W świecie zawodowej koszykówki, gdzie fizyczność często decyduje o długości kariery, historia zatacza koło. Stephen Curry, ikona Golden State Warriors, który na początku swojej drogi zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi, staje się naturalnym mentorem dla nowej generacji zawodników, w tym dla lidera Charlotte Hornets, LaMelo Balla. Obaj gracze dzielą podobne doświadczenia związane z kontuzjami, które na wczesnym etapie kariery stawiały pod znakiem zapytania ich sportową przyszłość.



Na zakończenie roku kalendarzowego 2025 Golden State Warriors udali się do Karoliny Północnej, by zmierzyć się z tamtejszymi Charlotte Hornets. Spotkanie zakończyło się odniesionym nie bez trudu zwycięstwem przyjezdnych 132:125. Jak zawsze był to szczególny moment dla dorastającego w tym mieście Stephena Curry’ego, który otrzymał mnóstwo wsparcia od lokalnej publiczności.

Największy gwiazdor pokonanych, LaMelo Ball, podobnie jak niegdyś jego starszy kolega po fachu, w ostatnich latach zmaga się z nawracającymi urazami kostki, co wymusza na nim szukanie innowacyjnych metod ochrony zdrowia, w tym odpowiedniego doboru stabilizatorów. Podczas konferencji pomeczowej Steph został zapytany, czy młodszy kolega zwrócił się do niego po poradę w tej kwestii.

– Tak, odezwał się do mnie. Nie mieliśmy jeszcze okazji porozmawiać konkretnie o tym, nad czym mógłby pracować. Ale wiem, że widział już rzeczy, o których mu wcześniej mówiłem. Zresztą Q [Bruce Fraser] był z nami w kadrze USA w zeszłym roku. Myślę, że to była po prostu luźna, niezobowiązująca rozmowa – stwierdził 37-latek.

Mówiąc o Q, Curry ma na myśli Bruce’a Frasera, wieloletniego członka sztabu szkoleniowego Warriors, którego pseudonim wziął się od cichego, ale znaczącego wpływu, jaki ma na graczy, których trenuje. Jako członek sztabu odpowiedzialnego za rozwój zawodników ściśle współpracował ze Stephem, pomagając mu wracać do formy po kontuzjach. Nic dziwnego, że weteran ufa mu jak nikomu innemu, a dziś 61-latek najwyraźniej stanowi „łącznik” między oboma zawodnikami. Zresztą nie on jeden miał być zaangażowany.

– Seth pisał do mnie w zeszłym roku, bo sam próbował przekazać mu trochę wskazówek. Mam więc nadzieję, że w którymś momencie dojdzie do bardziej bezpośredniej współpracy albo będę mógł zaoferować mu coś więcej – dodał gwiazdor GSW.

Seth Curry, jego młodszy brat, do ubiegłego sezonu był jeszcze graczem Hornets. Teraz, już jako zawodnik Warriors – chociaż obecnie kontuzjowany – najwyraźniej dalej pozostaje w kontakcie z LaMelo. Zresztą to właśnie on namawiał Stepha, by „udzielił Ballowi kilku wskazówek”.

Tylko co starszy z braci Curry może mieć z tym wspólnego? Mimo niezaprzeczalnej zdolności do odmiany losów meczu, jego „szklane kostki” wielokrotnie dawały o sobie znać w najgorszych możliwych momentach. Pech związany z kontuzjami był na tyle duży, że Warriors mogli przedłużyć z nim kontrakt za kwotę znacznie niższą od jego realnej wartości. Z biegiem czasu sztab klubu nauczył się z tym radzić, a sam zainteresowany rozwinął swój wachlarz umiejętności na tyle, że dziś jest najlepiej opłacanym zawodnikiem NBA.

Pod tym względem, patrząc na sytuację Balla, można mieć swoiste deja vu. 24-latek miał stać się twarzą organizacji z Charlotte, tymczasem jak do tej pory nigdy nie wszedł na możliwie najwyższy poziom. Nie jest tajemnicą, że od lat zmaga się on z przewlekłymi problemami z kostkami. Również z tego powodu nigdy nie doczekał się nawet występu na arenie międzynarodowej, rezygnując z gry w kadrze z powodu uporczywych urazów. Mimo to kontakty z braćmi Curry zdają się przynosić mu odrobinę tej „magicznej iskry”. A czy to coś pomoże?

– Ostatecznie chodzi po prostu o to, żeby stawać się silniejszym i sprawić, by cały łańcuch funkcjonował jak należy. Budowanie tej odporności to proces, który wymaga czasu. Trzeba jednak bardzo precyzyjnie podchodzić do tego, co się robi – zakończył Steph.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    1 Komentarz
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments