Obecny weekend przynosi nam to, co niedźwiadki lubią najbardziej. Rywalizacja na parkietach NBA rozpocznie się już o godzinie 18:00 i aż do późnej godzin nocnych nie zabraknie emocji. W akcji zobaczymy kilka zespołów, które cały czas walczą o jak najlepsze rozstawienie w play-offach, ale też te, dla których priorytetem pozostaje wysoki wybór w drafcie. Czego możemy się spodziwać?



[18:00] Philadelphia 76ers – Brooklyn Nets

O problemach Philadelphia 76ers, nie tylko w ostatnich latach, ale i bieżącym sezonie, powiedziano już chyba wszystko. Na ten momencie kluczowy wydaje się uraz Tyrese’a Maxeya, który bez wątpienia jest już głównym liderem zespołu i to na jego barkach spoczywa odpowiedzialność za sukces Szóstek.

Rozgrywającego ekipy z Miasta Braterskiej Miłości czekają jeszcze co najmniej trzy tygodnie przerwy. Od jakiegoś czasu – ku oczywistemu zaskoczeniu wszystkich – poza grą przebywa również Joel Embiid, który początku lutego wystąpił w zaledwie pięciu spotkaniach.

Jedynym światełkiem w tunelu, które może poprawić nieco humor sympatykom Philly, jest fakt, że  już 25 marca do gry może wrócić Paul George, bo jego 25-meczowe zawieszenie wkrótce dobiegnie końca. Przed jego początkiem zaliczył on kilka efektownych występów, jak np. 32 punkty przeciwko Milwaukee Bucks czy 23 oczka z Washington Wizards.

— Radzi sobie bardzo dobrze. Jest naprawdę zaangażowany we wszystko, co robi. Treningi, rzutówki, sesje filmowe, z tego punktu widzenia. Pracuje też indywidualnie. Wiem, że widzieliście już część z nich — komentował niedawno trener zespołu Nick Nurse.

Dziś oczywiście zabraknie całej trójki, do czego dochodzi również uraz Kelly’ego Oubre Jr’a. Można by rzec, że jeżeli Brooklyn Nets planowali w tym sezonie pokonać Sixers, to jest to dla nich najlepszy możliwy scenariusz. Problem, a raczej sęk w tym, że ekipa z Nowego Jorku wygrywać nie chce.

Nets mają swój pick na nadchodzący draft, a na ten moment legitymują się czwartym najgorszym bilansem w całej lidze. Pozbyli się grającego ‘hero ball’ Cama Thomasa, a Michael Porter Jr., choć świetny, nie jest w stanie samodzielnie poprowadzić zespołu do zwycięstw. Jest to scenariusz doskonały, by dalej rozwijać zespół, ale walczyć przy tym o kolejne wzmocnienie w postaci utalentowanego zawodnika z naboru.

[20:00] Atlanta Hawks – Milwaukee Bucks

Choć Giannis Antetokounmpo znów gra regularnie, to w ostatnim czasie Milwaukee Bucks zaliczyli kolejną, fatalną serię. Podopieczni Doca Riversa przegrali siedem z ośmiu ostatnich spotkań i chyba nikt nie myśli już nawet, że uda im się uratować jeszcze miejsce w turnieju play-in, do którego strata wynosi obecnie siedem zwycięstw.

W całkowicie odmiennej sytuacji znajdują się Atlanta Hawks. Jastrzębie są na fali, a w starciu z Bucks będą szukali swojej dziewiątej wygranej z rzędu. To obecnie najdłuższa tego typu seria w całej lidze.

Świetnie prezentuje się w tym okresie Nickeil Alexander-Walker, który w ośmiu ostatnich występach zaliczał średnio 20,3 punktu, czyli dokładnie tyle samo, co Jalen Johnson. Na wyróżnienie zasługuje również C.J. McCollum, który osunął się nieco w dzień, ale wciąż stanowi ważny element układanki trenera Quina Snydera.

Do składu Hawks dołączył niedawno Jonathan Kuminga. Choć jak dotąd ogląda on swoich partnerów przede wszystkim z wysokości ławki rezerwowych z uwagi na kontuzję, a dwa dni temu po powrocie do gry zapisał na swoim koncie zaledwie dwa oczka, to wcześniej popisał się trzema występami ze średnimi w postaci 21,3 oczka, 7,7 zbiórki, 3,3 asysty oraz 1,7 przechwytu na mecz.

Nie można ocenić trafności tego transferu po zaledwie kilku występach, ale wydaje się, że kierownictwo Jastrzębi podjęło dobrą decyzję, stawiając na głodnego gry Kumingę, Dziś zabraknie go jednak na parkiecie, bo sztab medyczny chce mądrze zarządzać jego lewym kolanem, które doskwiera mu już od jakiegoś czasu.

Hawks są dopiero siódmym zespołem w bieżących rozgrywkach, który zaliczył serię 8+ zwycięstw. W jej trakcie zdobywają średnio 122,9 oczka na mecz, czyli wyraźnie więcej niż ich średnia na sezon (117,7). Dla klubu jest to również najdłuższa seria bez porażki od rozgrywek 2020/21 (2 marca 2021 – 20 marca 2021).

Co ciekawe, zwycięstwo nad Brooklyn Nets 108:97 w poprzednim spotkaniu było siódmym meczem Jastrzębi w tym sezonie, w którym powstrzymali rywala przed trzycyfrową zdobyczą punktową. To już dziewiąty tego typu występ w ich wykonaniu, co jest z kolei ich najlepszym wynikiem od rozgrywek 2021/22.

