Los Angeles Clippers dysponowali w tym sezonie jednym z najstarszych zespołów w całej historii NBA. Projekt oparty przede wszystkim o weteranów całkowicie jednak nie wypalił, na co wskazuje również kiepski bilans ekipy z Miasta Aniołów. Prezes ds. operacji koszykarskich, który przekazał dodatkowo Chrisowi Paulowi, że ten zostaje odesłany do domu, może wkrótce liczyć jednak na przedłużenie swojego kontraktu.
Przed rozpoczęciem bieżącego sezonu Los Angeles Clippers postawili na otoczenie Kawhia Leonarda i Jamesa Hardena doświadczonymi zawodnikami. Do klubu dołączyli między innymi Chris Paul, Brook Lopez czy Bradley Beal, a kontrakt przedłużył Nicolas Batum.
Szybko okazało się jednak, że plan generalnego menadżera Trenta Reddena, a także prezesa ds. operacji koszykarskich Lawrence’a Franka przyniósł efekty całkowicie odwrotne od zamierzonych. Beal doznał kontuzji, która wyklucza go z gry przez resztę sezonu, Lopez wypadł z rotacji, a CP3 został odesłany do domu w trakcie swojego pożegnalnego tournée.
Nic w Clippers nie układa się po ich myśli. Bilans 6-16 plasuje ich obecnie na 13. miejscu w tabeli Konferencji Zachodniej ze stratą aż ośmiu zwycięstw do pozycji premiowanej bezpośrednim awansem do play-offów. LAC nie mają również swojego wyboru w drafcie na kolejny rok, więc na ich niskiej pozycji skorzystają jedynie Oklahoma City Thunder.
Wygląda jednak na to, że błędy kierunek, jaki klub wydaje się obierać nie tylko w tym roku, ale już od dłuższego czasu, nie zniechęcił Steve’a Ballmera, właściciela organizacji, do kontynuowania współpracy z Frankiem. Według doniesień zza oceanu ma on bowiem wkrótce otrzymać ofertę przedłużenia umowy.
— Gramy obecnie bardzo złą koszykówkę po obu stronach parkietu. Jesteśmy kiepskim zespołem — mówi otwarcie o sytuacji Clippers Lawrence Frank.
Nie ulega wątpliwości, że w konflikcie Chrisa Paula z Tyronnem Lue, Frank (który przecież sam poleciał do Miami, żeby poinformować CP3 o decyzji klubu) stanął po stronie szkoleniowca. Podkreślił, że jest on „kawałem trenera”, który będzie pracował w Clippers przez długie lata.
Przedłużenie kontraktu Franka miało być planowane już od dłuższego czasu. Trudno było jednak założyć, że zespół będzie aż tak bardzo prezentował się poniżej oczekiwań. Nie będzie zatem efektu podobnego, jak chociażby w przypadku Nico Harrisona w Dallas Mavericks, choć tam przyczyna była zupełnie inna.
Ballmer musi wierzyć, że Frank i Redden mają plan na przyszłość zespołu. Harden najlepsze lata ma już za sobą i często jest po prostu nieefektywny. Kawhi regularnie wypada z gry, a w składzie zespołu nie sposób doszukać się młodego zawodnika z potencjałem na ligową gwiazdę.
Oprócz picku 2026, Clippers muszą również wymienić się wyborem pierwszej rundy na 2027, jeżeli ich będzie korzystniejszy od tego OKC lub Denver Nuggets. Wybór na 2028? Powędrował już do Philadelphia 76ers, z kolei w 2029 to właśnie z Philly dokonany może zostać kolejny swap.










