Sytuacja w tabeli na miesiąc przed końcem sezonu regularnego jest dosyć klarowna. W obu konferencjach znamy już prawdopodobnie zestawy 10 zespołów, które walczyć będą w fazie pucharowej. Są zespoły, które już teraz mogą szykować się do udziału w turnieju play-in. Jedna z takich ekip są Golden State Warriors. Obecnie radzić muszą sobie bez całego zestawu liderów: Poza gra pozostają Jimmy Butler, Kristaps Porzingis i przede wszystkim Stephen Curry.
38-letni już lider Warriors zmaga się z urazem kolana. Steph Curry w dotychczasowych 39 rozegranych meczach notował on średnio 27,2 punktu, 3,5 zbiórki i 4,8 asysty, trafiając 39,1% z aż 11,5 oddawanych na mecz trójek. Jego powrót do gry przed końcem sezonu wyraźnie podniósłby szanse Golden State Warriors w play-inach.
Nie musi to być jednak dla Curry’ego przysłowiowy “ostatni dzwonek”. Rozczarowujący sezon Warriors nie musi oznaczać końca ery Stepha w San Francisco. W ostatniej rozmowie dla portalu The Athletic Curry przyznał wprost, że nie myśli jeszcze o zawieszeniu butów na kołku:
– Myślę, że Twoje ciało jest pierwszym, najważniejszym źródłem informacji. Sam proces przygotowania się do meczu wygląda dziś inaczej, niż jeszcze dekadę temu. Kiedy jednak jestem na boisku, cały czas mam z tego ogrom zabawy. To wciąż moje szczęśliwe miejsce. Cała ta ciężka praca jest tego warta, bo koniec końców mogę wychodzić na boisko pograć sobie na najwyższym możliwym poziomie. Rywalizacja, koleżeństwo, pościg za czymś co ma znaczenie – to wszystko wciąż mnie bardzo kręci. Nie widzę, żeby w najbliższej przyszłości miało się to zmienić – opowiada Steph Curry w rozmowie z Marcusem Thompsonem z The Athletic.
Komunikat jest więc jasny: Steph Curry nie myśli o szybkim zakończeniu kariery. Jak sam jednak zauważył, najważniejsze są sygnały od własnego organizmu. Te z kolei nie napawają optymizmem. Przypomnijmy, że Stephen Curry pozostaje poza grą od początku lutego. Opuścił już 16 kolejnych spotkań z powodu problemów z kolanem, a jego powrót – według ostatnich doniesień – może nie być taki prosty. Charakterystyka problemów Curry’ego nie jest bowiem typowa.
Według doniesień Anthony’ego Slatera z ESPN, którymi podzielił się w ramach podcastu The Hoop Collective, Golden State Warriors wahają się przed przywróceniem Curry’ego do gry.
– “Kolano biegacza”, tak nazywają problem Stepha. Wykonali badanie MRI kilkukrotnie i nie ma tam żadnego strukturalnego uszkodzenia. Kiedy jednak trenuje, jak w przerwie na All-Star Week, kolano nie reaguje najlepiej. Puchnie, boli… To rodzaj kontuzji wynikającej ze zużycia materiału. Myślę, że gdyby Jimmy Butler był w grze, a Warriors mieliby widoki na walkę o top cztery konferencji, to sytuacja wyglądałaby inaczej. […] Jeśli każesz mu wrócić na parkiet, a nie będzie on w pełni gotowy, to jest ryzyko pogłębienia się kontuzji – tłumaczy sytuację zdrowotną Curry’ego Anthony Slater z ESPN.
Slater zaznacza także, że ostrożność Golden State Warriors w przywracaniu Curry’ego do aktywności, jest podyktowana w dużej mierze lekiem o przyszły sezon. Sezon, który będzie ostatnim w obecnym kontrakcie gwiazdy zespołu z San Francisco. Choć sam zainteresowany nie myśli jeszcze o zakończeniu kariery, zarząd Warriors musi widzieć rozgrywki 2026/27 jako ostatnie w “Erze Stepha Curry’ego” Ostatnie, w których zespół oparty na Currym może jeszcze o coś powalczyć.
– Zawsze miałem tę perspektywę, że muszę być jak najlepiej przygotowany fizycznie. Nawet jeśli nie zawsze wiedziałem dobrze, jak maksymalizować efekty przygotowania, to zawsze było dla mnie priorytetem. To jeden z moich ulubionych komplementów, jakie dostaję, kiedy ktoś mnie kryje, jest przerwa w grze czy coś, stoimy obok siebie i słyszę: Ej, przestań tyle biegać – Przyznaje z dumą Steph Curry.


