Jak widać, to sympatycy Hawks mają zdecydowanie więcej powodów do radości, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że ich zespół może nawet powalczyć o miejsce w czołowej szóstce Wschodu. Obecnie ich strata wynosi jedynie trzy zwycięstwa przy jednym meczu rozegranym mniej.

Nie bez powodu Superbet widzi w nich zdecydowanego faworyta tej rywalizacji, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że występ Giannisa Antetokounmpo stoi po znakiem zapytania. Status Greka to „questionable” z uwagi na zarządzanie jego prawą łydką, która doskwiera mu od jakiegoś czasu.

[20:30] San Antonio Spurs – Charlotte Hornets

Dwa młode zespoły, które w ostatnim czasie sprawiają rywalom ogromne problemy. Victor Wembanyama w pojedynku z LaMelo Ballem. Nie potrzeba więcej, by zachęcić do oglądania tego starcia, ale jeżeli tego potrzebujecie, to coś dla was mamy.

Nie ulega wątpliwości, że to San Antonio Spurs będą faworytem tej rywalizacji. W pierwszej potyczce obu ekip w tym sezonie lepsi byli jednak Charlotte Hornets, Świetny mecz rozegrał wówczas Brandon Miller (26 punktów, 8 zbiórek), wchodzący z ławki Collin Sexton również wypadł kapitalnie (21 oczek, 5/5 za trzy).

Ostrogi są w ostatnim czasie nie do zatrzymania i choć w czwartek pod nieobecność Victora Wembanyamy przegrali z Denver Nuggets, to wcześniej wygrali 16 z 17 kolejnych spotkań, przez co lider Konferencji Zachodniej Oklahoma City Thunder nie może pozwolić sobie na dłuższą chwilę oddechu.

Pisaliśmy już jednak na łamach PROBASKET, że francuski środkowy nie może pozwolić sobie na opuszczenie więcej niż trzech spotkań do końca rozgrywek zasadniczych, bo wzorem poprzedniego sezonu straci szansę na tytuł Obrońcy Roku. Jego występ przeciwko Charlotte nie jest jednak pewny, a decyzja zostanie prawdopodobnie podjęta na kilka godzin przed meczem.

Szerszenie mają drobny problem, o którym mówiło się już w perspektywie Houston Rockets. W meczach, które zakończyły się różnicą mniejszą niż cztery punkty, bilans Charlotte wynosi 3-6. Nie da się ukryć, że pomimo tego mają oni czym zagrozić w końcówce.

Przede wszystkim mówi się o szalonych popisach zza łuku debiutanta Kona Knueppela, który na swoim koncie ma w tym sezonie już 233 trójki i jest pod tym względem zdecydowanym liderem ligi. Na drugiej pozycji plasuje się Luka Doncić (208), trzeci jest z kolei Tyrese Maxey (202), ale tyle samo trójek, co rozgrywający Sixers, ma LaMelo Ball.

Na ten moment niesutannie wiele wskazuje na to, że Knueppel może wyszarpać tytuł debiutanta roku z rąk Coopera Flagga, który miał być pod tym względem furowanym faworytem. Za Knueppelem przemawia jednak ciekawa statystyka.

Kiedy jest on na parkiecie, różnica zdobywanych punktów w porównaniu do straconych przez jego zespół wynosi +3.3. W przypadku Flagga jest odwrotnie. Choć nikt nie ma wątpliwości, że Mavs są z nim lepszym zespołem, to z nim na parkiecie różnica ta wynosi -1.2.

Superbet w roli faworyta dopatruje się oczywiście Spurs, ale spośród wszystkich dzisiejszych spotkań o przyjaznej dla nas porze, Hornets mają największe szanse na zaskoczenie swojego rywala.

[23:00] Boston Celtics – Washington Wizards

Faworyt tej rywalizacji może być tylko jeden. Boston Celtics stawiają sprawę jasno i choć mają za sobą dwie z rzędu porażki, to przecież mierzyli się oni z San Antonio Spurs i Oklahoma City Thunder, czyli dwoma czołowymi kandydatami do mistrzowskiego tytułu.

Najważniejszą informacją dla sympatyków C’s jest fakt, że do gry wrócił już Jayson Tatum. Choć zabrakło go w starciu z Grzmotami, które swoją drogą dały poznać się już jako zespół, które potrafi zaszkodzić zdrowiu rywala, to występem z Ostrogami pokazał, że możemy wkrótce spodziewać się jego powrotu do optymalności (24 punkty, 5 zbiórek; 4/14 za trzy).

Co mamy po drugiej stronie? Washington Wizards należą do grona ekip, które chcą przegrywać, by walczyć o jak najwyższy wybór w nadchodzącym drafcie. Seria dziesięciu porażek z rzędu mówi sama za siebie. Fatalnie w ostatnim czasie funkcjonuje ich defensywa.

Przez cały sezon ekipa z DC traci średnio 123,9 punktu, co jest zdecydowanie najgorszym wynikiem Konferencji Wschodniej i drugim najgorszym w całej lidze. Jeżeli uwzględnimy jednak tylko trzy ostatnie spotkania, liczba ta wzrasta do 141,3. To przecież oni pozwolili Bamowi Adebayo na zdobycie 83 oczek. Nawet jeżeli zwiększymy zakres do siedmiu ostatnich występów, to cały czas jest to fatalny wynik (132,7).

Trudno wyobrazić sobie inny scenariusz niż komfortowe zwycięstwo Celtów. Takowego nie przewiduje również Superbet, którego eksperci nie dają Wizards większych szans.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments