W świecie koszykówki akademickiej walka o najwyższe cele w turnieju NCAA zazwyczaj jednoczy zespoły, tymczasem sytuacja w Kansas Jayhawks zaczyna wymykać się spod kontroli. Darryn Peterson, 19-letni fenomen i główny faworyt do zostania „jedynką” w nadchodzącym drafcie NBA, stał się centralną postacią kontrowersji, która dzieli ekspertów, skautów i samych kibiców. Chociaż jego talent jest bezdyskusyjny, regularne „znikanie” z parkietu w kluczowych momentach sezonu rzuca cień na jego profesjonalizm i stawia pod znakiem zapytania ambicje sportowe młodego gwiazdora.
Ostatni mecz przeciwko Oklahoma State był doskonałą ilustracją dualizmu, z jakim mierzą się fani Kansas. Darryn Peterson w ciągu zaledwie 18 minut gry zaprezentował formę, która zapierała dech w piersiach, zdobywając 23 punkty przy wysokiej skuteczności. Problem w tym, że już na początku drugiej połowy, po celnym rzucie zza łuku, zawodnik niespodziewanie zasygnalizował trenerowi Billowi Selfowi chęć opuszczenia boiska i już na nie nie powrócił. Oficjalnym powodem były skurcze, jednak sposób, w jaki Peterson sam „wykluczył się” z gry, wywołał falę krytyki.
To nie był odosobniony przypadek. W obecnym sezonie 19-latek wystąpił jedynie w 15 z 26 spotkań, oficjalnie zmagając się z urazami kostki, ścięgna podkolanowego czy objawami podobnymi do grypy. Co więcej, w trzech przypadkach zawodnik opuszczał parkiet przedwcześnie, co skłoniło obserwatorów do ukucia teorii o „indywidualnym load management” – strategii odpoczynku znanej z NBA, mającej na celu ochronę zdrowia przed zbliżającym się profesjonalnym kontraktem.
Wspomniany wcześniej Self, członek Galerii Sław i jeden z najbardziej utytułowanych trenerów w historii, nie kryje już rozczarowania postawą swojego lidera. Po meczu z Oklahoma State przyznał, że zachowanie jego podopiecznego jest alarmujące w kontekście zbliżającego się turnieju NCAA.
– To mnie martwi. Wydawało mi się, że ten problem jest już przeszłością, ale najwyraźniej wciąż wraca. W turnieju NCAA każdy rywal jest równie mocny, dlatego potrzebujesz pełnego składu. Jeden taki dzień może zniweczyć nie tylko mecz, lecz także cały sezon –zauważył szkoleniowiec Kansas.
Sytuacja jest o tyle trudna, że najwyraźniej Jayhawks nauczyli się wygrywać bez swojej gwiazdy, co potwierdziło sensacyjne zwycięstwo nad numerem jeden rankingu, Arizoną, gdy Peterson wycofał się z gry na zaledwie godzinę przed meczem. Mimo to brak stabilizacji w składzie oraz ciągła niepewność dotycząca dostępności najlepszego zawodnika podkopują chemię drużyny i utrudniają przygotowanie taktyczne.
Zresztą nawet w kuluarach NBA coraz częściej słychać, że Darryn może prowadzić ryzykowną grę. Jeden z ligowych skautów, cytowany przez media, zasugerował nawet, że zawodnik stosuje swoistą formę „tankowania” na poziomie indywidualnym.
– Wygląda to tak, jakby celowo obniżał swoją wartość rynkową, być może próbując zwiększyć szanse na trafienie do konkretnego zespołu w drafcie. To byłaby dziwna strategia, bo kolejność loterii poznamy dopiero za trzy miesiące. Ale nie ma innego wyjaśnienia dla tego, co się dzieje – stwierdził.
Krytycy wytykają Petersonowi brak determinacji, porównując go do innych kandydatów do najlepszej koszykarskiej ligi świata, takich jak Darius Acuff z Arkansas, który mimo kontuzji i faktu noszenia buta ortopedycznego jeszcze dwa dni przed meczem, rozegrał 50 minut i zdobył 49 punktów. Znany analityk Stephen A. Smith w programie „First Take” nie szczędził mocnych słów, mówiąc: – Żadna drużyna, do cholery, nie powinna wybierać Darryna Petersona z numerem jeden. Fundamentem wartości zawodnika jest jego dostępność — a tu pojawiają się poważne znaki zapytania.
Jeśli nastolatek, który już w 2023 roku podpisał sowite umowy z Adidasem i produkującą karty kolekcjonerskie firmą Fanatics, liczył na to, że sam talent wystarczy, by utrzymać pozycję lidera w czerwcowym drafcie, może się srodze zawieść. Rosnąca forma konkurentów, takich jak AJ Dybantsa czy Cameron Boozer, sprawia, że zespoły z potencjalnej czołówki draftu – jak Sacramento Kings, Washington Wizards czy Indiana Pacers – mogą zacząć poważnie rozważać inne opcje. Inwestowanie milionów dolarów w gracza, który już jako nastolatek wykazuje mentalność „biznes ponad sport”, jest obarczone ogromnym ryzykiem.
Nie da się ukryć, że nadchodzące tygodnie będą dla Darryna Petersona decydujące. Jeśli nie udowodni, że potrafi poświęcić się dla drużyny w najważniejszym momencie sezonu, jego nazwisko może zostać zapamiętane nie jako należące do przyszłej supergwiazdy, lecz raczej symbolu nowej ery, w której indywidualny interes ekonomiczny definitywnie wygrał z duchem rywalizacji akademickiej. Jak słusznie podsumował były gwiazdor NBA, Jamal Mashburn: – Jeśli masz zamiar stosować load management w turnieju NCAA… to po co w ogóle brać w nim udział?










