
| 2018/19 | Bucks (40-13), Warriors (40-15), Raptors (40-16), Nuggets (40-18) | Raptors (40-16) | Warriors (40-15) |
| 2017/18 | Warriors (40-10), Rockets (40-13), Raptors (40-16), Celtics (40-16) | Warriors (40-10) | Cavaliers (40-29) |
| 2016/17 | Warriors (40-7), Spurs (40-12), Cavs (40-16), Rockets (40-18) | Warriors (40-7) | Cavaliers (40-16) |
| 2015/16 | Warriors (40-4), Spurs (40-8), Cavs (40-14), Thunder (40-14), Raptors (40-19) | Cavaliers (40-14) | Warriors (40-4) |
| 2014/15 | Hawks (40-8), Warriors (40-9), Grizzlies (40-14), Rockets (40-18), Blazers (40-19) | Warriors (40-9) | Cavaliers (40-25) |
| 2013/14 | Pacers (40-11), Thunder (40-11), Heat (40-14), Spurs (40-15), Blazers (40-18), Clippers (40-19), Rockets (40-19) | Spurs (40-15) | Heat (40-14) |
| 2012/13 | Spurs (40-12), Heat (40-14), Thunder (40-15), Clippers (40-18), Grizzlies (40-19) | Heat (40-14) | Spurs (40-12) |
| 2011/12 | Bulls (40-11), Thunder (40-12), Spurs (40-14), Heat (40-15) | Heat (40-15) | Thunder (40-12) |
| 2010/11 | Spurs (40-7), Bulls (40-14), Heat (40-15), Mavs (40-16), Celtics (40-14), Lakers (40-19) | Mavericks (40-16) | Heat (40-15) |
| 2009/10 | Cavs (40-11), Lakers (40-13), Magic (40-19), Nuggets (40-19) | Lakers (40-13) | Celtics (40-21) |
| 2008/09 | Lakers (40-9), Celtics (40-9), Cavs (40-11), Magic (40-14), Spurs (40-17) | Lakers (40-9) | Magic (40-14) |
| 2007/08 | Celtics (40-9), Pistons (40-13), Hornets (40-15), Lakers (40-17), Suns (40-19), Spurs (40-19) | Celtics (40-9) | Lakers (40-17) |
| 2006/07 | Mavericks (40-9), Suns (40-11), Spurs (40-18) | Spurs (40-18) | Cavaliers (40-25) |
| 2005/06 | Pistons (40-7), Spurs (40-10), Mavs (40-11) | Heat (40-20) | Mavericks (40-11) |
| 2004/05 | Suns (40-10), Spurs (40-12), Heat (40-15), Mavs (40-19), Sonics (40-19) | Spurs (40-12) | Pistons (40-21) |
| 2003/04 | Pacers (40-15), Kings (40-15), Wolves (40-17), Lakers (40-19) | Pistons (40-25) | Lakers (40-19) |
| 2002/03 | Mavs (40-12), Kings (40-15), Spurs (40-17) | Spurs (40-17) | Nets (40-23) |
| 2001/02 | Kings (40-12), Lakers (40-15), Mavs (40-17), Spurs (40-18) | Lakers (40-15) | Nets (40-26) |
Oni oszukali przeznaczenie
Jak już napisałem były trzy drużyny, które nie spełniły zakładanego warunku. Najsłynniejszą z nich jest ekipa Detroit Pistons z 2004 roku, która nie miała w składzie wielkich gwiazd, ale w obronie stawiała mur nie do przejścia. Do 40 wygranych dobili dopiero mając 25 porażek. Był to zespół wyjątkowy, który zyskał nową tożsamość dopiero po transferach w trakcie sezonu, kiedy to dołączyli Rasheed Wallace i Mike James.
Pistons stworzyli wtedy legendarną pierwszą piątkę: Chauncey Billups, Richard Hamilton, Tayshaun Prince, Rasheed Wallace i Ben Wallace. W ostatnich 26 meczach sezonu zasadniczego z Rasheedem w składzie Pistons osiągnęli bilans 20-6, a w marcu zaliczyli serię, w której w pięciu meczach z rzędu nie pozwolili rywalom zdobyć nawet 70 punktów!
Drugim przypadkiem są Milwaukee Bucks z 2021 roku. Giannis i spółka mieli bilans 40-24, ale trzeba pamiętać, że tamten sezon był skrócony, specyficzny i rozgrywany w cieniu restrykcji sanitarnych. Trzeci przypadek to Miami Heat z 2006 roku, którzy otarli się o granicę, notując bilans 40-20 dokładnie w momencie swojej 40. wygranej.
Czekamy na czerwiec
Jeśli w ostatnich 24 sezonach reguła Jacksona sprawdziła się aż 21 razy, to może to stanowić mocny argument za jedną z tych drużyn: Thunder, Pistons i Spurs. Z drugiej strony możemy też być świadkami roku z „wyjątkiem od reguły”.
Jak myślicie? Czy jest zespół spoza tej trójki, który jest w stanie awansować do finału i powalczyć o mistrzostwo?
Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim z innymi w swoich mediach społecznościowych i zostaw komentarz.
Polecam też tekst o tym, że to punkt zwrotny w sezonie NBA dla wielu drużyn.
Albo ten o nowych zasadach, które utrudniają transfery w NBA.
A może chcesz wiedzieć czym będzie nowy projekt NBA Europe? W tym tekście rozłożyłem go na czynniki pierwsze.
Więcej moich artykułów znajdziesz tutaj.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!










