Kontuzje to nieodłączna część właściwie każdej dyscypliny sportu, a więc ten – zazwyczaj – nieszczęśliwy zbieg okoliczności widywany jest również w koszykówce. Czy jednak o zwykłym pechu można mówić, gdy w połowie listopada zawodnik doznaje urazu kolana, wraca do gry pod koniec grudnia by… po tygodniu złapać tę samą kontuzję i to jeszcze w meczu z tym samym rywalem? A może to już klątwa? O to trzeba by było spytać Derricka Jonesa Jr’a.
Zawodnik Los Angeles Clippers ma w tym sezonie wyjątkowego pecha. W przegranym 115:146 spotkaniu z Boston Celtics znów doznał kontuzji prawego kolana, przez co czeka go kolejna dłuższa przerwa. Jak poinformował już Shams Charania, doszło do skręcenia prawego więzadła pobocznego przyśrodkowego (MCL) drugiego stopnia, a stan zdrowia Derricka Jonesa Jr’a zostanie poddany kolejnej ocenie za jakieś sześć tygodni.
Do nieszczęścia doszło w czwartej kwarcie, gdy skrzydłowy gospodarzy ruszył w pogoń za bezpańską piłką. Traf chciał, że doszło wówczas do do zderzenia z Paytonem Pritchardem, który przewrócił się i upadł na tylną część kolana przeciwnika. Poszkodowany wyraźnie cierpiał i musiał zejść z parkietu, na którym już się nie pojawił.
– [Pritchard] rzucił się po piłkę, lekko ją wybił, a gdy ją przejąłem, ponownie próbował mi ją odebrać i po prostu trafił mnie w nogę. Nie wiem, co dokładnie się stało ani co jest nie tak. Jak mówiłem, jutro wykonam rezonans magnetyczny i wtedy będziemy wiedzieć, co dalej – mówił na gorąco po zakończeniu spotkania sam zainteresowany. Niestety, wyniki nie okazały się pozytywne.
Zresztą czy można tu jeszcze mówić o pechu? A może bardziej – pół żartem, pół serio – o klątwie? Poprzedni uraz kolana, jakiego doznał Jones, miał miejsce w niemal identycznych okolicznościach. 16 listopada, pod koniec drugiej kwarty meczu Clippers z Celtics po jedną z bezpańskich piłek rzucił się gwiazdor tych ostatnich, Jaylen Brown. Traf chciał, że na jego drodze stanął skrzydłowy rywala, a konkretnie jego prawe kolano. Przyjąwszy uderzenie, Derrick natychmiast upadł, wręcz wijąc się z bólu.
Zawodnik, dla którego obecny sezon jest drugim w barwach obecnego pracodawcy, potrzebował wówczas pomocy, by w ogóle podnieść się z parkietu. W końcu, wspierany przez dwóch członków sztabu szkoleniowego, został odprowadzony do szatni i nie wrócił już do gry. Jak się później okazało, jego przymusowa absencja trwała ponad miesiąc.
Kolejna już w tym sezonie kontuzja – i to właściwie taka sama – to koszmarna wiadomość dla 28-latka, który, chociaż rozegrał jak dotąd tylko 17 meczów, grał chyba najlepszą koszykówkę w karierze. Spędzając na parkiecie średnio blisko 24,2 minuty, notował w międzyczasie 10,4 punktu, 2,6 zbiórki, 1,2 asysty i 1,1 bloku. Rekordowa w kontekście całej kariery była też jego skuteczność – 55,6% z gry, w tym 40% zza łuku.
Jones zdecydowanie był stałym i solidnym punktem Clippers, szczególnie w defensywie. Także w spotkaniu z Bostonem, zanim doszło do feralnej kontuzji, prezentował się wyjątkowo dobrze – w zaledwie 24 minuty zdobył 19 „oczek” (trafił 8/9 rzutów z gry), dokładając do tego cztery zebrane piłki, dwa ostatnie podania i jeden blok.
Jego powrót po urazie zbiegł się w czasie z lepszymi wynikami, jakie osiągali podopieczni Tyronna Lue. Od momentu, gdy 28 grudnia Derrick wrócił do gry w starciu z Detroit Pistons, ekipa z Miasta Aniołów wygrała trzy mecze z rzędu, przegrywając dopiero z Bostonem. Tymczasem bez swojego skrzydłowego Clippers mieli problemy z utrzymaniem stabilnej formy, notując bilans 5-12.
Absencja byłego zawodnika UNLV może być ciężka do przeoczenia, nie mówiąc już o zastąpieniu go. Jones potrafi być efektywny bez rozgrywania akcji pod siebie — broni na wielu pozycjach, biega do szybkiego ataku, walczy na tablicach i wykańcza akcje wykreowane przez innych. Utrata takiego „łącznika” zwiększa obciążenie rotacji i ogranicza elastyczność ustawień.
Można więc stawiać dolary przeciwko orzechom, że nikt w Los Angeles nie będzie na siłę przyspieszał jego powrotu, nawet jeśli będzie to oznaczać ostrożny powrót do gry po uzyskaniu zielonego światła od sztabu medycznego.










